środa, 1 lipca 2026

Pszczelarz Kozacki Miód nekatarowy "leśny" wielokwiatowy prosto z ula

Kolejny miód...? Tak, w dodatku kolejny, który raz po raz pojawia się w moich rozmowach z Mamą już chyba rok. Ja po prostu nie mogłam się powstrzymać, by także go nie spróbować, skoro już był. Faktycznie bowiem... mógł uchodzić za dość tajemniczy. Opisy poszczególnych tego typu miodów bardzo się różnią, przewija się informacja następująca: " miód pochodzący z nektaru wielu leśnych kwiatów, krzewów i drzew, często zawierający domieszkę spadzi, co nadaje mu bogatszy smak i skład", czyli w zasadzie taki miód może smakować... czymkolwiek.

Pszczelarz Kozacki Miód nekatarowy "leśny" wielokwiatowy prosto z ula to miód wielokwiatowy pszczeli nektarowy wyprodukowany przez Pszczelarz Kozacki Pasieka Tadeusz Kozak / Kozacki Honey.

Po odkręceniu poczułam słodko-drapiący, acz wzbogacony o zaskakująco znacząco pikantną goryczkę, zapach. Wydał mi się trochę zwyczajnie wielokwiatowy, ale wzbogacony o głębię ciemnych miodów, tak, jakby z kwiatami mieszały się tam suche, kadzidlane żywice. Bardzo zaskoczył mnie tak obiecujący zapach.

Średnio ciemny ogólnie, ale jak na wielokwiatowy niespotykanie ciemny, miód był płynny i tworzący stożek przy laniu z łyżeczki. Na niej zaś formował się w ładną wypukłość. Jego krople przybierały postać "kuleczek". Oczywiście, jak na miód przystało, bardzo klejący.
W trakcie jedzenia wydał mi się niby typowo miodowy, ale zostawiał ciężkie wrażenie. Rzadki, lecz nie wodnisty, i z efektem jakby polerująco-otłuszczającym usta.

W smaku od początku rozbrzmiewała wyrazista, silna słodycz. W pierwszej sekundzie wydała mi się zwyczajna, trochę już na tym etapie drapiąca, ale nagle w drapaniu zaznaczyła się pikanteria.

Ostrość zadrapała w język i zaraz znalazła się też w gardle. Choć słodycz błyskawicznie osiągnęła bardzo wysoki poziom, pikanteria nadała jej trochę głębi i charakteru. Skojarzyła mi się z korzeniem imbiru, niosąc jakby trochę rześkości w tej ostrości. Imbirowo-ziołowy splot miał w sobie coś... leśno-żywicznego? Gdy pomyślałam, że zaraz do kompozycji dołączy też goryczka, słodycz napłynęła na ten poważniejszy wątek z nową siłą. I zasłodziła zupełnie.

Słodycz kwiatowa, bardzo, bardzo silna i drapiąca po tym charakterniejszym występie zapomniała o tym... dzikszym, niebanalnym wydźwięku. Wyobraziłam sobie kwiaty. Może i leśne, trochę wzbogacone o nieoczywiste zioła i żywice, ale głównie wręcz zasładzające.

Po zjedzeniu został posmak miodu bardzo słodkiego, drapiącego w gardle, ale w którym oprócz zasładzających kwiatów, leciutko pobrzmiewa drapiąca pikanteria. Drapaniem połączyła się ze słodyczą.

Bardzo zaskoczył mnie ten miód. Oczywiście pozytywnie, bo w tak tanim miodzie tej firmy nie spodziewałam się uświadczyć aż takiej pikanterii i wyrazistego charakteru. Główny, drapiąco-zasładzający wątek urozmaiciło sporo niemal imbirowej, leśnej pikanterii. Piękny, wręcz żywiczny zapach obiecał wiele, a smak starał się wyzwaniu sprostać. Gdybym miała nie patrzeć na cenę jego i ostatnio jedzonych drogich miodów, i tak zdobyłby wysoką ocenę (choć raczej 7?), ale tak absurdalnie niska cena sprawiła, że ocenę podniosłam. Powiedziałabym, że to wielokwiatowy wzbogacony o jakieś zioła, nie o spadziowość, tę może w minimalnym stopniu (acz ciekawe, co tam pszczoły nazbierały i gdzie).

Mama jednak aż tak entuzjastycznie się o nim nie wypowiedziała. Opisała: "Bardzo słodki, ale tego można było się spodziewać. Smak jak smak, powiedziałabym, że jak zwykłe miody. Ale mi w nim nie pasuje... konsystencja. Wydaje się bardzo tłusta, ciężka, dziwna. Czy miód w ogóle może był tłusty...? Ten taki się wydawał. Nie jakoś straszliwie, w końcu się przyzwyczaiłam, ale nie jest to miód marzeń".


ocena: 8/10
kupiłam: Kaufland
cena: ok. 20 zł (za 2,2kg)
kaloryczność: 321 kcal / 100g
czy kupię znów: nie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.