Filipiny jako kraj pochodzenia kakao, po tym, jak zjadłam kilka czekolad z takiego, przestał robić na mnie takie wielkie wrażenie jak na początku, gdy wydawał się tajemniczą ciekawostką. Smakowo tabliczki z filipinskiego kakao raczej nie mają w sobie tego czegoś, co podbija me serce. W kwestii dziś przedstawianej tabliczki miałam jednak przeczucie. Uwielbiam markę Chapon, to jedna z moich ulubionych, która nawet po zmianach na gorsze (z trzcinowego cukru przerzucili się na biały), wciąż zachwyca swymi czekoladami. Byłam więc pewna, że i Filipiny od nich będą smakową bombą. Do zrobienia swojej tabliczki wykorzystali kakao zakupione od kooperatywy Paquibato.
Chapon Cacao Rare Philippines to ciemna czekolada o zawartości 75% kakao z Filipin, z wyspy Mindanao.
Po otwarciu poczułam owoce i budyń w zasadzie zlane w jedno. Towarzyszyło im sporo kwiatów. Od razu pomyślałam o egzotycznym, specyficznym smakującym "budyniowo" owocu cherimoya, ale zaraz też o przeciero-musie bananowym. Oprócz bananów odnotowałam naturalne, przez co czarne, słodko-duszne, a zarazem kwaskawe morele suszone. Budyń przedstawił się jako śmietankowy. Przechodził w jakąś kaszkę na mleku, chyba mannę, możliwe, że z owocami. Chyba kryło się w nich też coś owocowo kwaskawo-cierpkawego. Słodycz budowały także kwiaty: przede wszystkim rześki jaśmin. Z kolei trochę łagodnych, niemal maślanych orzechów i drzew pilnowało, by nie było za słodko. Wskazałabym nerkowce i makadamia. Plątała się przy nich szczypta cynamonu i kurkumy, a bardzo odlegle niewyraźne echo grzybów, ale raczej takie jak z kakaowych mousse'ów (które przynajmniej mi się tak czasem kojarzą).
Twarda, masywna tabliczka przy łamaniu trzaskała głośno, właśnie zapewniając mnie o swej masywności, acz trochę głucho.
W ustach czekolada rozpływała się średnio powoli, kremowo i gęsto. Miękła, przeobrażając się w aksamitny budyń. Upuszczała trochę soczystości, ale wpisywała ją właśnie w gęsto-lepkawy budyń.
W smaku przywitały mnie bardzo słodkie, dojrzałe brzoskwinie, które choć w pierwszych sekundach zerkały ku kwaskowi, to po chwili mieszały się z przeciero-musem bananowym. Za sprawą połączenia z nim, owocowa słodycz rosła prężnie.
Do owoców dołączył motyw budyniu. Początkowo przyszedł mi do głowy budyń bananowo-śmietankowy, ale to było tak zgrane, tworzyło idealną jedność, że pomyślałam o owocu, który w zasadzie sam w sobie smakuje trochę budyniem: cherimoi. Poprzez nią i budyń, do kompozycji dołączyła śmietanka, mleczność.
Za słodyczą, owocami zaznaczyła się subtelna gorzkość i trochę pieczono-palonych, ale nie jednoznacznych orzechów. Na pewno łagodziły gorzkość. Przez moment wychwyciłam nerkowce, ale zaraz rozmyły się, mieszając z innymi. Mimo łagodzącego efektu, nie zatrzymały miarowego wzrostu słodyczy, ale trochę ją przekierowały w kwiatową stronę.
Kwiaty wyszły bardzo rześko. Czułam przede wszystkim łagodny, rześki i bardzo świeży jaśmin, ale też inne delikatne kwiaty. Może fiołki czy coś. Na pewien czas trochę przysłoniły orzechy.
W oddali raz po raz próbowała o sobie przypominać leciuteńko kwaskawa nutka owoców żółtych (żółto-pomarańczowych?).
Mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa śmietankowo-mleczny wątek i orzechowa łagodność podszepnęła mi dosłownie "kaszkę na mleczku". Łagodną, słodkawą mannę, może jakiś deser budyniowy z manną.
Ten motyw kaszy jednak wraz z lekką gorzkością nagle porwał się na coś nieco wytrawniejszego, ciepłego. Odnotowałam cynamon, wsparty łagodną, ale wytrawną kurkumą. Może jeszcze z odrobinką jakiś przypraw?
Po nich słodycz spróbowała jakby stać się esencjonalną, ciężkawą. Pojawiły się suszone, trochę muliście-duszne naturalne morele o niemal czarnym, ciemnym kolorze. Skryła się w nich... cierpkość? I nagle wyraźnie przewinął się owocowy kwasek, faktycznie lekko cierpki. Pomyślałam o słodkiej pomarańczy z motywem skórki (jako słodki sos?), a z czasem też o suszonej miechunce.
Przyprawy szły w jeszcze wytrawniejszym kierunku... Drzewno-leśnym? Czyżbym poczuła grzyby?
I nagle kwaskawo-cierpkie owoce jednak zatonęły w słodyczy bananowego budyniu śmietankowego, a wytrawność zaniehała ekspansji.
Ukrywające się wcześniej, lekko tylko pobrzmiewające orzechy nieco się nasiliły. Najpierw przekierowała budyń na budynio-kaszkę w wariancie nugatowym, potem po prostu stały się trochę mlecznym nugatem z łagodnych orzechów, może nerkowców i makadamia. Pewne ciepło, może też jakieś powidoki wytrawności, przywołały luźną myśl o pieczonych kasztanach.
Po zjedzeniu został posmak bardzo słodkich owoców: bananów i suszonych moreli, wchodzących trochę w motyw śmietankowego budyniu. Otulały je też białe kwiaty, starając się przysłonić odrobinkę kwasku (moreli? pomarańczy?). Obok stanął delikatny, też jakby wręcz mleczny, maślany nugat z łagodnych orzechów, ale z echem wytrawniejszym - pieczonych kasztanów i grzybów?
Czekolada bardzo mi smakowała, lecz wyszła nieco za łagodnie, za słodko. Do takich śmietankowo-budyniowych nut, kaszki i nugatu oraz kwiatów widziałabym więcej kakao i cukier trzcinowy. Może wydobył by wytrawniejsze drzewa, pieczone kasztany i przyprawy, które tu stanowiły tylko drobniutki dodatek. Motyw "budyniowego owocu", przecieru bananowego i bananowego budyniu, trochę suszonych moreli i kwaskawej pomarańczy z miechunką w takim subtelnym wydaniu pasował. Silniejsze owoce mogłyby zaburzyć ten... milutki klimat. Bo właśnie taki był: milutki. I poniekąd to właśnie w tym tkwił urok tej czekolady. Doceniam, ale nie oddaję serca. Długo zastanawiałam się i chciałam wystawić jej raczej 8, ale w końcu uznałam, że należy jej się 9 ze względu na niespotykanie jednoznacznie budyniowy smak.
Wyszła niby zupełnie inaczej niż Sopocka Manufaktura Czekolady Okrągła Sopocka Czekolada Rzemieślnicza Ciemna 85 % Trinitario/Criollo Filipiny Kablon Farms, ale jednak z motywami wspólnymi. Deser sticky mango rice z podlinkowanej i budyniowo-owocowe nuty dzisiejszej, banany i miechunka, wytrawne zapędy - to wszystko łatwo powiązać. Acz podlinkowana poszła w tym kierunku wytrawniejszym, przyprawionym, w momencie gdy Chapon jedynie ku niemu zerkała.
ocena: 9/10
kupiłam: clubdelchocolate.com
cena: € 9,95 (za 75g; około 43 zł)
kaloryczność: 566 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie
Skład: kakao, cukier, tłuszcz kakaowy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.