Kiedyś, kiedy z Mamą uwielbiałyśmy Chateau Weisse Kokos / Biała z Kokosem i płatkami kukurydzianymi, ale jakoś zawsze było nad nie po drodze do Aldiego, skusilysmy się na Auchan Blanc Noix de Coco. Choć bardzo dobra na to, czym była, za nic nie zastępowała specyficznej Chateau Weisse Kokos / Biała z Kokosem i płatkami kukurydzianymi. Ja już wtedy nie umiałam cieszyć się z białych czekolad, nudziły mnie. Gdy jednak wycofali wspominaną tabliczkę Aldiego, zapragnęłam konkretnie jej. Niestety była nie do zdobycia, nawet przez internet np. z niemieckich sklepów. Tak więc gdy dostrzegłam dziś przedstawiana, wzięłam czym prędzej. Acz nie robiłam sobie wielkich nadziei po Fin Carre Weisse Kokos & Flakes.
Auchan Blanc Noix de Coco Petales de Mais to biała czekolada z karmelizowanymi wiórkami kokosowymi i płatkami kukurydzianymi; marki własnej Auchan, wyprodukowana we Francji.
Po otwarciu pierwszy wystraszył mnie motyw taniej białej polewo-czekolady, który jednak zaraz starał się ukryć w otoczeniu. A to budowały wiórki kokosowe i mleko w proszku. Słodycz, choć trochę ciężka, zaskoczyła mnie średnią (jak na białą) mocą. Wydawała się poniekąd płynąć z kokosa, lekko podkoloryzowanego wanilią.
Na spodzie przebijały się dodatki: wiórki oraz corn flakesy, których od razu wydało mi się mało.
Gruba tabliczka w dotyku sprawiała wrażenie wręcz ślisko tłustej i tym samym polewowej. Mimo że konkretna ze względu na grubość, wydawała się skora do mięknięcia i rozpuszczania się. Przy łamaniu trochę chrzęściła ze względu na dodatki: ogrom wiórków kokosowych niewidocznych gołym okiem oraz trochę małych płatków kukurydzianych. Te drugie rozmieszczono na spodzie tabliczki, w dodatku bardzo nierówno. w niektórych kostkach po kilka, w innych np. jeden.
W ustach czekolada rozpływała się bardzo chętnie, mięknąc, ale znikając w tempie średnim. Początkowo była zbito-gęsta, potem wciąż zbita, ale już nie taka gęsta, bo od wiórków kokosowych rozchodził się wodnisty motyw cukru. Ten bowiem ewidentnie płynął od wiórków. Czekolada zmieniała się jakby w grudkę proszkowego budyniu, wręcz najeżoną dodatkami: wiórkami. Płatki kukurydziane trafiały się tylko co jakieś czas. Wydawały się konkretne, co potwierdziło się, gdy gryzłam je wcześniej, obok czekolady. Wówczas twarde, suche płatki kukurydziane bardzo głośno chrupały, a wiórki chrupały w sposób kruchy, w porywach cukrowy. Dopiero gryzione dłużej bardziej chrzęściły i trzeszczały w sposób typowy dla wiórków. Dodano ich bardzo, bardzo dużo. Chwilami jakby wręcz stopowały rozpuszczanie się, kierując masę w stronę bezkształtnego zlepa dodatków.
Wolałam zostawiać dodatki na moment, w którym czekolada już zniknęła.
Dodatki na koniec trochę zmiękły, nasiąkły, ale wciąż płatki chrupały, a wiórki pozbawione cukru trzeszczały bardzo typowo wiórkowo. Na koniec dodatki robiły się bardziej przystępne.
W smaku pierwszy mignął mi tani, jakby nieco kwaskawy (?) motyw. Zdążyłam się wystraszyć, że mam do czynienia z tabliczką przypominającą kiepską białą polewę...
...jednak zaraz słodycz wzrosła, wskakując na prosty, cukrowy tor, a i odezwało się mleko. Cukier dominował, ale mleko starało się dotrzymać mu kroku. Były jakby splatane ze sobą, jednoznacznie kojarząc się z mlekiem z cukrem.
Mleko musiało być bardzo przesłodzone, a z czasem w ogóle proporcje się odwróciły i myślałam raczej o cukrze z dodatkiem mleka. Po paru chwilach zostało bardzo z tyłu.
Swoją obecność zaznaczył kokos. Nie musiałam go gryźć, by to zrobił. Smak wiórków kokosowych nasilał się wraz z wyłanianiem się dodatków. Niestety nie tylko on. Wraz z kokosem drastycznie rosła cukrowość. Ewidentnie rozchodziła się od wiórków.
Gdy trafił się jakiś płatek kukurydziany, niegryziony prawie się nie odzywał. Podkreślał wiórki. I to, że miały lekkie prażone echo.
Gdy z ciekawości gryzłam dodatki wcześniej, obok czekolady, wydawały się onieśmielone cukrową słodyczą. Kokos był wręcz stłamszony cukrem w pierwszej chwili, ale gryziony, gryziony i gryziony, w końcu serwował nieco wyrazistsza wiórkowość. Corn flakesy niby czuć, ale w zestawieniu z kokosem starały się za nim chować.
Mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa słodycz zaczęła trochę drapać w gardle. Kokos jednak ogólnie trochę ją urozmaicał. Mleko, po tym jak straciło na znaczeniu na rzecz cukru, jedynie pobrzmiewało, choć spróbowało jeszcze na trochę wrócić.
Słodycz trochę się cofała, próbowała odciąć się od drapania w gardle, ale echo tego wrażenia utrzymywało się. Zrobiło się trochę maślano-polewowo, a i kokos miał coraz więcej do zaoferowania. Właśnie kokosowego, nie cukrowego. Płatki czasem też lekko pobrzmiewały.
W domu spróbowałam trochę samej czekolady i potwierdził się jej cukrowo-tani, trochę kwaskawy charakter kiepskiej polewy.
Dodatki gryzione na koniec zaprezentował się znacznie lepiej. Wtedy już nic im nie wadziło. W zasadzie głównie zostawał kokos. I oczywiście to go głównie czuć (wszak wyłonił się spod cukru, który się rozpuścił). W przypadku części kęsów duet wiórków kokosowych i płatków kukurydzianych wychodził przede wszystkim kokosowo. Corn flakesy stały daleko za nim jako motyw kukurydziano-zbożowy, a czasem lekko kartonowy (który kojarzył mi się z płatkami na wagę). Zdradzały leciutką słodycz.
Po zjedzeniu został posmak wiórków kokosowych o nieco prażonym charakterze oraz cukrowej, lekko mlecznej czekolady średniej jakości. Posmak cukru był wyraźnie obecny, mimo że po pogryzieniu dodatków wcale aż tak słodko nie było. W gardle trochę jednak za silną słodycz czuć.
Czekolada ogółem wyszła ok, ale jednocześnie mam jej wiele do zarzucenia. Jej największa zaleta to to, że obecnie nie ma innej takiej, z kokosem i corn flakesami. Bazowo ta biała czekolada była słodka i słabo mleczna, dość tanio-polewowa, od czego dodatki całkiem nieźle odwracały uwagę. A one też nawaliły. Corn flakesów pożałowano i rozmieszczono nierówno, a do tego w smaku nie były jakieś najlepsze. Wiórków kokosowych było za mnóstwo, ale niestety pokrywał je cukier. Nie, nie nazwałabym ich karmelizowanymi, a otoczonymi cukrem, ale nawet gdyby to było porządne karmelizowanie, słodzenie wiórków w białej czekoladzie ogólnie uważam za zbędne.
Baza może minimalnie lepsza niż Fin Carre Weisse Kokos & Flakes, ale za to dodatki jednoznacznie gorsze.
Czułam ogromny niedosyt mleczno-śmietankowego smaku, którym zachwycała Chateau Weisse Kokos / Biała z Kokosem i płatkami kukurydzianymi.
W górach trochę zjadłam, w domu też, bardziej z sentymentu do wariantu - razem 3 kostki i to moje maks, a resztę oddałam bez żalu Mamie.
Resztę oddałam Mamie, która opisała ją tak: "Dosłownie tylko w pierwszej chwili, przy pierwszym kęsie pierwszego kawałka poczułam taką... Taniość. Taniej białej czekolady. Potem jednak już nie. Było słodko, za słodko, ale smacznie. Wiórki, trochę tych płatków swoje zrobiły. Nie rozumiem jednak, po co jeszcze dodatkowo słodzić same wiórki. To psuło odbiór. Przecież sama czekolada i tak była bardzo słodka. No, jak to biała. Ja bym się jednak zastanowiła, czy nie wystawić jej 8".
ocena: 7/10
kupiłam: Auchan
cena: 13,99 zł (za 180g)
kaloryczność: 543 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie
Skład: cukier, tłuszcz kakaowy, karmelizowane wiórki kokosowe 18% (wiórki kokosowe 12%, cukier), odtłuszczone mleko w proszku, płatki kukurydziane 7% (mąka kukurydziana 6%, cukier, ekstrakt słodu jęczmiennego, sól), bezwodny tłuszcz mleczny, serwatka, emulgatory: lecytyny; naturalny aromat waniliowy







