niedziela, 5 kwietnia 2026

Andante Biszkopty Ladyfingers

Mama uwielbia tiramisu, ale sklepowe z kiepskimi składami przestają jej odpowiadać. Choć nigdy nie próbowała, ma jakieś opory przed zrobieniem go, stąd słysząc już po raz kolejny, jak to chciałaby zjeść dobre włoskie tiramisu, zaczęłam przeglądać rozmaite przepisy i uznałam, że jej to tiramisu w końcu zrobię. Wszak likier likier Bartex Amaretto Diletto [18 LAT+] wciąż stał i czekał. Nie myślałam, że ta recenzja się tu pojawi, jednak dosłownie w ostatniej chwili, spontanicznie pomyślałam, że chyba jednak trzeba ich spróbować, by wiedzieć, jak słodzić resztę. Swoją drogą, marka ciekawie podaje skład - wszystko "na 100g produktu". Przygotowując recenzję do publikacji, z zaskoczeniem odkryłam, że stoi za nimi producent Góralków i Lusette.

Andante Biszkopty Ladyfingers to biszkopty typu ladyfingers (sponge fingers / savoiardi / boudoirs), produkowane przez I.D.C. Polonia S.A.

Biszkopty pachniały wyraziście, ale delikatnie najzwyklejszymi, słodkimi w prosty sposób biszkoptami. Nie do końca jednak okrągłymi, choć niewątpliwie był to zapach zwykłych: jajecznie-pszennych i o dziwo nie uderzających cukrem. Wydały mi się bardzo bazowe, podstawowe, a jednocześnie... już w zapachu delikatniejsze od okrągłych biszkoptów.

W dotyku biszkopty były suche i sypały się. Długie i grube ciastka wydały mi się jednak zaskakujące lekkie i jednocześnie konkretne. Łatwo je przełamać - nie wydawały dźwięku. Przy odgryzaniu kawałka zaś trafiałam na jakby pewną wewnętrzną miękkawość. Środek był właśnie jakby bardziej miękki niż sucha "skorupka", skórka na wierzchu. Ogólnie jednak i tak jawiły się jako w pewien sposób konkretne. Nie ciężkie, a konkretne.
W ustach biszkopty natychmiast miękły, zmieniając się w gęstą i w pewien sposób masywną papkę. Bardzo wklejały się w zęby. Rozpuszczały się szybko, przy czym suchość natychmiast odchodziła w zapomnienie.
Wydały mi się konkretniejsze, jednak nie twardsze - od przeciętnych okrągłych biszkoptów (za takie uważam np. biszkopty Delicpol dla Auchan).

Robiąc tiramisu, nasączałam je w kawie z likierem. Bardzo łatwo nasiąkały tą mieszanką, miękły i robiły się bardziej pulchne, ale nie rozpadały się. Uginały pod naciskiem, ale zachowywały swój kształt.

W smaku pierwsza rozeszła się słodycz. Wyraźna, średnio wysoka. Cukrowość o dziwo wcale nie szarżowała, a słodycz wpisała się w łagodny, zwyczajnie biszkoptowy klimat.

Czuć, że to biszkopty jajeczne i pszenne. Były łagodnie wypieczone i właśnie... ogólnie bardzo łagodne. Głównie za sprawą tego naprawdę bardzo delikatnego stopnia wypieczenia. Słodycz po chwili zaczęła jednak szybko rosnąć. Bardzo szybko, że po chwili zrobiło się za słodko. Słodycz zdominowała resztę, zbytnio się rządziła. Motyw łagodnych, wyważonych w kwestii jajeczności i pszenności, biszkoptów, wręcz biszkopcików pozostał w tle. Nie odnotowałam tam jednak żadnych innych nieprzyjemnych posmaków - wyszły niczym biszkopty ze zwykłej, naturalnej cukierenki.

Końcowo słodycz wyszła zbyt cukrowo, trochę nachalnie, ale w zasadzie jeszcze nie tak okrutnie cukrowo, jak można by się obawiać. Ogół do końca, mimo przesadzonej słodyczy, jawił się jako łagodniejszy, delikatniejszy od przeciętnych biszkoptów okrągłych (odnoszę się do np. biszkoptów Delicpol dla Auchan).

Po zjedzeniu już małej ilości czułam się przesłodzona, ale nie było to drapanie cukru, a po prostu posmak za słodkich, jasnych jajecznych biszkoptów-biszkopcików.

To najzwyklejsze, słodkie biszkopty, które smakują właśnie tylko i aż biszkoptami. Charakteryzują się łagodniejszym, mniej wypieczonym smakiem, więc na pewno posmakują osobom, które nie lubią mocno wypieczonych ciastek. Ogólnie jawią się jako bardzo bazowe, wyjściowe, ale zdecydowanie przesłodzone. Dobrze, że po prostu cukrem, a nie syropem i aromatami. A strukturę miały dość masywną. Do jedzenia osobno chyba nieco zbyt sucho-masywną, jednak gdy pomyślę o tym, że to biszkopty do tiramisu, masywność tę widzę w pozytywnym świetle.

Do tiramisu się sprawdziły, acz musiałam trochę ostrożniej podejść do kwestii słodyczy ogółu. 

Mama kończyła biszkopty, które zostały z tiramisu i wydała taki osąd: "No, biszkopty same w sobie to obecnie nie moja bajka. Słodkie, za słodkie, a tak... faktycznie jakby takie delikatne, leciutko wypieczone. Strukturę za to mają bardzo masywną, konkretniejszą niż te zwykłe okrągłe. Wydaje się, że idealna do ciast, że lepiej się jako warstwa niż te okrągłe mogą sprawdzać. Do jedzenia osobno są jednak za suche, bez mleka nie przejdą".

Obie jednak przyznałyśmy, że odnosimy się do okrągłych biszkoptów ze wspomnień, dawno takich nie jadłyśmy (nawet biszkopty Delicpol dla Auchan recenzowałam przecież w 2020). Nie mamy też porównania z innymi długimi biszkoptami. Możliwe, że trafiłyśmy na konkretniejsze w strukturze i łagodniejsze w smaku. Kto wie, czy to norma, czy wiele zależy od konkretnego producenta etc.? Wiem jedno: ich neutralność, bazowość, czyniąca je uniwersalnymi, to niepodważalny plus. Pozwolę sobie trochę zaspoilerować, że niebawem miałyśmy się dowiedzieć...
Swoją drogą, na dopisek "without sugar topping" zwróciłam uwagę dopiero dodając zdjęcia do posta, po tym, jak poznałam........


ocena: 6/10
kupiłam: Mama kupiła w Kauflandzie (chyba)
cena: 8 zł (za 220g)
kaloryczność: 380 kcal / 100 g
czy znów kupię: ja nie; Mama do tiramisu może

Skład: na 100g: mąka pszenna 50g, jaja 47g, cukier 42g, sól 0,3g

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.