wtorek, 15 września 2026

Zotter Himbeer Kirsch mit Kubris-Crunch / Raspberry Cherry with Pumpkin Crunch ciemna 70 % z malinowo-wiśniowym marcepanem i nugatem z pestek dyni z karmelizowanymi wafelkami "brittle"

Mój stosunek do nadziewanych czekolad Zottera zmienił się na przestrzeni lat o 180 stopni. Od uwielbienia i zaintrygowania przeszłam do niechęci i znużenia. Dziś prezentowana już z samego opisu wydała mi się przeładowana. Głosi on, że warstwa z wiśni, malin i marcepanu odnosi się do "smaku babcinych deserów". Na pewno nie mojej babci. Z kolei nugat dyniowy to ponoć Zotterowe popisowe unowocześnienie. Niewątpliwie rzadko się go spotyka, ale według mnie tylko brzmi fajnie. W żadnej tabliczce jeszcze mnie nie zachwycił. Coś czułam, że ta nie będzie inna.


Zotter Himbeer Kirsch mit Kubris-Crunch / Raspberry Cherry with Pumpkin Crunch to ciemna czekolada o zawartości 70% kakao nadziewana (28%) malinowo-wiśniowym marcepanem i (28%) praliną / nugatem z pestek dyni z karmelizowanymi wafelkami "brittle". 

Po otwarciu poczułam zapach palono-dymnie gorzkiej czekolady, która kojarzyła się trochę z ciemnym chlebem, o niskiej, również palonej słodyczy karmelu, której towarzyszył równie wyrazisty migdałowy marcepan. Udawał, że kryje trochę ciężko-słodkiego alkoholu. Zgrały się i nakręcały. Za nimi stanęły czerwone owoce, przede wszystkim wiśnie. Mimo że niewątpliwie kwaśne, to zarazem pudrowe słodkie. Czuć je zwłaszcza, gdy wąchało się wierzch. Po przełamaniu za to do tego wszystkiego dołączył jeszcze niedookreślony motyw słodkiego i tłustego, maślanego nugatu.

Tabliczka była twarda i wydawała się masywna, ale że to w sumie złudzenie, wyszło na jaw przy łamaniu. Sama średnio gruba czekolada trzaskała, ujawniając miękkie wnętrze: tłusty i plastyczny nugat lepko-wilgotny, trochę wręcz żelkowo-galaretkowaty marcepan, w którym widać trochę sporych pestek malin. Choć nugat z kolei wyglądał na gładki, przy robieniu kęsa czasem słychać było i czuć chrzęszczenie, chrupanie jakby cukru. Wtedy też - przy odgryzaniu kawałka - konkretna czekolada wgniatała się w miękki marcepan.
W ustach czekolada odpadała od nadzienia i rozpływała się w średnim tempie. Cechowała ją tłusta kremowość i gęstość. Maziście pokrywała podniebienie i miękła, z czasem ujawniając nadzienia, z kolei zbite i zlepione ze sobą.
Owocowy marcepan szybko upuszczał trochę soczystości, dając się poznać jako wilgotny i plastyczny, acz rozpuszczający się powoli. Najwolniej ze wszystkiego. Konkretny nugat wkraczał powoli, bo też się nie spieszył. On jednak bardziej zlewał się z czekoladą, a znikał trochę przed nią.
Nugat był tłusty, byłby wręcz śliski, gdyby nie ogrom małych i mikroskopijnych wafelków. Większość z nich była  wielkości kryształków cukru. W tej warstwie czuć zarówno masywność orzechów, jak i oleistość. Trudno było gryźć same wafelki obok czekolady i nadzień, więc jako że nie cierpię gryzienia czekolad, zostawiałam je na koniec. Gdy pogryzłam wcześniej  na próbę, przypominały cukier.
Marcepan owocowy trochę tonował tłustość i częściowo pochłaniał chrzęszczącą wafelkową drobnicę. Gdyby nie on, mogłyby drapać podniebienie. Marcepan był specyficznie grudkowy, ale też bardzo galaretkowo-żelkowy. Przypominał przecierowo naturalną, zwięzłą galaretkę z pestkami malin, która mocno się lepi i którą można jak się chce rolować i formować. Niechętnie rozchodził się na grudki ze względu na to owocowe zżelowanie. Marcepan rozpuszczał się najwolniej. Zostawał jako luźna, plastyczna żelka o przecierowej strukturze.
Na koniec w ustach zostawały głównie pestki malin, marcepanowe, drobne grudki i wafelki: jako cienkie płatki oraz drobinki przypominające kryształki cukru.
Gryzione na koniec delikatne wafelki pochrupywały już bardzo delikatnie, jako że nasiąkły i zmiękły. Nawet zaczynały się rozpuszczać. Mimo to, skojarzenie z cukrem uparcie się ich trzymało.
Pestki malin oczywiście twardo chrupały. Zaskoczyło mnie to, jak dużo ich na koniec zostawało.
Grudki marcepanu miękko trzeszczały.

W smaku czekolada była palono gorzka i delikatnie słodka w karmelowym stylu. Zawarła w sobie motyw dymu, ciemnego chleba i marcepanu.

Gdy spróbowałam czekolady osobno, wydała mi się nieco łagodniejsza i bardziej wyważona w kwestii gorzkości i słodyczy, niż w zestawieniu z wnętrzem. Powiedziałabym też, że pobrzmiewa sama w sobie migdałami, nie zaś, że przesiąkła marcepanem.

Nadzienia szybko się odzywały, zwłaszcza owocowy marcepan.

Marcepan eksplodował smakiem kwaśnych wiśni i malin. Przez ułamek sekundy zrobiły aluzję do cytryny, ale nie. To były głównie kwaśno-cierpkie wiśnie. Maliny starały się nadążyć. I one przedstawiły się jako kwaśne. Choć wyszły bardzo soczyście, dość świeżo, czuć, że to suszone / liofilizowane.
Migdały trochę wypłynęły po chwili, wraz z maślano-śmietankowymi nutami. Słodycz nie spieszyła się, dopiero rosła wraz z rozwojem smaku owoców oraz rozpuszczaniem się nugatu. Wtedy robiło się trochę pudrowo, a kwaśność jeszcze przez moment wydawała się przerysowana, po czym słabła. W dodatku przy czekoladzie w marcepanie zdawała się kryć goryczka.
Marcepan spróbowany osobno wydał mi się nieco bardziej migdałowy, ale nadal zdominowany owocami.

Dyniowy nugat do kompozycji dodał nijakość i oleistość, acz jego rola w kompozycji ogóle była marginalna. Przez niego, przez ten brak charakteru, owoce chyliły się ku przesadzie w kwestii kwaśności. Nugat wydawał się wręcz neutralny, dopiero z czasem, po owocowym uderzeniu, dało się w nim doszukać akcentu dyni oraz lekkiej mleczności. Starał się pomóc wyłonić migdałom z marcepanu.
Mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa jednak znacząco zaczęła podskakiwać cukrowość. Wyłaniające się z nugatu wafelki smakowały bowiem głównie po prostu cukrem, trochę tylko karmelowo.
Nugat spróbowany osobno był zdecydowanie bardziej mleczny, a także ewidentnie dyniowy. Choć nie jakoś mocno. Odnotowałam w nim też nutkę białej czekolady. I czuć, że zawierał cukrowe wafelki.
Gdy z ciekawości raz pogryzłam wafelki w trakcie rozpływania się kęsa, dałabym się nabrać, że to kryształki cukru (no, może przynajmniej trzcinowego). Bo wtedy czuć jedynie niewyraźne echo wafelków.

Kwaśność wiśni i malin z czasem słabła i robiło się też coraz bardziej słodko w konfiturowym stylu.

Wafelki wyłaniające się z nugatu podnosiły słodycz o cukrowym wydźwięku. To pewnie też jakoś tę konfiturowość nakręciło.
Sama czekolada po debiucie nadzienia wydała mi się bardziej gorzka i jeszcze bardziej palona, wyraźnie dymna.
Nugat i czekolada znikały, pozostawiając owocowy marcepan.

Maliny doścignęły wiśnie i zrównały się z nimi. Bliżej końca rozkład sił w owocach w zasadzie co kęs, to był nieco inny. Czasem, gdy trafiło się akurat więcej cząstek malin z pestkami, te wyprzedzały wiśnie. Potem zaś to kwaśne, soczyste wiśnie wyskakiwały na przód. Owoce zaczęły przypominać domową, kwaśną konfiturę wiśniowo-malinową i kompot wiśniowy. Pozwoliły marcepanowym migdałom trochę się pokazać, ale i tak zatracały się one w soczystości.

Na koniec, gryzione pestki malin wytoczyły swój specyficzny smaczek, za to drobinki marcepanu wydawały się nijakie.
Wafelki gryzione na koniec wciąż częściowo pobrzmiewały cukrem, ale okazały się też trochę pszenno-kartonowe. Powiedziałabym, że to "opłatkowe" andruty ze sklepików szkolnych (z mojego dzieciństwa). Nikły jednak pod dominacją pestek.

Po zjedzeniu został posmak kwaśnych wiśni i malin, z echem iluzorycznie cytrynowym, ale też pewna pudrowa, owocowa słodycz. Z nią wiązała się też cukrowość. Ta mieszała się z nieco tekturowym echem wafelków oraz oleiście mdławym, a słodkim nugatem. Marcepan czuć wraz z dymno-gorzką, stonowaną czekoladą w tle.

Tabliczka pod żadnym względem mnie do siebie nie przekonała. Jedynie sama czekolada z wierzchu niezmiennie była dobra, ale co z tego, jak przez większość czasu to i tak nadzienia skupiały na sobie uwagę? Marcepan wyszedł nieprzyjemnie kwasowato jak na marcepan. Wiśnie i maliny przygłuszały samą marcepanowość, która ledwo dawała sobie radę. Żelkowa struktura, dużo pestek malin też mu na dobre nie wyszły. Z tego jednak mogłaby być dobra galaretka owocowa! Zawsze smakowały mi galaretki Zottera, więc bardzo żałuję, że nie zdecydował się na takie rozwiązanie. Mieszając takie żelowe owoce z marcepanem nie wyszło to na dobre ani owocom, ani marcepanowi - jedno drugiemu przeszkadzało. Ale potencjał był! I całe szczęście, że Zotter akurat tej tabliczki nie próbował jeszcze podkręcać cytryną.
Tłusty, nijaki w smaku nugat z dyni urozmaicały nieprzyjemne wafelki udające cukier, a na końcu smakujące trochę kartonowo. Na zasadzie kontrastu podkreślało to-to kwasowość marcepanu. Było więc i denerwująco słodko, i kwaśno, bez zgrania czy przyjemnego przełamywania się.
Zdecydowanie wolałabym ciemną czekoladę 70% nadzianą po prostu konfiturowym, Zotterowo galaretkowym nadzieniem wiśniowo-malinowym. Zotter robi świetne galaretki, więc szkoda, że od tego odszedł, za to zaczął kombinować z mieszaniem... czego się tylko dało. Natłok elementów jakby z przypadku, które choć nawet jakoś tam współpracowały, to nie tworzyły zachwycającej kompozycji.
Nie moja bajka, za dużo "ale", więc po 13 gramach sobie darowałam i resztę oddałam Mamie.

Kojarzyła mi się trochę z Cherries + Pumpkin Marzipan - w zasadzie w zamyśle / opisie wyszła jak ona, trochę przerobiona - i Zotter Kürbis-Karamell und Erdbeeren / Pumpkin Caramel and Strawberries. Jakby Zotterowi kończyły się pomysły i po prostu łączył wszystko, co już w sumie było.

Opinia Mamy: "Jak najpierw spróbowałam wszystko razem to... tam zupełnie nic nie czuć z tego całego opisu. Po prostu kwaśno było, zaleciało mi cytryną i nieciekawie, niesmacznie to wyszło. Gdy jednak zaczęłam rozdzielać na warstwy, wreszcie poczułam wszystko! Gdy jadłam sam marcepan, czuć, że to nie cytryna, a maliny i wiśnie. Kwaśne i dominujące. Sama marcepanowość uciekała, ale nieważne, bo w sumie i tak było smacznie. Gdy wzięłam się za drugą warstwę, też się zdziwiłam, bo nawet tę dynię poczułam! I wafelki, które fajnie chrupały. Ja lubię takie dodatki, więc ta warstwa osobno (!) bardzo mi smakowała. Ogólnie obie fajne części, ale tylko oddzielnie, więc czekolada jako całość mi nie pasowała. Na tyle, by nie dojeść do końca tego, co dostałam".


ocena: 5/10
kupiłam: zotter.pl (dostałam)
cena: jak wyżej, ale cena to 22,49 zł (za 70g; acz moja ważyła 85g)
kaloryczność: 506 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: surowy cukier trzcinowy, miazga kakaowa, marcepan 13% (migdały, cukier, syrop z cukru inwertowanego), tłuszcz kakaowy, pestki dyni 10%, suszone wiśnie 5%, pełne mleko w proszku, kawałki wafelków 3% (mąka pszenna, cukier, masło, odtłuszczone mleko w proszku, sproszkowany ekstrakt słodowy jęczmienny, sól), syrop z cukru inwertowanego, koncentrat wiśniowy 2%, liofilizowane maliny 2%, maliny 2%, liofilizowane wiśnie 1%, odtłuszczone mleko w proszku, masło, słodka serwatka w proszku, emulgator: lecytyna sojowa, cukier trzcinowy pełny, sól, sproszkowana wanilia, emulgator: lecytyna słonecznikowa, cynamon

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.