Po paru tabliczkach czeską markę Cokoladovna Lana uznałam za jak najbardziej w porządku. Po kolejną ich tabliczkę sięgnęłam, przeczuwając coś smacznego, ale... przewidywalnego? Obstawiałam, że będzie to typowy peruwiański smak i przyjemna moc kakao. Właśnie na to miałam ochotę.
Gdy chodzi o jej opakowanie, jak to się mówi, nie wiedziałam, z czym to zjeść. 150. rocznica Gymnazium Trebic, czyli szkoły z miasta Trebic, gdzie też mieści się firma Cokoladovna Lana. Aby to uczcić, twórca marki, który jest absolwentem tej szkoły, uznał, że zrobi edycję limitowaną. Taka czekolada, o tej zawartości kakao z Peru, pojawiła się więc w ofercie tylko na jakiś czas. Od razu więc moja radość z niej jeszcze wzrosła!
Čokoládovna Lana 150 Gymnazium Trebic Peru 80% to ciemna czekolada o zawartości 80 % kakao z Peru; edycja limitowana.
Po otwarciu rozszedł się zaskakująco łagodny zapach głównie delikatnych, drobnych kwiatów, którym towarzyszył nie za słodki, ale niewątpliwie krówkowy budyń. W nim zaanonsowała swą obecność maślaność, choć jeszcze nie było jasne, czy będzie bardzo wszystko łagodzić. Dopiero za nimi zaznaczyło się trochę rozgrzanej ziemi, żwiru i leciuteńki kwasek moreli. Nawet trudno było dookreślić, czy świeżych-surowych, czy suszonych.
Bardzo ciemna tabliczka wydawała się konkretna, mimo że na dotyk zdradzała kremowość. Podczas łamania trzaskała średnio głośno, ale dosadnie niczym gałęzie, które nie chcą się łamać.
W ustach rozpływała się faktycznie bardzo kremowo, w tempie leniwie powolnym, początkowo niezbyt chętnie, ale potem bardzo ochoczo. Przemknęła mi w niej znikoma pylistość, jednak później zrobiło się gładko. Czekolada dała się poznać jako maślano tłusta i wręcz ciężkawa. Ze względu na wysoką gęstość, zachowywała kształt dość długo, ale nie szczędziła też mazistych smug. Nimi konkretnie pokrywała podniebienie, po czym łatwo odpuszczała, dodając jeszcze trochę cierpkiej soczystości.
W smaku przywitała mnie bardzo łagodna słodycz kwiatów i krówek. Choć była niska, jednoznaczność krówkowego klimatu aż mnie zaskoczył. Już po chwili jednak zaczęły nabierać bardziej karmelowego wydźwięku, bardziej... palonego po prostu.
Zza słodyczy jakby chciał się wyrwać leciutki, niedookreślony kwasek... Owocowy, niby cytrusowy, ale nie zupełnie... zatlił się i zniknął.
Cały czas w krówkach i potem karmelu - karmelu kakaowym? - czuć za to wyraźnie maślaność. Zarówno one ją zawierały, jak i zaraz pojawiło się obok całkiem sporo maślaności, zapowiadającej łagodną, spokojną kompozycję. Kwiaty zaś prawie zniknęły.
Nagle rozbrzmiał dym., Gorzki, cierpki i wprowadzający poważniejsze motywy żwiru i skał, które podkręcała paloność. Skał rozgrzanych i... trochę gorącej ziemi? Sporo goryczki się od nich rozeszło. Nadały całości poważniejszego, dosadnego wydźwięku.
Wystraszona tym maślaność zmieniła się w nieokreślone, ale niewątpliwie pieczone orzechy. Jej łagodność... próbowała się utrzymać i poszła w bardziej budyniowym kierunku. Choć najpierw jeszcze trochę pobrzmiewała krówko-karmelowość, więc powiedziałabym, że mógł to być budyń palono karmelowy, potem nasilała się też palono-pieczona orzechowość. Tak, budyń zrobił się orzechowy, ewentualnie kakaowo-orzechowy.
W tym czasie, mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa zza żwiru i skał wyłonił się kwasek... cytryny? Mieszanki cytryny i moreli, które trochę rozmywała kwiatowa mgiełka. Trzymały się z tyłu, choć zerkały zazdrośnie i na pierwszy plan.
Dym, żwir i skały przeszły w bardziej ziemisty motyw. Rozgrzana ziemia przechwyciła poważniejsze, gorzkie motywy, cały czas pilnując, by były silne (acz ze względu na maślaność i orzechowość, niesiekierowe).
W orzechowym wątku też przemknęła goryczka, sugerując orzechy włoskie... Lecz nie jako same orzechy, a bardziej biszkopt orzechowy, ze zmielonych pieczonych orzechów włoskich i... wiórków kokosowych. Biszkopt przełożony budyniowym kremem? Biszkopt, jedzony w starej, zakurzonej bibliotece, pełnej starych ksiąg. Czyżby pobrzmiewał tam też motyw drewna?
Przez moment pomyślałam jeszcze o orzechowym biszkopcie z suszonymi, słodkimi morelami, ale... kwasek nieco wzrósł. A ze wzrostem owoce zyskały żywszy wydźwięk. Nie jednak jednoznaczność, bo morele mieszały się z cytrynami, tworząc motyw po prostu żółtych owoców. Taki delikatny, że z łatwością zanikający. Raz po raz przemykało mi tam jednak jeszcze coś... bardziej czerwono owocowego, dżemowego... Niby kwaśnego, ale niezupełnie, jak mocno dosłodzony dżem z rabarbaru? Owocowy motyw przysłoniły trochę... delikatniusie, drobne kwiaty? Kwiaty i więcej wiórków kokosowych.
Osłabienie owoców wykorzystała maślaność i karmelowo-krówkowy wątek. Maślaność przygłuszyła z zaskakującą łatwością silną gorzkość, robiąc miejsce pod wizję krówkowo-karmelowego budyniu i mocno maślanych, nieprzesłodzonych (aż nierealistycznie) krówek.
Po zjedzeniu został posmak odrobiny skał, ziemi, żwiru i cierpkawego dymu, mocno złagodzonych maślanością. Z nią wiązał się łagodny karmel, prawie krówka, acz... na tym etapie już bardziej karmel. Goryczkę i paloność nakręcały pieczone orzechy włoskie i chyba echo starych książek. W całości zaplątały się jakby zagubione kwaskawe żółte, niedookreślone owoce i bardzo słodki dżem rabarbarowy.
Czekolada zaskoczyła mnie, bo wbrew przewidywaniom wyszła bardzo mało peruwiańsko. Kwiaty, maślane karmelo-krówki, budyń karmelowy, potem orzechowy, orzechy włoskie i orzechowy biszkopt z drobnymi akcentami cytryn i moreli za nic nie skojarzyłabym z Peru. Jedynie dym, żwir i ziemie, ale... mimo że nie brakowało im mocy, stanowiły ledwie połowę kompozycji. Druga, maślana i łagodna, cały czas starała się je załagodzić. Wyszło to tak... jeszcze nie kontrastowo, ale z rozdźwiękiem, jakby czekolada sama nie mogła się zdecydować, czy chce być ciemną siekierą czy łagodną i spokojną. Trochę przeważało to drugie, że obstawiałabym raczej 75% niż 80%. Jak na 80% w dodatku z Peru była za łagodnie maślana, bym mogła wystawić jej więcej niż 8.
ocena: 8/10
kupiłam: cokoladovna_lana na Instagramie (dostałam)
cena: 145 Kč (24 zł; za 80g; jak wyżej)
kaloryczność: nie podana
czy kupię znów: nie
Skład: ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, cukier trzcinowy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.