Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada: szpinak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada: szpinak. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 kwietnia 2018

Rococo Roald Dahl Frobscottle & Snozzcumber biała z malinami, truskawkami, ogórkami, szpinakiem, miętą, bazylią i cytryną

Lubię czekolady z dziwnymi dodatkami, ale u mnie jedzenie "musi mieć sens" - nie lubię robienia z niego śmietnika. Kupując Rococo już dłuższy okres czasu temu, jednorazowo miałam możliwość wyboru wszystkiego z ich oferty, więc skusiłam się m.in. na te dziwne, a do czasu ich otwarcia mój entuzjazm opadł. Nie bardzo podeszły mi zwyklejsze, więc czułam, że i w eksperymentalnych marka może zawieść. Przyznam, że tej się trochę bałam... Pochodzi bowiem z linii inspirowanej twórczością Roalda Dahla, autora książki dla dzieci "Wielkomilud" ("The BFG"). Jest inspirowana fikcyjnym jedzeniem z niej: snozzcumber, w którymś tłumaczeniu "śluzgór" / "paskudogórek", czyli czymś, co wygląda jak ogórek, ma jakieś 12 stóp wysokości, smakuje jak gnijące ryby i żabia skóra, a co uwielbia Wielkomilud, oraz frobscottle - "tłoczypianka" / "trąbelkówka - nalewka z trąbelków", czyli zielony napój, który uwielbiają giganci, bo mogą po nim latać dzięki piardom (w końcu: "whizzpopping - czyli w świecie The BFG pierdzenie - jest symbolem szczęścia"). Nic, tylko degustować!

Rococo Roald Dahl Frobscottle & Snozzcumber to biała czekolada z malinami i truskawkami oraz z ogórkami, szpinakiem, miętą, bazylią i cytryną.
Zawiera 30 % tłuszczu kakaowego i 20 %.

Po otwarciu poczułam zapach maślanej białej czekolady, do czego po zbliżeniu nosa do tabliczki, dołączył wytrawniejszy "zielony" motyw i wyraźna bazylia. Po chwili, po wczuciu się, poczułam też czerwono owocowo-cukierkową słodycz.

Po wyjęciu czekolady byłam w szoku.
Zupełnie nie spodziewałam się, że zobaczę coś takiego. Myślałam, że będzie raczej zielona z jakimiś owocowymi drobinkami albo w esy-floresy (coś jak ta Astor Alaska).

Przy łamaniu tabliczka była twarda, choć tłustość czuć już na tym etapie. Ogrom drobinek widać nie tylko w przekroju (cała tabliczka była w kropki). Gdy czekolada rozpływała się, ujawniała drobinki owoców, w tym truskawek i malin z pestkami (chwilami miałam wrażenie, że jakoś nieproporcjonalnie dużo pestek). Okazała się odpowiednio tłustawa, bo przełamana lekką soczystością i pylistą proszkowością, nie zaburzającą łatwego rozpływania się.

Najpierw spróbowałam część wyglądającą bardziej przyjaźnie, czerwonawą.
Już w pierwszej chwili okazała się łagodnie owocowa, jak bardzo mleczny koktajl z naturalnie słodkimi truskawkami. Przede wszystkim była właśnie mleczna w sposób białoczekoladowy, umiarkowanie słodka. Z czasem, przy pesteczkach malin, wyłaniała się i odrobinka kwasku. Muszę przyznać, że wyszła naprawdę dobrze.

Zielona część zaskoczyła mnie łagodnym mleczno-maślanym smakiem nie za mocno słodkiej białej czekolady. Czuć w niej wyraźnie "zieloności", a więc delikatny szpinak, pewną wytrawność nakręconą odrobinką bazylii (raz nawet jakbym wyraźnie na kawalątek skórki ogórka trafiła), ale i całkiem sporo cytrynowego smaczku, soczystego prawie-kwasku. Dzięki temu i delikatnej, świeżo smakującej mięcie czekolada zyskała ogrom lekkości, rześkości. Od razu pomyślałam o cudownym batonie Zmiany Zmiany Farmer Szpinak + Cytryna.

Połączenie tego wszystkiego wyszło zaskakująco spójnie. To jakby wspomniany baton przerobiony na smoothie i wymieszany z truskawkowo-malinowym mlekiem, co cudnie zespoił leciuteńki kwasek malin i cytryn, w formie słodziutkiej, ale nie za słodkiej, bo rześko-orzeźwiającej białej czekolady. I właśnie to pozostawało w posmaku.

Bardzo mi ta tabliczka smakowała. Nie zasłodziłam się, mimo że to biała czekolada... No właśnie. To wciąż biała czekolada, nie jakiś głupi eksperyment. Świetnie wyważono bowiem proporcje dodatków.
Jedyne, czego mi było szkoda, to że tych kostek, gdzie dwa kolory się łączą dali tak mało. Niby przyjemnie było też przegryźć raz tę, raz tę, ale ogólnie to było tak dziwne połączenie, że właśnie połączenia chciałam więcej... Odrobinkę przeszkadzały mi trochę te pesteczki (ogólnie owoców nie było specjalnie dużo, więc już mogli pestki odpuścić), jednak to szczegóły, a ja i tak jestem pod ogromnym wrażeniem.


ocena: 8/10
kupiłam: zamówienie przez e-mail
cena: 28,50 zł (za 70 g)
kaloryczność: 569 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: biała czekolada (cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, lecytyna sojowa), sproszkowany liofilizowany szpinak, liofilizowane maliny, liofilizowane truskawki, suszona mięta, olejek z ogórka, olejek bazyliowy, regulator kwasowości: kwasek cytrynowy