Markę stworzył Paco Llopis z hiszpańskiej Walencji, chcąc pokazać wielbicielom czekolady najbardziej zaskakujące, najpyszniejsze, jakie tylko uda mu się stworzyć. Wraz z żoną tworzy z kakao z bardzo konkretnych miejsc, próbując uzyskać iście utopijny efekt. Dzisiaj opisywana pochodzi od społeczności "Chivite", zamieszkującej region San Juan (nie mylić z miastem z Portoryko), a więc okolice San Juan La Laguna – niewielkiej miejscowości na południowym zachodzie Gwatemali. Uprawą ziaren na 180 hektarach zajmuje się od lat. Pierwotnie jednak jako jedynie pracownicy - i to zajmujący się ziarnami kawy. Dawny właściciel tamtych ziem porzucił je jednak w czasie wojny domowej w Gwatemali w latach 80., a rodziny rolników zajęły się nimi. W 2002 przekształciły plantację kawy w kakao, tak, że teraz 90 % ich dochodu pochodzi właśnie z niego.
Utopick Bean to Bar Origin Dark Chocolate 75 % cocoa Chivite Guatemala to ciemna czekolada o zawartości 75 % kakao z Gwatemali z regionu San Juan od społeczności Chivite.
W ustach rozpływała się powoli i gęsto. Była bardzo zwarta, pomyślałam o niej jako o czekoladowo-owocowo skondensowanej. Odznaczała się niską tłustością, a ze swej gęstwiny wypuszczała jakby... sok owoców i coś scukrzonego. Z gładkiej z czasem robiła się właśnie jakby nieco scukrzona i lepka jak miód, a nie zalepiająca jak krem. I jak miód znikała w końcu trochę nagle, na wodę.
W smaku od pierwszej chwili dosłownie uderzył słodziuteńki miodek. Miodek jasny i uroczy. Miodek... może malinowy? Oto pojawiły się same słodkie maliny, a także poziomki. Zaraz za nimi zaś cały szereg słodkich czerwonych owoców w wydaniu dżemowo-konfiturowym. Pomyślałam też o słodkich kompotach.
W tym czasie w tle delikatnie zaznaczyła się śmietanka, która to odrobinę podkreśliła soczystość owoców, lekko zahaczając o kwasek.
Nagle pomyślałam o tostach / grzankach (a więc i coś zbożowego!). Krucho-chrupiących, wypieczonych naprawdę mocno...
Owoce pod koniec zrobiły się bardziej kwaskawe. Pojawiły się suszone: rodzynki, żurawina; a następnie soczyste, średnio dojrzałe winogrona, może jakiś agrest (fioletowy). Wciąż ich bazą była naturalna słodycz, ale z wpisanym kwaskiem; sama w sobie bardziej rozmyta. Trochę drapiąca zharmonizowała się z cierpkością. Wyszła aż trochę ostro, ziołowo. Cierpkość należała do suchych drzew i kakao bez dwóch zdań. Wyciszyła kompozycję, nadając jej poważniejszego charakteru.
Po zjedzeniu został posmak słodkich owoców i drzew, tostów, połączonych wręcz ostrawym miodem. Z owoców wyróżniłabym "czerwone z czymś". Od drzew i suszoności wypłynęła cierpkość. Może trochę roślinnie-ziołowa i dość ostra w tym, może zbożowo-ciastkowa.
Tabliczka okazała się intrygującą opowieścią. O... przemijaniu? Rośliny (drzewa, drewno, owoce) były bohaterami: sędziwy park z oddali poważnie przyglądał się beztroskim, słodziutkim owocom. Niektóre z nich już jako przetwory, inne świeże, łączyły się z drzewami, których czas się niby skończył (myślę o drewnianych naczyniach), ale wciąż jakąś funkcję pełną. Park - a więc roślinność niby uładzona, zaplanowana... ale zostawiona sama sobie - potrafiąca sobie poradzić. Wszystko było jednością... cz rozmaitą, zmienną. Od słodziutkiej i wręcz uroczej po poważną. Słodki miodek i czerwone słodkie owoce, tosto-ciastka nie przełożyły się na zbyt wysoką słodycz, dzięki "starszemu pokoleniu" drzew i nut nabiału oraz naturalnie przełamujących akcentom owoców (dodatek agrestu, wiśni, winogron) i wręcz chwastowo-ziołowym zapędom. Dzięki nim także wytrawniejszy ser i pewna suszkowatość intrygowały i pasowały.
Zotter Labooko Guatemala 75 % miała w sumie dość zbliżony wydźwięk: niby delikatna, a z charakterem, bo sporo w niej maślaności i owocowych tworów słodko-kwaśnych (np. malinowych) czy słodko-cierpkich kwiatowych.
"Podkwaszona słodycz" czy kwiatowo-roślinna cierpkość i miód to także Duffy's Guatemala Rio Dulce 70 %. Ta jednak, mimo niższej zawartości kakao, pikanterią odbiła aż w ziemistym kierunku.
Roślinna i malinowo-miodowa, czerwonoowocowa i pikantna była też Georgia Ramon Guatemala 72 %. Ta także kryła bardzo wytrawne wątki (innej mąki, innego mleka), ale że mąka wiązała się ze strukturą dziwnie na niekorzyść, jakoś mi nie podeszła.
Utopick... połączyła wszystko, nawet te mniej moje elementy (wolałabym inną strukturę, bo jednak znikanie na wodę, miodowość struktury nie była w moim typie, choć była ciekawa; maślaność w sumie, prowadząca wysoka słodycz) w naprawdę zgraną i pyszną kompozycję. Zabranie czegokolwiek zburzyłoby ją jak domek z kart. Była tak obrazowa, że mimo wad nie mogę wystawić nic niższego.
ocena: 9/10
Skład: ziarno kakao, cukier trzcinowy brązowy, tłuszcz kakaowy
PS Dopiero sprawdzając zwróciłam uwagę na "cukier trzcinowy brązowy" - otóż biały, trzcinowy a brązowy to trzy różne rzeczy. Biały z buraka, trzcinowy z trzciny, a brązowy to z karmelem, zabarwiony (karmelizowany). Do tej czekolady dodano chyba... trzcinowy brązowy, czyli... trzcinowy karmelizowany? Pierwszy raz coś takiego w składzie zobaczyłam.
PS Dopiero sprawdzając zwróciłam uwagę na "cukier trzcinowy brązowy" - otóż biały, trzcinowy a brązowy to trzy różne rzeczy. Biały z buraka, trzcinowy z trzciny, a brązowy to z karmelem, zabarwiony (karmelizowany). Do tej czekolady dodano chyba... trzcinowy brązowy, czyli... trzcinowy karmelizowany? Pierwszy raz coś takiego w składzie zobaczyłam.