Jakby mi jakiś czas temu ktoś powiedział, że ten post się tu pojawi... Hm, w sumie nie. Jestem zbyt ciekawska, by się dziwić, że porwałam się na ten produkt. Nie cierpię pączków i bardzo nie lubię skyrów. Więc...? Więc na logikę powinnam się trzymać od tej biedronkowej nowości z daleka. A jednak! Przeważył fakt, że lubię różane smaki. Gdyby to nawiązywało do paczka z jakimkolwiek innym nadzieniem, nie byłoby najmniejszych szans, bym się na to porwała. Wprawdzie dla różanego pączka wyjątku bym nie zrobiła (czasem mam wrażenie, że jestem jedyną osobą, na której żadne tłuste czwartki wrażenia nie robią i pączków i tak nie lubię), ale skyr aż tak straszny jednak się nie wydawał. W dodatku to i tak było... A zakładałam, że znając życie tylko spróbuję, będzie niesmaczny i oddam Mamie. To ona bowiem w ogóle to dziwo kupiła. Jak to ujęła, "takie dziwne, że musiała wziąć", mimo że też nie lubi skyrów. Kupując, nie wiedziała, czy bierze to sobie, czy może ja się skuszę. A jako że wspomniany Tłusty Czwartek dla mnie jest dniem jak każdy inny, recenzja spędziła w kolejce do publikacji bardzo długo.
Fruvita Skyr Smak Pączka z Różą to jogurt typu islandzkiego ze wsadem o smaku pączka z różą.
Po otwarciu poczułam zapach, który od razu skojarzył mi się z malinowym serkiem homogenizowanym. Był trochę duszny, słodkawy, ale też cierpki w bardziej jogurtowym stylu. Gdy zaczęłam mieszać, ta duszność wydała mi się bardziej sztuczno-stęchła, a w trakcie jedzenia mnie olśniło: to motyw mdło biszkoptowy jak z serków biszkoptowych. Gdy dokopałam się do wsadu, poczułam lekki, rozwodniony, słodki motyw czerwonych owoców.
Odpowiednio wcześniej przed jedzeniem wystawiłam skyr z lodówki, by doszedł do temperatury pokojowej.
Zawartość kubeczka była bardzo gęsta, wręcz sztywna. Powiedziałabym, że to typowy skyr, konsystencją podszywający się pod serek.
Pod nim znalazł się rzadki wsad, o bladym, zaskakująco bezowym kolorze i strukturze wodnistego, rzadkawego przeciero-żelu.
W trakcie jedzenia biała część okazała się faktycznie gęsta, jakby trochę śmietanowo gładka, ale nie realnie tłusta. Przez to wręcz cierpka. Skyr ten trochę ściągał zęby. Bliżej spodu zabarwił się na bladoróżowy kolor od wsadu.
Wsad cechowała wodnistość i niska lepkość. Gdy zagarniałam tylko go, kojarzył mi się z mocno rozrzedzonym wodą żelowym przecierem. W zasadzie z zagęszczoną wodą z dodatkiem przecieru.
Rzadki wsad i gęsty skyr trochę mieszały się ze sobą, co im na dobre wyszło.
W smaku biała baza wyszła przede wszystkim kwaskawo skyrowo. Mnie kojarzy się to z połączeniem jogurtu i serka. A jednak wyraźnie wyłaniała się z niej nuta duszno-biszkoptowa, typowa dla serków biszkoptowych. Ze względu na to, jak delikatna była, denerwująco pobrzmiewała, chwilami jawiąc się jako niedookreślona.
Przez tą nieokreśloność wydawała się lekko sztuczna. W dodatku nie służył jej w zasadzie brak słodyczy, która w serkach biszkoptowych występuje. Echo biszkoptowego serka ze skyrową cierpkością wyszło osobliwie.
Masa skyrowa z pobliża wsadu prezentowała się nieco lepiej - tam, gdzie zabarwiła się na różowo, biszkoptowa nuta była nieco wyraźniejsza, a i skyr przejął trochę słodyczy wsadu. Poszedł dzięki temu w kierunku bardziej serkowym. Wciąż jednak serka nijakiego, słodkiego i lekko pobrzmiewającego biszkoptowo- i już trochę owocowym smakiem. Powiedziałabym, że to serek homogenizowany lekko malinowo-truskawkowy (ani malinowy, ani truskawkowy, ale trochę kojarzący się z tymi owocami). Różowa część skyra pobrzmiewała mi Danone Gratką (trauma dzieciństwa).
Gdy spróbowałam samego wsadu, okazał się bardzo słodki i wodnisty, a jednak trochę faktycznie czerwono owocowy. Jak mocno rozwodniona marmolada ogólnie owocowa. W dodatku... był zaskakująco biszkoptowy. Nie jakoś mocno, ale jednak. Owoce dzikiej róży trudno było w nim wyróżnić. Na pewno nie czuć tu róży jako płatków, kwiatów. To róża-owoc. Tylko że wyprana z charakteru i cierpkości.
W przypadku próbowania wszystkiego obok, połączenie duszno biszkoptowego, cierpkiego skyra i nijako-słodkiego wsadu wydało mi się zwyczajnie osobliwe, okropne. Ciastowo-owocowawe, robione po kosztach. Sztuczność i cierpkość taniego nabiału nie odpuszczała. Przemieszane smakowało to jako tako. Jak lekko biszkoptowy, nijaki "powiedzmy, że z nutką malinowo-truskawkową" serek. Jakby tak do skyra dodać po trochu produktów Danone: jogurtu biszkoptowego i truskawkowej Gratki.
Po zjedzeniu została cierpkość i duszny, sztucznawy motyw pseudobiszkoptowy, typowy dla serków. Czułam wodniście-cukrowy, nijako owocowy tani dżemor, nieprzyjemnie mieszający się ze skyrową cierpkością.
Całość bardzo mi nie smakowała. Nie obniżam oceny za to, że skyr był skyrem, a ja skyrów nie lubię, ale za to, że to produkt nieprzemyślany. Cierpki Skyr zwyczajnie do takich smaków nie pasuje. Założę się, że serek homogenizowany lepiej by to udźwignął. Biszkoptowa nuta wydawała się zbyt nieśmiała, by skyr ten nazwać biszkoptowym, a jednak na tyle silna, by denerwować. Bez wyższej słodyczy wydawała się dziwna. Ale tam, gdzie warstwy się mieszały i było słodko, też nie chwyciło. słodycz, która osiadła we wsadzie, też nie działała na plus. Zmieszała się z wodnistością i niesatysfakcjonująco różanym smakiem. Ten zamiast przybrać postać smakowicie płatkowo różanej konfitury, oddawał liche owoce róży, które w sumie mogłyby być czymkolwiek, w znikomej ilości.
Dałam radę tylko trochę, resztę, jak zakładałam na początku, oddałam Mamie. Ona zjadła, ale... Tak to opisała: "Sama nie wiem, po co to w ogóle jadłam. To było okropne. Nie lubię skyrów, to jedno, ale nie dlatego to mi się wydało okropne... Ten smak... Taki trochę jak jogurty biszkoptowe Danone, które kiedyś lubiłam. Ale tamte były smaczne, a to nie było. Taki tylko ich dziwny, za delikatny posmak miało. I pytanie, gdzie pączek, a gdzie biszkopt? To nie to samo. Wsad to jakaś woda bez wyraźnego, określonego smaku. Wymieszałam to wszystko, bo tak to jeszcze jakoś... lepiej? Było. Potem mi się jakby chemią, sztucznością odbijało. Okropne. W ogóle nie wiem, czy do takich stylizacji skyry pasują. I nie wiem, jak to wypada na tle innych skyrów.".
ocena: 2/10
kupiłam: Mama kupiła w Biedronce
cena: 2,49 zł (za 150 g)
kaloryczność: 87 kcal / 100g
czy kupię znów: nie
Skład: mleko, cukier, sok z owoców dzikiej róży z zagęszczonego soku 3%, pokruszone ciastko 1% (mąka kukurydziana, cukier, masło, mąka ryżowa, sól), naturalne aromaty, stabilizatory: pektyny, mączka chleba świętojańskiego; regulator kwasowości: kwas cytrynowy; koncentrat soku z czarnej marchwi, substancja wiążąca: cytryniany wapnia; kultury bakterii jogurtowych.




















