Kiedy zobaczyłam tę czekoladę w gazetce Lidla, spodobała mi się. Z wyglądu, bo dotąd do marki Millennium byłam bardzo sceptyczna (nie "w ciemno", a po nieprzyjemnej Millennium Exclusive Chocolate Collection Dark Chocolate with Salted Caramel). Trochę tylko zaciekawiły mnie ich czekolady z dodatkami, z okienkami, ale koniecznie ciemne. A tych w żadnych naszych sklepach nie znalazłyśmy. Skąd to moje zainteresowanie? Otóż Mama raz kupiła sobie mleczną z laskowcami Millennium i była pozytywnie zaskoczona. Może nie zachwycona, ale stwierdziła, że na tle tabliczek z Biedronki czy Lidla wypadła dobrze. Stąd zachciałam takiej ciemnej spróbować, ale widziałam je tylko w internecie. A zamawiać nie zamierzałam. Gdy więc tę pokazałam ojcu i zgodził się ją kupić, pomyślałam, że może to nawet lepiej, że ja spróbuję takiej niby porządniejszej tej marki. W internecie za to sprawdziłam, ile zawiera kakao, bo na opakowaniu brakowało tej informacji. Wzięłam ją jako jedyną tabliczkę na szlak na krańcu Tatr, na Siwy Wierch czerwonym szlakiem z Biela Skala, Horanen. W zeszłym roku już robiłam tę trasę, ale przez poprzymarzane do skał łańcuchy, nie weszłam na sam szczyt z tabliczką, a zdjęcia robiłam pod nim, bo za bardzo wiało i padał tnący w twarz śnieg. Wyglądało na to, że tym razem widoczność i warunki będą znacznie lepsze, lecz już na miejscu okazało się, że wieje tak mocno, że chwilami ciężko było iść. Dobrze, że na rozległym, skalistym szczycie udało mi się ukryć za skałą, idealnie mnie od tej wichury osłaniającą. A wróciłam tą samą drogą.
Millennium Craft Series Art of Chocolate Dark Chocolate Gorzka Czekolada z Orzechami Laskowymi, Żurawiną i Płatkami Chabru to ciemna czekolada o zawartości 54 % kakao z całymi prażonymi orzechami laskowymi, słodzoną żurawiną i płatkami chabru, produkowana przez Malbi Foods.
Po otwarciu zagrzmiał zapach orzechów laskowych prosto z przecukrzonego kremu czekoladowego typu Nutella. Słodycz za jej sprawą wydawała się wręcz duszna, na pewno przesadzona. Obok czuć trochę cierpkiego kakao, acz gorzkości brak. Wpisywało się w wizję oleistego kremu czekoladowego. Miało też w sobie trochę z taniej, wanilinowo-cukrowo przesłodzonej polewy kakaowej. Orzechy laskowe czuć też jako po prostu prażone laskowce, zwłaszcza gdy wąchałam spód. Odciągały trochę uwagę od siły słodyczy. Żurawina i kwiaty nie odzywały się.
Dodatków zatopiono średnią ilość, na którą nie można narzekać. O ile żurawiny wtopiono w czekoladę porządnie, orzechy nadto wystawały. Trzymały się jednak nieźle, przynajmniej do momentu podziału. Dodały całości kruchości. Sama czekolada w dotyku wydała mi się pylista i tłusta zarazem.
Tabliczka była średnio twarda, a przy łamaniu wydawała z siebie średnio głośne chrupnięcia. Sprawiała wrażenie masywnej i kruchej zarazem. Dodatki całkiem nieźle trzymały się przy łamaniu, choć pojedyncze orzechy wyłamywały się z niej wtedy. Gdy odgryzałam kawałek, orzechy prawie zawsze odłamywały się. Wtedy też, sama baza wydawała się trochę pyliście skrzypiąca.
W ustach czekolada rozpływała się w tempie szybko-średnim. Miękła i robiła się bardzo mazista, acz kształt zachowywała niemal do końca. Odnotowałam w niej lekką pylistość, acz jakby skrytą w gładkości. Była tłusta i trochę plastikowo-ulepkowata. Płatki chabru i żurawinę długo trzymała przy sobie, jednak orzechy łatwo się od niej odłączały, pokryte odrobinką mazistej czekolady.
Orzechy czy to gryzione wcześniej, obok czekolady, czy na koniec były bardzo chrupiące i w porywach kruche. Wszystkie były duże, całe i pozbawione skórek.
Żurawiny dodano całe, średniej wielkości kulki i trochę połówek oraz małych, skórkowych kawałków. Żurawina gryziona wcześniej jawiła się jako twardsza i mniej soczysta, zaś na koniec bardziej soczysta. Wciąż twardawa, ale właśnie w soczystszy sposób. Co nie znaczy, że była bardzo soczysta. Miąższysta owszem. Jej skórki, których parę pojawiło się jakby samych, trzeszczały.
Chaber nasiąkał dość szybko, ale wcześniej ukrywał się w czekoladzie, zaznaczał swoją obecność dopiero na koniec. Był niczym płatki kwiatów z herbaty, do której je dodano.
Zdecydowanie wolałam gryźć dodatki na koniec. Raz, że czekolada przy gryzionych dodatkach wydawała się bardziej plastikowa, a dwa, że żurawina na koniec wychodziła lepiej.
W smaku pierwszy odezwał się przesłodzony krem a'la Nutella. Czekoladowo-orzechowe smarowidło zaraz okazało się nieco bardziej kakaowe, acz nie gorzkie czy wytrawne.
Delikatna cierpkość nie zdążyła się na dobre zaznaczyć, a już o uwagę dopraszała się słodycz. Wyszła wręcz dusznie, jak się okazało, od ciężkiej wanilinowej nuty, którą wsparł cukier. Gorzkości nie uświadczyłam, taka bardziej niby gorzkawość jakby się w tle kryła, ale bała do kompozycji wtrącić. Zalatywało to tanią polewą kakaową.
Orzechowy motyw wydawał się pochodzić z aromatu, a w dodatku ogół miał w sobie tanio-sztuczne akcenty, choć nie było to okrutnie jednoznaczne. To słodycz wydawała się złym gliną kompozycji, nasilając się do napastliwego poziomu.
Co jakiś czas, w kęsach z orzechami lub chociaż z ich pobliża, sztuczność, nutę aromatu, nieco przygłuszały naturalniejsze orzechy laskowe. Nie musiałam ich gryźć, by je poczuć. Próbowały też trochę wygłaskać słodycz.
Kiedy spróbowałam samej czekolady, bez dodatków, okazała się przesiąknięta orzechami częściowo. Wyraźnie czułam prażone orzechy laskowe w kęsach z ich okolicy. Jednocześnie sztuczność wydawała się nieco niższa. Gdy zaś spróbowałam samej czekolady tak po prostu, motyw laskowców był w niej wątły i przybierał wydźwięk aromatu orzechowego prosto z taniego kremu orzechowo-czekoladowego. Sama czekolada zasładzała szybko i okrutnie.
Żurawina i kwiaty nie wpływały na smak samej bazy, a i niegryzione specjalnie się nie zdradzały.
Gdy z ciekawości pogryzłam dodatki obok czekolady, czekolada wydawała się jeszcze bardziej tanio-plastikowo wanilinowo-nutellowa. Wtedy orzechy nie uderzyły tak mocno, jak mogłyby. Dały z siebie może 50%,serwując trochę prażone-słodkiego smaku.
Gryziona obok czekolady żurawina wyszła kwaśno-słodko i odciągała uwagę od czekolady, ale nie od plastikowości.
Gryzione wcześniej kwiaty nie wnosiły nic.
Mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa słodycz porządnie już dawała w kość, nie zmieniając swojego dusznego, cukrowo-wanilinowego tonu. Myśl o kremie typu Nutella osłabła jednak. Została jednak smakowa tłustość - oleistość? - takiego smarowidła. Acz wtedy także dodatki, zwłaszcza laskowce, zaczęły się nieśmiało wtrącać. Naprawdę nieśmiało, ale jednak. I chyba na zasadzie kontrastu jeszcze podkręcały słodycz bazy.
Czasem przemknął słodki czerwony owoc (żurawiną), czasem prażony orzech laskowy. W gardle czułam drapanie, a baza jeszcze bardziej łagodniała. O gorzkości nie było mowy, przemknęła mi za to oleista, może nieco margarynowa nutka oraz drobna aluzja do śmietanki. Acz delikatny wątek kakaowy czuć... jakby próbował uczepić się desperacko orzechów.
Orzechy gryzonie na koniec okazały się wyraziste. Uraczyły mnie pełnią swego naturalnie słodkiego, prażonego smaku.
Żurawina końcowo serwowała mieszankę słodyczy i kwaśności. Raz to słodycz nieco wygrywała, raz lekko soczysta kwaśność.
Chaber wnosił akcent łagodnie kwiatowy, kojarzący się z efektem, jaki serwują infuzowane kwiatami herbaty.
W zestawieniu, orzechy i żurawiną zagłuszały płatki kwiatów. Między sobą starały się wychodzić równo, acz wiele zależało od wielkości żurawiny lub jej kawałka. Przy kawałkach żurawiny zdecydowanie dominowały orzechy.
Po zjedzeniu zostawał posmak głównie dodatków, a dokładniej słodkich, prażonych orzechów laskowych lub kwaśnej, soczystej żurawiny. Czekolada stała za nimi jako wyraźna cierpkość prostego, palonego kakao, może polewy kakaowej, oraz - i tak - przesłodzenie w dusznym stylu. Trochę czuć przearomatyzowanie.
Dodatki wyszły w porządku, ale baza smutno kiepska. Kakao ledwie się zaznaczało, gorzkości brak, a słodycz męczyła. Upodobniła się przez większość czasu do kremu typu Nutella, ale i wanilina miała w niej duży udział. Rozumiem jednak, że niektórym to skojarzenie może się podobać.
Połączenie orzechów laskowych i żurawiny przyjemne, w zasadzie niespotykane, acz kwiaty raczej tylko dla efektu wizualnego, bo w smaku niewiele wniosły.
W górach to-to jako tako pracowało, w domu męczyło wydźwiękiem i słodyczą, ale dało się skończyć dzięki dobrym dodatkom.
ocena: 5/10
kupiłam: dostałam (ojciec kupił w Lidlu)
cena: chyba 10 zł
kaloryczność: 558 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie
Skład: cukier, miazga kakaowa, całe prażone orzechy laskowe 10%, słodzone suszone żurawiny 10%, tłuszcz kakaowy, tłuszcz mleczny, kwiaty chabra bławatka 0,2%, emulgator: lecytyna sojowa; aromat: wanilina

























