Lubicie maślankę? Gości w ogóle w Waszym jadłospisie? Ja kiedyś jej nie cierpiałam, ostatnio... kilka razy zdarzyło mi się z nią eksperymentować: a to naleśniki, a to koktajle... Od paru lat maślanka smakuje mi nawet sama w sobie, ale nie piję jej na co dzień, a jako taką "zachciankę", choć ostatnio dochodzę do wniosku, że coś za rzadko (to pewnie po tych całkiem udanych eksperymentach).
Mimo szczerych chęci, jakoś zabrakło mi lata na zrobienie koktajlu z maślanki z limonką, czy cytryną, a teraz? Pora roku już nie ta. Mimo, że w mojej kuchni goszczą już jesienne smaki, tak czekolada... dla czekolad nie mam żadnych wytycznych.
...Chociaż nie wiadomo, dlaczego zaczęłam dopiero jesienią. Cóż, ostatnie podrygi lata, a co tam!
Gdy rozerwałam sreberko, a moim oczom ukazała się żółtawa czekolada, poczułam wyrazisty, maślankowo-limonkowy zapach. Wyjęłam tabliczkę, oszacowałam, że warstwa czekolady ciemnej jest minimalnie cieńsza, po czym zbliżyłam ją do nosa, a wtedy doszła do mnie nutka kakao. Przyznam, że trafiłam na ciekawe trio: limonka, maślanka, kakao.
Łamiąc czekoladę na kostki (swoją drogą: dość nietypowy podział, jak na Lindt'a), raz po raz słyszałam głośny trzask, a sama czekolada wydała mi się bardzo twarda... mimo tej cienkiej ciemnej warstwy.
Oddzielenie jednej części od drugiej było bardzo trudne, ale jakoś, zębami, mi się to udało.
Część biała (albo raczej żółta) od pierwszej chwili zaskakiwała swoją kwaskowatością, a konsystencja od razu przywoływała skojarzenie z Zotterami z serii Labooko fruit. Był to twór minimalnie tłusty i bardzo proszkowaty w silnie owocowym stylu. Orzeźwiający smak limonki popłynął niemal od razu, a za nim stał także maślankowy charakterek.
Kiedy włożyłam całą kostkę do ust, gorzkawość kawałka ciemnej czekolady była ze wszystkich otaczana przez limonkowo-maślankową kwaskowatość.
Czasem kwasek był tak silny, że właściwie czuło się tylko go i ciemną czekoladę. Niestety, chwilami też nadciągała słodycz, tak silna, że raz i drugi przyćmiła wszystko inne. Przez białą połowę momentami było wręcz plastelinowo, jeśli chodzi o konsystencję, jednak wystarczyło przekręcić kostkę w ustach i rozkoszować się pyszną, ciemną czekoladą. Niestety, to odbierało jej tę lekkość, jaką powinno zafundować limonkowo-maślankowe połączenie.
Na koniec po cukrze nie zostało ani śladu, a limonkowa, świeża i lekka nuta oraz cierpkość.
(Dusza szachisty się chyba we mnie obudziła.)
Całość jest smaczna, ale pewne kwestie bym poprawiła. Przez dłuższą chwilę nie mogłam się w ogóle zdecydować, czy mi ta czekolada smakuje, jednak w końcu doszłam do wniosku, że tak, ale jako ciekawostka.
ocena: 8/10
kupiłam: sklep z niemieckimi słodyczami
cena: 10 zł
kaloryczność: 552 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie
Skład: cukier, masło kakaowe, masa kakaowa, pełne mleko w proszku, maślanka w proszku (3%), odtłuszczone mleko w proszku, syrop glukozowy, śmietanka w proszku, sok skoncentrowany z limonki (0.5%), naturalny aromat, aromaty, lecytyna sojowa
Skład: cukier, masło kakaowe, masa kakaowa, pełne mleko w proszku, maślanka w proszku (3%), odtłuszczone mleko w proszku, syrop glukozowy, śmietanka w proszku, sok skoncentrowany z limonki (0.5%), naturalny aromat, aromaty, lecytyna sojowa