Nie w głowie mi szukanie nowych sklepów i zwiedzanie ich. Przez pandemię ograniczyłam się do odwiedzania marketów, w których mogę kupić wszystko, co mi potrzebne i to wtedy, gdy muszę. Raz jednak, gdy przyszło mi w deszczu czekać na tramwaj, zaszłam do sklepu, który moim zainteresowaniem się nie cieszyłby... gdyby nie perspektywa moknięcia. W środku z kolei... zobaczyłam czekolady marki własnej. I znów - nie zainteresowałyby mnie jakoś szczególnie, gdyby nie była to "zdrowa półka". Tak się złożyło, że właśnie marketowe eko / bio bardzo mi w większości przypadków smakowały. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam, że... czekolada jest wyprodukowana dla Piotrów i Pawłów - myślałam, że ta sieć już upadła! (Tak, jako ona padła.) A przecież czekolady z niej (Gorzka 74 % czy Deserowa z Solą Morską) właśnie marki własnej bardzo mi smakowały. Stąd i decyzja o zakupie.
Spar Natural Extra Dark Chocolate 72 % to ciemna czekolada o zawartości 72 % kakao; jako producent i dystrybutor jest wypisany "Piotr i Paweł" S.A. w restrukturyzacji, a miejsce produkcji to Szwajcaria.
Po otwarciu zapach zaskoczył mnie swoją delikatnością. Mimo to, poczułam wyraźną, paloną - niemal węgielną - nutę należącą do kawy i karmelu. Słodycz wydała mi się wysoka i zespojona z soczystością cytrusów. Oczami wyobraźni widziałam dojrzałe mandarynki. One i karmel zdawały się aż lśnić, a ja zaciągając się, doszukałam się jakby plastikowo-polewowego motywu (prawie nieznacznego).
Tabliczka z wyglądu podpadła mi niezdrowo lśniącym, jakby wypolerowanym i plastikowym połyskiem. W dotyku wydała mi się bardzo tłusta, a łamana jakby pełnotłusta. Była zwarta, zbita i twarda z racji tego. Potrafiła wydać głośne chrupnięcie, gdy odgryzałam kęs - a jakże! - ale czasami miałam wrażenie obcowania z tablicą z masła.
W ustach rozpływała się właśnie bardzo maślanie, jak ocieplające się od czegoś ciepłego masło, a więc takie... jakby spływające rzadko z zasadniczej części (moje wyobrażenie w oparciu o "internet", np. zdjęcia kosteczek masła na kukurydzy / stekach / tostach / pancake'ach - mnie takie brzydzą). Dość szybko jak na ciemną czekoladę (i to tak gęstą w odbiorze), acz obiektywnie raczej wolno i jakby sugerując, że zaraz bardzo przyspieszy. Wydała mi się przez to ciężka, mimo że chwilami robiła jakieś wybiegi ku soczystości. Kończyły się raczej na... oleistych falach.
W smaku od początku słodycz i gorzkość wydały mi się bardzo wyważone. Zaprezentowały się jako intensywne, ale nienachalne.
Niemal natychmiast przed nie, na pierwszy plan wskoczyły orzechy laskowe. Słodkawo-prażone, chwilami niemal nugatowe i... kumulujące wokół siebie słodycz. Pomyślałam o orzechach w palonym karmelu. Słodycz ogólna wzrosła. Należała do karmelu przede wszystkim, ale do głowy przyszedł mi też mdławy nugat, bardzo łagodzony maślanością samą w sobie. Z czasem rozeszła się od niego też wanilia i... jakaś kolejna łagodząca nutka... kwiatów?
Za słodyczą rysowała się lekka, ale całkiem wyrazista gorzkawość... chwilami nawet gorzkość. Z racji mocnego palenia i kawowej nuty, kojarzyła się z rozmoczonym węglem. Węglem... zasypanym potem zwykłym, cierpkawym kakao? Przewijało się, acz umiejętnie mi umykało.
Mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa łagodność ta i kwiaty wniosły rześką soczystość. Orzechy laskowe z maślanością wpisały się w łagodną czekoladowość, a ja pomyślałam o... plastrach i skórkach pomarańczy właśnie w przesłodzonej czekoladzie skrytych. Czekoladzie lub polewie czekoladowej? Odnotowałam słodycz cytrusów. Była na tyle wysoka, że w głowie miałam raczej drobne i dojrzałe, soczyste mandarynki. Pomarańcza... jedynie się snuła.
Z czasem wywalczyła trochę cierpkości. Podkreśliła tym samym paloną nutę. Polewa kakaowa czy coś... nie zdążyło mi nawet mignąć, a już zalała to kawa. Czarna, ale nie siekiera.
Maślaność i słodycz bliżej końca zdawały się łagodne (w wydźwięku), a jednak przesłodzenie dawało się już we znaki (drapało w gardle po zjedzeniu paru kostek). Trochę jak... słodka, maślana bułeczka z orzechami, po której spływa karmel (może taka jak jakieś kombinowane cinnamon roll?). Karmel zasłodził też kawę zupełnie, ale na paloność przymknął oko i zostawił ją sobie. Tę, trochę cierpką, czułam do końca.
Pozostała też w posmaku, łącząc słodziutkie cytrusy (bardziej pomarańcze?), maślano-czekoladową bazę i wyraźnie orzechową nutkę. Czułam, że słodycz znalazła się na granicy przesadzonej, a tłustość... niestety przegięła. I o ile w trakcie jedzenia po prostu było za tłusto, tak po został nieprzyjemny efekt tłuszczu na ustach i w ustach, mimo minimalnej pyłkowości (bardziej iluzorycznej, niż realnej chyba).
Czekolada w zasadzie mi smakowała. Połączenie tak wyraźnych orzechów laskowych i karmelu było przyjemne. Mandarynki były fajne, a nuta owoców ciekawie się "wtopiła" w czekoladę ogólnie mało owocową. Także odrobina węgla czy kawy przypadła mi do gustu, acz te akurat wolałabym o wiele silniejsze. Złagodzenie ich maślanością (i kakao w proszku), sprawiło że to kompozycja smakowo dla mnie za łagodna, a z konsystencji aż z elementem obrzydliwości, co odbierało mi radość z jedzenia.
Szkoda, bo gdyby nie to (co ewidentnie jest winą producenta), mogło być tak pięknie...
Niestety nie dorównała Piotr i Paweł Czekolada Gorzka ciemna 74 %, która też była maślana, ale nie tak "czysto maślana", a jak maślane słodkości-wypieki i o wiele bardziej owocowa (też cytrusy, ale i np. śliwki - jako twory "w czymś").
ocena: 8/10
kupiłam: Spar
cena: 6,99 zł (możliwe, że przeceniona z 7,99)
kaloryczność: 600 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie
Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, kakao w proszku, ekstrakt z wanilii