Jakiś czas temu Mama kupiła sobie nowość Wedla: czekoladę mleczną z nadzieniem mirabelkowym. Czułam, że będzie źle i nawet się nie zbliżyłam. Ponoć słusznie, z tego co mówiła Mama, która "dawno nie jadła tak potwornej czekolady". Potem jednak Wedel trochę zrehabilitował się w jej oczach czekoladą Pawełek. Mnie ona jednak bardzo nie smakowała. Stąd, gdy dostałam od ojca dziś przedstawianą, miałam złe przeczucia. Z drugiej jednak strony bardzo podoba mi się pomysł na nią, ponieważ uważam, że na europejskim rynku słodyczy winogrona są bardzo niedoceniane i pomijane. W Japonii wręcz przeciwnie: smak winogronowy jest dość popularny. A ta tabliczka pochodzi z linii właśnie inspirowanej smakami Japonii. Czyli teoretycznie klimaty moje.
E. Wedel Mleczna Winogronowa to czekolada mleczna o zawartości 29% kakao z nadzieniem (42%) o smaku winogronowym, a dokładniej z kremem mlecznym winogronowym oraz konfiturą / dżemem / żelem winogronowym.
Po otwarciu uderzył wręcz jakby agresywny zapach winogronowy, któremu prawie dorównywała intensywna, przecukrzona czekolada mleczna. Winogronowość była czysto chemiczna: słodziutko-kwaskawa w cukierkowo-żelkowy, przytłaczający sposób. Mocno kojarzyła mi się z duszno pachnącymi pisakami i gumkami do mazania zapachowymi winogronowymi (kiedyś takie "chińskie rzeczy" wśród dzieciaków robiły furorę), nieco mniej z gumami do żucia i żelkami, cukierkami. Dziwnie mieszało się to z konwencjonalną czekoladą. Na zasadzie kontrastu ta wydawała się, mimo okrutnej cukrowości, porządnie mleczna.
Tabliczka w dotyku zdradzała tłustość i przypominała plastik, potencjalnie miękki i łatwo się rozpuszczający. Miałam wrażenie, że zaraz zacznie się rozpuszczać w dłoniach, ale nie zaczęła.
Podczas łamania sama czekolada trochę się kruszyła, jako tako trzymając się linii podziału. Okazało się, że biało-bladoróżowawym z mikroskopijnymi kropeczkami była nadziana niemal po całości, tylko na środku wzdłuż biegł cieniutki pasek - po linii podziału - bez tego kremu. Nie pożałowano tej miękko-tłustej warstwy. Każda kostka zawierała jeszcze średnią ilość żelowego dżemu. Ten miał zwartą konsystencję i bardzo się kleił.
W ustach czekolada rozpływała się prędko i tłusto. Dała się poznać jako miękka i zalepiająca, a do tego proszkowa. Czuć w niej lekką ulepkowatość.
Po kilku chwilach pękała, ujawniając nadzienia. Białe spokojnie rozpływało się wraz z czekoladą, trochę zlewając się z nią. Okazało się tłusto-plastyczne i bardzo miękkie, a do tego nieco proszkowe. Cechowała je trochę gumiasta zwięzłość. Znikało zawiesinowo-rzadko. Raz po raz wyraźnie czuć w nim większe drobinki, które lekko przyspieszały rozpuszczanie się. Jak się okazało, to jakby proszkowo-kryształkowe drobinki z soku i cukru.
Dżem zaś z łatwością rozlewał się po ustach. Był dość rzadki i lepki, a także nieco przecierowo-galaretkowaty, niegładki. Sporadycznie można w nim uświadczyć parę trzeszczących owocowych drobinek: jakby skórki i drobinki jakby zmiksowanych miękkich galaretek.
Nadzienie dżemowe znikało najszybciej, zostawiając miękką, tłusto-lepką maź, w którą zmieniła się czekolada i krem mleczny. Z czasem został już tylko nieco gumiasty krem mleczny z coraz bardziej wyłaniającymi się kryształkowo-proszkowymi, zawilgoconymi drobinkami, rozpuszczającymi się wraz z nim. Wystąpiły w ilości średniej.
W smaku czekolada od razu powalała przesadzoną słodyczą cukru i nutką waniliny. Mieszała się z winogronowym echem. Już ona sama dała by radę człowieka zasłodzić kompletnie.
Po chwili dołączyło do nich stłumione, niecharakterne mleko, które jednak z czasem się rozkręcało.
Czekolada spróbowana osobno okazała się przesiąknięta sztucznie owocowym nadzieniem. Sama w sobie była okrutnie cukrowa, trochę wanilinowa, ale też całkiem nieźle mleczna. W zestawieniu z nadzieniami zaś bardzo mleczna.
Nadzienia bardzo szybko wkraczały do gry. Obie warstwy drastycznie podnosiły słodycz i kierowały ją w sztuczną, owocową stronę. W gardle słodycz zaczynała drapać.
Winogronowo dżemowa warstwa wydała mi się wręcz krzykliwa, gdy tak narzuciła słodyczy chemiczną cukierkowość. Szybko się rozkręcała. Oddawała rozmaitości o zapachu ciemno winogronowym: gumki do mazania, długopisy, naklejki. Słodziaśne, duszne rzeczy dla dzieci, niezbyt spożywcze, acz w towarzystwie bardziej słodko-kwaskawych (już spożywczych, choć też sztucznych) galaretek, żelek, gum do żucia itd. Winogronowych oczywiście. Takich, co do słodyczą aż pieką w gardle.
Mleczny krem początkowo okazał się bardziej zachowawczy. Puścił przodem dżem, a sam pobrzmiewał w tle. Wydał mi się słodko-nijaki, sztuczny w sposób... winogronowy? On to dopiero był marginalnie mleczny (przy nim czekolada jawiła się jako bardziej mleczna). Dodał też oleisty, margarynowy wątek, acz ogólnie starał się wpisać w winogronowy smak dżemu, z czasem zdobywając się na kwasek. Chwilami dość silny.
"Biały" krem spróbowany osobno okazał się nieszczególnie mleczny, na pewno cukrowo przesłodzony, tłuszczowy, a także znikomo sztucznie winogronowy. Winogronowe echo oraz z czasem kwasek punktowo się w nim zaznaczały (od tych drobinek).
Dżem, gdy już rozbrzmiał w pełni, dominował napastliwie chemicznym smakiem ciemno winogronowym, łącząc przesadzoną słodycz z lekkim kwaskiem, po czym mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa zaczynał znikać i słabnąć.
Chemicznie winogronowy wątek utrzymywał się jednak do końca.
Czekolada nie wystraszyła się całej tej chemii. W zasadzie starała się jak mogła dać się poznać z mlecznej strony, ale pod koniec jej cukrowość też bardzo dawała się we znaki. Drapała w gardle wraz ze słodyczą wnętrza.
Sztuczna winogronowość trzymała się białej warstwy, która po debiucie, a następnie zniknięciu dżemu, rozpłynięciu się czekolady wydawała się bardziej słodko-ciężka, a także kontrastowo kwaśna. Raz po raz wyskakiwał z niej silny, sztucznie-cukierkowy kwasek, wręcz kwas związany z drobinkami, kojarzący się z kwaskiem cytrynowym i kwaśnym cukrem z żelek.
Po zjedzeniu został posmak chemicznych, słodkich rzeczy winogronowych, cukierków etc. winogronowych z kwaśnym echem oraz wycofanej, mleczno-cukrowej czekolady.
Całość była... bardzo specyficzna. Okrutnie chemiczna, ale niewątpliwie jednoznacznie winogronowa. Mam wrażenie, że w przeciętnej mlecznej czekoladzie zamknięto tu motyw "chińskich zapachowych rzeczy", sztucznych cukierków, co... o ile pasuje tym kategoriom produktów, z czekoladą wyszło dziwnie. O dziwo sama czekolada wydała mi się mało wedlowa (co wyszło na plus, bo w mlecznych Wedlach zawsze czułam nutę jakby piankową i wanilinową i nienawidziłam ich przez to), a po prostu przeciętna, jak jedna z wielu tanich mlecznych. Gdy pomyślę o okrutnie cukrowych, sztucznych słodyczach z Azji... ta czekolada właśnie je oddaje. Acz nie jest to zaleta, wolałabym po prostu smaczne nadzienie winogronowe.
Słodycz całości przesadzona, drapała w gardle i męczyła bardzo szybko, kwaśność od niej nie ratowała, bo na zasadzie kontrastu nakręcały się nawzajem. I nie była to kwaśność dobrego typu, a też sztuczna. To nie słodycz była największą wadą tej czekolady, a chemia właśnie.
Biorę jednak namiar na to, że tego typu słodycz po prostu już takie cukrowo-chemiczne są. Ogólnie więc czekoladzie za to, jaka była, należy się 2, jednak za pomysłowość i sięgnięcie za niepopularny smak winogron, które - co by nie napisać - tutaj czuć, podniosłam ocenę o punkt. Mimo że pod koniec pierwszej kostki już się przez sztuczne przesłodzenie krzywiłam, a jeszcze przed dotarciem do połowy drugiej, czyli w sumie po 14 gramach, odpadłam.
Jedyne, co mogę powiedzieć o niej bardzo pozytywnego, to to, że podoba mi się lśniący kotek Maneki-neko z tyłu opakowania...
Oddałam Mamie, która zjadła i tak ją opisała "No faktycznie nie szczególna ta czekolada. Za słodka, że aż drapie, sztuczna. Niby forma, jaką lubię, a więc biały krem i dżem, ale ogół mi nie pasował. Zwłaszcza beznadziejne były te kuleczki, co na koniec zostawały, jakby kwasek cytrynowy. Takie bezsensownie, nieprzyjemnie kwaśne".
ocena: 3/10
kupiłam: dostałam
cena: nie znam
kaloryczność: 502 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie
Skład: czekolada mleczna (cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, serwatka w proszku, łuszcz mleczny, emulgatory: lecytyna sojowa i E476; aromat), cukier, wsad winogronowy 12% (syrop glukozowo-fruktozowy, substancja utrzymująca wilgoć: glicerol; koncentrat soku z czerwonych winogron, skrobia modyfikowana, regulator kwasowości: kwas cytrynowy; substancja żelująca: pektyny; koncentrat soku z czarnej marchwi, aromat naturalny), tłuszcz roślinny palmowy, pełne mleko w proszku, serwatka w proszku, zagęszczony przecier jabłkowy, aromat, lecytyna sojowa, substancja utrzymująca wilgoć: glicerol; regulator kwasowości: kwas cytrynowy; koncentraty roślinny: spirulina, słodki ziemniak, marchew, borówka czarna
















