Po kilku czekoladach czeskiej marki Cokoladovna Lana wyrobiłam sobie opinię, że jest dobra i dość bezpieczna, choć nie w sposób, który by mnie jakoś szczególnie w sobie rozkochał. Sięgając po dziś przedstawianą nie spodziewałam się więc niczego porywającego. Acz nie tylko przez to, jak wychodzą robione przez nich tabliczki, a też przez zawartość kakao tak po prostu. Te 70% kakao jakoś coraz mniej mnie satysfakcjonuje. I nie pomógł region: bardzo lubiana Tanzania. Wyszło, że otworzyłam ją niedługo po Sopocka Manufaktura Czekolady Okrągła Sopocka Czekolada Rzemieślnicza Ciemna 85 % Trinitario Tanzania Kokoa Kamili, która poprzeczkę zawiesiła wysoko. W większości lubię takie porównania, ale tutaj Lana była na przegranej pozycji już u startu, właśnie przez zawartość kakao.
Čokoládovna Lana Tanzánie 70% to ciemna czekolada o zawartości 70 % kakao z Tanzanii.
Po otwarciu poczułam kwaśny zapach niemal czerwono winnego octu balsamicznego i wiśni, z łagodzącym, lekkim akcentem słodszych śliwek z tyłu. Obok pokazały się skały i trochę ziemi oraz dymna paloność, obiecujące więcej niż 70 % kakao. W oddali doszukałam się trochę surowych orzeszków ziemnych. Osłodził to wszystko nieco wycofany karmel i jakby drzewno-palonego syrop klonowy. Przy nich zaznaczyły się też kwiaty, jakby ukwiecone drzewa? Drzewka owocowe?
Niemal czarna tabliczka, o tłustych skłonnościach w dotyku, była dość twarda przy łamaniu. Acz jej trzask wydawał się jakby stłumiony.
W ustach rozpływała się w tempie średnio-wolnym. Początkowo nieco chropowato, potem coraz bardziej gładko, wręcz aksamitnie, mimo że była znikomo tłusta. To wrażenie podkreślała miękkość. Z czasem wróciła chropowatość... Acz bardziej jako proszkowość? Czekolada robiła się coraz bardziej proszkowo-zawiesinowa, choć uparcie trzymała kształt niemal do końca, i znikała łatwo.
W smaku pierwsza rozbrzmiała bardzo wysoka słodycz o palono karmelowym charakterze. Mimo paloności, niewątpliwie był to karmel mocno maślany. Paloność dopuściła do głosu syrop klonowy - nie jakoś szczególnie wyrazisty, ale po prostu coś... dopowiadającego karmelowi nutę drzew? Trochę naturalnie palonego?
Po chwili w oddali odnotowałam bardzo nieśmiałą słodką soczystość czerwonych owoców. Jakby obiecała trochę kwasku, mimo że na razie sama była raczej słodka. Zaraz do głowy przyszły mi poziomki: takie prosto z lasu, też kwaskawe, ale jedzone z miodem.
Początkowa drzewna nutka zgrana ze słodyczą w jedno, zasugerowała kompozycji też pewną orzechowość. Orzechy jednak wydawały się cały czas bardzo niezdecydowane. Na pewno jednak umacniały skojarzenie z "drzewnym" syropem klonowym.
W słodkiej strefie na znaczeniu przybierał miód. Prawie zapomniał o poziomkach. Zaczął zdradzać wspólny charakter z drzewami, ale już innymi, bo kwitnącymi, ukwieconymi drzewkami owocowymi. Właśnie, że ta niełatwa do uchwycenia miodowość jakby obiecała kwiaty.
W tym czasie pojawiła się też i umacniała gorzkość. Na pewno palona, acz nie za silna. Po chwili zaczęła przywodzić na myśl gorące skały i trochę również rozgrzanej ziemi.
Zarówno słodycz, jak i gorzkość, łagodziła delikatna maślaność. Rosła, mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa sprawiając, że słodycz zatrzymała się na tym wysokim poziomie - jeszcze trochę, a mogłaby zrobić się za silna! Za to goryczce uniemożliwiła już u startu silniejszy wzrost.
Miód i kwiaty próbowały się przebić nieco ambitniej, ale w końcu jednak odpuściły i zajęły miejsce trochę z boku.
Kwiatowość i wcześniejsza myśl o drzewkach owocowych przełożyła się za to na myśl o sadzie, rozgrzanym słońcem, w którym trwają zbiory dojrzałych, słodko-kwaskawych śliwek. Śliwki wprowadziły leciutki kwasek, a potem w ten wstrzeliło się trochę dojrzałych, cierpkich, ale i słodkawych wiśni. Do nich dołączyło trochę poziomek, które zdążyły po drodze trochę zaniknąć. Osładzały te bardziej cierpkawe owoce, bo wciąż trzymał się ich miód.
Te cierpkawe owoce podkręciły trochę ziemistość. A ona z kolei troszeczkę podkręcała kwasek. Do tego dym i palone tony także spróbowały się jednak nasilić. Maślaność jakby straciła czujność i... gorzkość nieco wzrosła.
Owoce czerwone zrobiły więcej miejsca na kwasek, a tam nagle wsparło je troszeczkę cytryny. Słodycz, jakby chcąca uniemożliwić kwaśności rozwój, podskoczyła. I to bardziej niż gorzkość. Oferowała głównie karmel, po czym przypomniała sobie o orzechach. Wydobyła miód i fistaszki z oddali, wtłaczając je w miodowo-nugatowe realia. Połączyła maślaność z orzechami i podporządkowała ją tym samym sobie, słodyczy. "Drzewny" syrop klonowy też na to z ochotą przystał. Poczułam lekkie drapanie w gardle jakby od miodu, ale w sumie nie miód jako nutę smakową.
Po zjedzeniu został posmak palony, ale jako tło dla wyrazistej, silnej słodyczy maślano-karmelowego nugatu. Chyba z miodem. Wróciło trochę owoców, ale już tylko słodkich, jedynie z nikłym echem kwasku cytryny. To poziomki oraz śliwki i wiśnie, ale wkomponowane w słodycz kwitnącego sadu (tak, wiem, że drzewka najpierw kwitną, potem rodzą owoce, ale tutaj te nuty wystąpiły razem).
Czekolada była smaczna, ale jak dla mnie za słodka i za mało gorzka. Brakowało mi też wyrazistszych owoców i kwaśności. Zwłaszcza po tak niesłodkim, charakternie winnie-wiśniowym, skaliście-ziemistym zapachu. Ileż bym dała, by czekolada smakowała jak pachniała! Tak to w duże mierze serowała karmel, trochę bardziej drzewny syrop klonowy, kwiatowość miodu. Wymieszała je z palonością, drzewami i skałami, ale te mocno złagodziła maślaność, potem maślano-nugatowy wątek oraz no, jednak ta słodycz. Poziomki nieźle się odnalazły, acz charakterniejszych wiśni i śliwek, osłodzonych kwiatowym sadem, czułam niedosyt.
To, czego mi brakowało w dziś przedstawianej, a więc porządnie kwaśnych owoców, czułam w Sopocka Manufaktura Czekolady Okrągła Sopocka Czekolada Rzemieślnicza Ciemna 85 % Trinitario Tanzania Kokoa Kamili. Karmel, kwiaty, owoce czerwone - coś podobnego można wychwycić, ale nie były zbyt podobne.
ocena: 8/10
kupiłam: cokoladovna_lana na Instagramie (dostałam)
cena: 149 Kč (26 zł; za 80g; jak wyżej)
kaloryczność: nie podana
czy kupię znów: nie
Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy


















