Idilio Origins 1ero Porcelana Criollo Puro to ciemna czekolada o zawartości 74 % kakao criollo Porcelana z Wenezueli, ze stanu Zulia.
Czas konszowania to 48 h.
Czas konszowania to 48 h.
Po otwarciu niemal sparaliżowała mnie skala czekoladowości zapachu. Ciągle rozrastający się czekoladowy kosmos pełen słodko-cytrusowych układów oraz galaktyk żywych, ogrzewanych przez słońce kwitnących drzew owocowych. Gdy zamknęłam oczy i wąchałam tabliczkę normalnie czułam, jakby na twarz padały mi promienie słońca. Z owoców czułam dojrzałe, słodkie pomarańcze i nuty jakiś czerwonych. Odchodził od tego... jakby grejpfrut wnikający w ziemiste klimaty? Ale i inne, niecytrusowe owoce czerwone.
W smaku już w pierwszej sekundzie trafiłam na cały bukiet cytrusów, mających w sobie tyleż samo owocowego kwasku, co naturalnej słodyczy. Rozchodziły się w dwóch kierunkach.
Mocniejszy, bardziej charakterny był kierunek kwaskowato-gorzki. Miał wydźwięk szlachetny, ale dosadny. Do głowy przyszła mi ciemna, rozgrzana ziemia nasączona sokiem z cytrusów. Niewątpliwie czuć też skórki i pewną owocową cierpkość. Cierpkość mignęła mi jako smaczek ni winogron, ni jeżyn i uciekła na stronę słodyczy. Na jej miejsce wskoczyła wyraźna nuta dymu, która łącząc się z ziemią zasugerowała mi grejpfrutowo-ananasowy miks.
W ustach rozlała się cała droga mleczna (właściwie to śmietankowa). Całe mnóstwo pysznej śmietanki, która wciągnęła pomarańcze i wcześniej pojawiającego się ananasa, tworząc cudowny, śmietankowy krem owocowo-czekoladowy.
Bardzo wyraźnie czułam też słodziutki serek malinowy.
Dymno-drzewne gorzkie nuty przeistaczały się w prażenie, a kwaski wtulały się w słodycz. Skojarzyło mi się to ze słodko-kwaskowatymi miodami: malinowym i pomarańczowym. Mojej uwadze nie uszły także łagodne (niemal maślane?) orzeszkowe przebłyski.
To leciutka kwaskawa cierpkość (owoców i prażenia) pozostawała w posmaku wraz z soczystością i ziemistymi nutami. Oprócz tego pozostawało poczucie po prostu boskiej czekoladowości.
Ta tabliczka to harmonijne zestawienie kontrastów: ziemi, drzew i dymu z dość mocno prażoną końcówką ze słodyczą pomarańczy, ananasów, malin wkomponowanych w błogo śmietankowe otoczenie z odrobinką miodu. Powiedziałabym, że to czekoladowość oraz ciepło, "słoneczność" tak to zespoiły. Promienie słońca, dzięki którym owoce dojrzały i które rozgrzały ziemistość, tchnęły życie, pewną lekkość, nie pozbawiając niczego charakteru. Wszystko to zamknięte w czekoladzie, gdyż kompozycja cały czas była obłędnie czekoladowa.
Wyrównane uderzenie smaków: naturalnej słodyczy, charakternej gorzkości i owocowej soczystości.
Zakochałam się, gdyż nie mogłam odegnać od siebie myśli, że to jakby połączenie 5nto Cooperativa Amazonas (będącej jedną z moich ulubionych czekolad tak ogółem) z 1er Criollo Cru Orinoco z dodatkiem Zottera Labooko Peru 100 %.
Wszystkie wspomniane IO pochodzą z tego samego miejsca, różnią się gatunkiem kakao i... nie powiedziałabym, że Porcelana, a więc łagodne ziarna, wyjdą najcharakterniej.
Zapałałam do niej miłością jeszcze większą niż do 5nto, większą niż do (zupełnie innej) Domori 70 % Porcelana, i chyba tak tak samo "na zabój" co do (też innej porcelany) Original Beans Piura Malingas 75 %.
To wszechświat smakowitości.
ocena: 10/10
kupiłam: Sekretów Czekolady
cena: 343,99 zł (za 80 g; dostałam zniżkę)
kaloryczność: 565 kcal / 100 g
czy znów kupię: tak
Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy






