środa, 2 września 2026

krem Ekogram The Real Cashew Paste 2026

Pewnego dnia zabrawszy się za nakładanie swojego, jak myślałam, ukochanego kremu z nerkowców Ekogram The Real Cashew Paste (2023-2025), trafiłam na niemiłą niespodziankę. Po odkręceniu nie zgodził mi się ani zapach, ani kolor. Z przestrachem zerknęłam na etykietkę. Otóż... zmienili ten krem. Nie wiem, co dokładniej, ale nie podobało mi się to już od pierwszego wrażenia. Po spróbowaniu i porównaniu z jeszcze starą partią / wersją, napisałam do Ekogram. Otrzymałam odpowiedź, że nie zmieniło się nic w wytwarzaniu (prażenie, mielenie), kraj pochodzenia orzechów nadal jest ten sam, a różnice, które odnotowałam najprawdopodobniej wynikają tylko z tego, że taka trochę inna partia orzechów się trafiła.

Ekogram The Real Cashew Paste to krem / pasta w 100 % ze zmielonych orzechów nerkowca; firmy Michał Pelc Anagram; poniżej opis wersji z od 2026.

Gdy po odkręceniu rozszedł się zapach, coś mi się nie zgadzało. Poczułam owszem, delikatne w wydźwięku, słodkawe orzechy nerkowca, ale w wydaniu nieco bardziej prażonym i zarazem wyważonym w kwestii słodyczy. Nutka waniliowych biszkoptów była ledwo uchwytna, a złudna miodowość w ogóle zniknęła.

Pasta zaskoczyła mnie nie tylko ciemniejszym kolorem, ale też tym, że na wierzchu wydzieliło się tylko dosłownie parę kropelek oleju.

Mieszając trafiłam na pastę gęstą, ale tłustą i ciągnącą.
W ustach krem zalepiał natychmiastowo na bardzo długo, jako że rozpływał się bardzo wolno. Wydał mi się niemal idealnie gładki, ale jednak z paroma drobinko-punkcikami, które w tym przypadku chyba nieco więcej miały do powiedzenia.

Smakowy początek tym razem był delikatniejszy, o wiele mniej słodki. Pokazały się nerkowce prażone minimalnie, po czym prażony wątek zaczął leciuteńko rosnąć.

Rosła też słodycz, ale bardzo powoli. Tonowała ją maślaność. Z czasem jednak, gdy tak się mieszały, wraz z lekko prażonym akcentem ułożyły się w coś około biszkoptowego.

Mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa przemknęły mi przez myśl słodkie, lekko waniliowe małe okrągłe biszkopciki. Prażony motyw zezwolił na ich pokazanie się, po czym zgodził się także na lekki wzrost słodyczy.
Nerkowcowe, słodkie, ale nie za mocno biszkopty z czasem zaczęły rozmywać prażoność. Ta, choć podana w wątpliwość, starała się utrzymać do końca.

Drobinki podkręcały wątek lekko prażonych, słodkich nerkowców.

Po zjedzeniu został posmak maślany, wyważony i lekko tylko słodki. Prażono-biszkoptowy motyw ostał się w tle.

po lewej dawny 2023-2025;
po prawej nowy 2026
Krem mnie zasmucił. Czuć w nim zmianę: może niewielką, ale dotyczącą tego, za co kochałam dawną wersję. W nowej zabrakło nuty słodziutkich, waniliowo-miodowych okrągłych biszkopcików, która czyniła tamten krem jedynym w swoim rodzaju. Nowa wersja jest pyszna, ale jak wiele past z nerkowców. Nowa wydaje mi się mniej charakterystyczna, bardziej wyważona w swej słodyczy i prażeniu. To harmonia w słoiku, nudniejsza od dawnej. Acz niewątpliwie wciąż pyszna. Miałam jednak nadzieję, że kolejne partie orzechów wrócą do dawnej jakości.

Jako że Ekogram The Real Cashew Paste (2023-2025) długo był moim ulubionym kremem z nerkowców, co najmniej 2 słoiki zawsze mam (jeden otwarty, drugi w zapasie). Gdy krem się lekko pogorszył, z racji dostępności i tego, że nadal jest pyszny (choć nie aż tak), nadal jest moim stałym zakupem. Stąd właśnie, gdy zamarzyło mi się zrobić ciasto bez pieczenia a'la Zotter Boozy Chocolate Mousse, był moim pierwszym i oczywistym wyborem.

Opracowałam je na bazie tego właśnie kremu, ciemnej czekolady 70% i whisky (zawsze dodaję Johnnie Walker Game Of Thrones Limited Edition A Song of Fire) z kakao, masłem i cukrem pudrem. Spód robię z nerkowców, tego kremu, kakao i daktyli.
Krem ten sprawdza się idealnie, bo jest porządnie gęsty i dokłada się do masywnej, wręcz ciężkawej konsystencji ciasta. Nie ma problemu ze stabilnością. Masa po wymieszaniu i zastygnięciu kojarzy się z cukierkami typu Trufle (np. Odry), ganaszami Zottera i amerykańskimi fudge. Mazista, zalepiająca i cudowna. Gładkość bardzo tu pasuje, więc choć normalnie wolę miazgowe kremy orzechowe, cieszę się, że ten Ekogram jest tak gładki. Smakowo, mimo że otoczenie ciemnej czekolady i alkoholu jest bardzo intensywne, radzi sobie z zaznaczeniem swojego nerkowcowego smaku. Jego naturalna słodkawość umiejętnie wszystko harmonizuje, ale oczywiście nie przesładza.

Czasem dodaję ten krem do dań indyjskich, np. jednego z moich ulubionych Lamb Malai Methi (jagnięcina w sosie nerkowcowym z kozieradka) i ten krem robi w nich robotę. Przyjemnie, kremowo zagęszcza. Tu znów jego gładkość to ogromny atut. Zrobione z nim sosy są treściwe, tłustawe, ale nie ciężko-tłuste. Smakowo nie daje się zagłuszyć przyprawom. To Malai Methi jest akurat daniem dość słodkim i właśnie opisywany krem świetnie tę słodycz buduje. Kiedy dodaję go i mleko bez laktozy, w zasadzie dodatkowo wystarczy tylko odrobinka cukru, bo całość już i tak jest słodka. Słodka w sposób, który nie kłóci się z tym, że to jednak danie mięsne, obiadowe.


ocena: 9/10
kupiłam: ojciec mi kupił w Rossmannie
cena: ok. 25 zł (za 300g; ojciec zawsze kupuje w promocji)
kaloryczność: 616 kcal / 100 g
czy kupię znów: tak

Skład: orzechy nerkowca

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.