środa, 6 maja 2026

Auchan Noir Citron ciemna 57 % z kandyzowaną skórką cytryny i sokiem z limonki

Auchan od paru miesięcy co i raz zmienia trochę swoje czekolady, ich opakowania, a także dział z czekoladami. Po tym, jak Auchan Dark Mint z 2021 zastąpiła Auchan Gorzka Miętowa / Dark Mint z 2025, mój sceptycyzm do tego, co czyni Auchan, wzrósł znacząco. Dziś przedstawiana jednak miała o tyle dogodny punkt startu, że była zupełną nowością. Mogłam więc sięgnąć po nią bez podejrzeń o pogorszenie. Wzięłam ją więc w góry. Kiedy już zeszłam z Sarniej Skały i wróciłam na Czerwoną Przełęcz, Ścieżką nad Reglami (szlakiem czarnym) skierowałam się do Polany Strążyskiej (gdzie trafiłam na niedawno oddaną do użytku malutką herbaciarnię, o której istnieniu nie wiedziałam) i potem do Przełęczy w Grzybowcu. Wszystko, żeby dotrzeć na Wyżnią Kondracką Przełęcz i w końcu sam Giewont. Niestety widoki zupełnie się popsuły, zaczęło kropić wbrew słonecznym prognozom i trafiłam na kolejkę przy łańcuchach tak długą, jakiej nigdy jeszcze na żywo nie widziałam.

Auchan Noir Citron to ciemna czekolada o zawartości 57 % kakao z kandyzowaną skórką cytrynową i sokiem z limonki.

Po otwarciu rozbrzmiał dominujący zapach limonki i skórki cytryny, prezentujący się na jakby rozleniwionym drzewo-palonym tle. Baza wydawała się dość gorzka, co nasilała skórka cytryny, ale jednocześnie słodka. Średnio mocno, ale dosadnie ze względu na cukrowo-kandyzowany, trochę lukrowy wydźwięk. Cytrusy niebezpiecznie zbliżały się ku nadto perfumowemu wydźwiękowi, ale po zapachu trudno zgadnąć, w jakim kierunku pójdzie smak.

Tabliczka w dotyku wydawała się trochę ulepkowata i tłustawa, jak i dość sucha zarazem. Była niepodważalnie twarda. Przy łamaniu trzaskała krucho i głośno. W przekroju zobaczyłam sporo małej i średniej wielkości kawałków cytryny o białym kolorze. Okazało się, że zatopiono ich tyle, że w zasadzie nie da się zrobić kęsa bez nich - ja dopiero w warunkach domowych oddzieliłam tak brzeżek nożem.
W ustach czekolada rozpływała się średnio szybko, mięknąc i maziście pokrywając podniebienie. Była gęsta, maślano tłusta i znikomo pylista. Dodatki wyłaniały się z niej po pewnym czasie i nakierowały bazę na nieco ulepkowate tory. Kawałków cytryny nie pożałowano. W zasadzie czuć nawet przesyt tą drobnicą, bo czekolada raz po raz przybierała postać przesadnie najeżonego zlepka-ulepka. Do całości dodały lekką wodnistość, chyba ze względu na cukrową warstwę. Ogólnie wydawały się sucho-scukrzone i nieprzyjemnie drapały język.
Skórki gryzonie wcześniej były twardsze, ale nie twarde; a do tego suche. Soczystości ani za grosz. Czekolada przy nich szła w kierunku wodnistego lepka. Trochę jakby wlepiały się w zęby - jakby, bo realnej lepkości nie czułam, acz do zębów się pchały. Ja wolałam zostawiać je na koniec.
Czekolada znikała ogólnie tłusto i trochę wodniście, ale mniej, gdy nie ruszałam kawałków dodatku. 
Skórki cytrynowe gryzione na koniec dały się poznać jako już jakby miękkawe, choć wciąż pewna twardawość się utrzymała. Do tego wciąż wydawały się raczej suche i jakby scukrzone. Kompletnie brak soczystości. Trochę wciskały się w zębów. Okazało się, że takie typowe skórki stanowią tylko część. Sporo było tam białych niedookreślonych kawałków.

W smaku w chwili wkładania kęsa do ust lub jego odgryzania buchała cytrusowość.

Zaraz jednak cytrusowy motyw nieco się cofał, puszczając przodem lekką, ale pewną siebie gorzkość i słodycz.

Słodycz wyminęła gorzkość, zdradzając lekko kandyzowany charakter. Zmotywowała limonkę, która z jednej strony próbowała grać na siebie, z drugiej trochę się z nią wiązała. Limonka zapewniła znikomą soczystość, w zasadzie namiastkę. Kwaśności jednak nie uświadczyłam. Rosnąca słodycz ogólnie podpowiedziała jej cukierniczy wydźwięk (cukierków "galaretki w czekoladzie"?). Niewątpliwie dołożyły się do tego wyłaniające się kawałki dodatku.

Po pewnym czasie słodycz zbliżała się do poziomu przesady. Od kawałków rozchodził się kandyzowany, cukrowy motyw, ale też trochę goryczki, cierpkości skórek cytryny.

Gorzkość czekolady w ich obliczu wydała mi się jakaś onieśmielona, mdła. Niby lekko palony akcent czuć cały czas, ale słabo. Mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa przy cytrusowym motywie tracił na znaczeniu.

Limonka też zaczęła się rozmywać. Skórki cytryny przejęły inicjatywę i chwilami przez ogólna słodycz i kandyzowanie wydawały się nieco sztuczne, jak słodycze z nienaturalnym olejkiem (acz jeszcze nie chamsko sztucznym). Pomyślałam o przesłodzonym syropie cytrusowym, bo z czasem, przez coraz silniejszą słodycz skórka cytryny wydawała się mieszać z ogólną, abstrakcyjną cytrusowością (jak ze słodyczy o smaku cytrusowym). Cytrusowość miała w sobie też coś konkretnie z suszonych skórek.

Gdy z ciekawości pogryzłam dodatek obok bazy, wcześniej, wydał mi się zaskakująco mało cytrynowy, a bardzo cukrowo słodki, kandyzowany. Baza wtedy robiła się jeszcze bardziej słodka i mdła.

Czekolada spróbowana osobno także smakowała limonką, miała w sobie też element kandyzowany i skórki cytrusowej (niekoniecznie cytrynowej), więc ewidentnie przesiąkła dodatkiem (i dodano do niej sok z limonki).

Gorzkawość bazy z czasem niemal odpadła. Goryczkowate skórki cytrusów dopuściły do głosu nieśmiałą nutkę drzewną. Cytrusy nie zdominowały bowiem bazy zupełnie. Jedynie załagodziły jej wydźwięk. Zrobiła się nieco maślana i w dużej mierze słodka w trochę duszny sposób. Słodycz czasem trochę przesadzała, a cytrusy sporadycznie zahaczały o perfumy i landrynki.
Bardzo, bardzo rzadko - ogólnie parę razy - wśród kawałków zaplatała się jakby odrobinka kwaśnego, limonkowego proszku.

Skórki gryzione na koniec smakowały bardziej cukrowym kandyzowaniem niż cytryną, acz czuć w nich leciutką cierpkość skórek cytryny. Powiedziałabym, że suszonych i kandyzowanych.

Po zjedzeniu został posmak limonki i jakby suszonej skórki cytrynowej w akompaniamencie topornej, cukrowo-kandyzowanej słodyczy oraz cierpkości. Ta palono kakaowa podczepiła się pod cytrusową.

Czekolada mi nie podeszła, mimo że ogólnie nie była zła. Krył się w niej nawet potencjał, niestety zawierała za dużo za bardzo podrobionego, kiepsko zrobionego dodatku. Kandyzowanie cytryny wszystko psuło, a dodatek syropu g-f podszeptywał nieprzyjemnie cukierniczo-perfumowy wydźwięk. Baza zza dodatku nie miała problemu z pokazaniem się, ale oferowała niczego, co by bardzo pomogło. Lekko palono gorzka i bardzo słodka wyszła całkiem ciekawie tylko ze względu na nutę limonki, która starała się zapewnić choć trochę soczystości. Szkoda, że nie dobrano do niej lepszych, większych skórek.


ocena: 6/10
kupiłam: Auchan
cena: 9,99 zł
kaloryczność: 515 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: miazga kakaowa, cukier, kandyzowana skórka cytrynowa 10% (skórka cytrynowa 5,3%, cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, regulator kwasowości: kwasy cytrynowy), tłuszcz kakaowy, sok z limonki w proszku 1% (syrop glukozowy, zagęszczony sok z limonki 0,32%), emulgator: lecytyny sojowe, cytrynowy olejek eteryczny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.