Freihofer Gourmet Gefullte Schoko Tafelchen Blaubeer-Cassis to biała czekolada z nadzieniem z borówek amerykańskich / jagód i czarnych porzeczek (26%), udekorowana suszonymi jagodami (2%).
Po otwarciu poczułam intensywny, tylko trochę podkręcony, zapach jagód: od świeżych i słodkich, przez kwaskawe suszone po słodziuteńko-konfiturowate. Zaznaczyły się na wyrazistej śmietance.
W ustach czekolada rozpływała się powoli z racji gęstości i zbitości. Przypominała tym samym grudkę masła, choć nie była tak bardzo tłusta, a nawet w pewien sposób suchawa. Trochę podchodziła pod plastik, gładki i pozostawiający smugi jak niektóre ciemne.
Szybko ujawniała wnętrze, które początkowo w ustach zachowywało pewną zwartość, po czym prędko rozpływało się. Niby jak sok... ale właśnie soczystości mu brak. To taka żelowa konfitura z cukru, zagęszczonego owocami (a nie odwrotnie).
Suszone jagody z kolei początkowo to suche trupy, potem nieco miękły i upuszczały soczystość, ale bez szału.
Nadzienie podbijało słodycz. To przede wszystkim słodycz cukierkowo-sztuczna i cukrowa. Dopiero po tym czułam słodkie jagody... a właściwie jagodowy dżem / konfiturę. Z czasem, gdy nadzienie zaczynało już odlepiać się od czekolady i rozpuszczać, upuściło odrobinkę kwasku owoców. Jagódkowato-cytrusowych. Czarnej porzeczki prawie nie czułam (odległa namiastka równie dobrze mogła być wyimaginowana). Kwasek szybko zanikał w ogólnej słodyczy.
Słodycz wpisała się w konwencję dusznego smaku bez wyrazu, bo i ona była dziwnie mdła. Silna i irytująca, niezbyt spójnie mieszająca się pod koniec z mdłym masłem i mlekiem.
W posmaku pozostały jagody suszone i cukrowo-cukierkowo-konfiturowe, maślano-mleczna czekolada i poczucie przesłodzenia... dziwnie sztucznego.
Jestem pewna, że gdyby zamiast suszonych jagód, dodali suszone czarne porzeczki, całość nabrałaby charakteru. Szkoda też, że cukrem i syropem g-f prawie do zera osłabili soczystość.
Bałam się, że z racji porzeczki i potencjalnego podkręcania cytryną może wyjść zbyt kontrastowo cukrowo-kwaśno, a wyszło... nawet nie tyle cukrowo, co sztucznie-słodko i nijako, ciężko. To zdecydowanie najgorsza propozycja z serii, choć jednocześnie nie było w niej nic szczególnie odrzucającego. Zjadłam jedną czekoladkę, ale nie trafiając na nic ciekawego, a już zwłaszcza na porzeczki, a tylko na irytującą sztucznie-cukierkową słodycz i maślaną ciężkość, oddałam Mamie. Bez specjalnego obrzydzenia, bez jakichkolwiek uczuć. Gdyby nie obiecywali porzeczki, 6 bym dała (choć gdyby nie porzeczka, nie kupiłabym).
Mamie smakowały (te ponad 100 gramów, jakie jej wpadły w moment zjadła na raz - ja bym chyba padła, mimo że też lubię zjeść sobie 100g czekolady - jednak nie takiej!), ale to bo ona uwielbia wszelkie słodkie, jagodowe rzeczy (np. odkąd weszła, mogłaby dzień w dzień jeść Jogobellę Panna Cottę jagodową). Przyznała mi rację, że środek mógłby być wyrazistszy w smak owoców oraz, że czarnej porzeczki nie czuć. Uznała, że z porzeczką "to w ogóle mogłoby być pyszne".
ocena: 5/10
kupiłam: Aldi
cena: 9,99 zł (za 115g)
kaloryczność: 470 kcal / 100 g; 1 sztuka (ok. 10g) - 45 kcal
czy kupię znów: nie
Skład: cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, tłuszcz kakaowy, mleko pełne w proszku, przecier z borówek amerykańskich 7%, substancja utrzymująca wilgoć: gliceryna; przecier z czarnych porzeczek 3%, suszone jagody, lecytyna sojowa, aromat, regulatory kwasowości (kwas cytrynowy, cytryniany sodu), substancja żelująca: pektyny