Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Salazon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Salazon. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 maja 2016

Salazon 72 % Dark Chocolate with Sea Salt & Coconut ciemna z Dominikany z prażonymi wiórkami kokosowymi i solą morską

Historia amerykańskiej marki Salazon, wyrabiającej organiczne czekolady, jest niezwykle krótka i ciekawa. Podczas podróży po wyżynie Kolorado, twórcy Salazon po prostu uznali, że solona ciemna czekolada to coś naprawdę rewelacyjnego i świetnie się sprawdza wśród wszystkich energetycznych batonów. Odwiedzili Dominikanę i... zajęli się czekoladą! To się nazywa znaleźć sobie zajęcie.
Jak może wiecie, językiem urzędowym w Republice Dominikany jest hiszpański, a w nim "salazon" znaczy "solony", więc to tyle w tym temacie. A że uwielbiam dodatek soli w czekoladzie...

Obok tej tabliczki nie mogłam przejść obojętnie.
Salazon Chocolate Co. 72 % Organic Dark Chocolate with Sea Salt & Coconut to ciemna czekolada, o zawartości 72 % masy kakaowej z Dominikany, z prażonymi wiórkami kokosowymi i solą morską. Wszystkie składniki, od kakao po lecytynę, są tu organiczne.

Po wydobyciu czekolady ze sreberka skrytego pod papierkiem, zobaczyłam, że jest ona całkiem przyzwoicie usiana sporymi kryształkami soli na spodzie i ma intensywnie naturalny zapach.... palonej kokosowej  kawy.
Od razu przypomniały mi się amerykańskie kokosowe latte (które w sumie mi nie smakowały, ale pięknie pachniały w kawiarni). Jakoś nie pasowało to do taniego wyglądu tabliczki, która wydała mi się w dodatku sucho-tłusta.

Połamałam. Głośny trzask i zobaczyłam, że środek jest porządnie napchany ciemnawymi wiórkami.
Wreszcie spróbowałam. W pierwszej chwili poczułam słodko-gorzką klasykę z naciskiem na to pierwsze. Kostka spoczęła stroną z solą na języku, a ta wydała się wręcz... lekko kwaskowata.
Czekolada zaczęła ją uwalniać, rozpuszczając się w bardzo tłusty (ale nie nieprzyjemnie), kremowy sposób. Na moment ta "kwaskowatość" soli umocniła prostą kawową i bardzo prażoną gorzkość, jednak po chwili wróciła do normalności, tworząc lekko słone przejście do słodyczy. Był to moment, w których poczułam przebłysk jakiś egzotycznych owoców, coś rześkiego, ale zostało to zalane słodyczą.
Słodycz ta była dziwnie silna jak na 72 % kakao. Nie mówię tu o przesłodzeniu, kawowa gorzkawość ciągle była obecna, ale... to gorzkawość kawy na słodkim mleku kokosowym. Łatwo wysnuć wniosek, że proporcje miazgi kakaowej, tłuszczu kakaowego i cukru są bardzo wyrównane.
Na szczęście, na słodycz nie składa się jedynie cukier. Ona jest w dużej mierze kokosowa. Ten smak jest silny, a zarazem w pełni naturalny. Rozchodzi się nie tylko od wiórek, jest jakby wszechobecny, mimo że nie jest to intensywna smakowa bomba. Ogrom prażonych wiórek wiele wnosi na każdej płaszczyźnie. Są dużym urozmaiceniem do smacznej, ale bardzo prostej czekolady.

Najpierw twarde, zaczynają chrzęścić. Niektóre wydają się lekko soczyste, co nasila charakterystyczną kokosową lekkość. Trochę skojarzyły mi się z ulepszoną, naturalną wersją Bounty'ego w ciemnej (również lepszej) czekoladzie.

Całość okazała się smaczna, ale niestety nie aż tak porywająca i charakterna, jak na to liczyłam. Jest słodko (niby nie przesadnie, ale jednak), dość tłusto, a przejście między smakami... dobrze wykonane. Dlaczego brakuje z mojej strony entuzjazmu? Właśnie. Mamy gorzkość czekolady, sól, potem słodycz czekolady i wiórki... a ja liczyłam, że sól i wiórki odegrają tu duet, połączą się w jakiś sposób. Niestety, rozmieszczenie dodatków (sól na spodzie, wiórki w środku) przełożyły się na jakby oddzielenie ich od siebie.
Jednak tak jak mówię... jest smacznie i naturalnie - dobra czekolada, jeśli chce się coś prostego i zarazem nienudnego.



ocena: 8/10
kupiłam: Graul's
cena: 6.99 $
kaloryczność: 531 kcal / 100 ml
czy kupię znów: nie

Skład: czekolada (miazga kakaowa, syrop z trzciny cukrowej (evaporated cane juice?), tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa, wanilia), kokos, sól morska