sobota, 11 lipca 2026

MORO Mava Madagascar 75 % ciemna z Madagaskaru

Plantacja Mava mieści się w dolinie rzeki Sambirano na Madagaskarze. Ponoć kakao z niej słynie z tego, że smakuje bardzo charakterystycznie dla Madagaskaru. Ciekawiło mnie, jak też hiszpańska marka Moro obrobiła te ziarna. Miałam nadzieję, że po nieco mniej boskiej MORO Alto Beni Bolivia 72 % ta dorówna pierwszej poznanej tabliczce tej marki (MORO Markham Papua-Nueva Guinea 75 %). A do tego... po prostu naszło mnie na klasyczny Madagaskar. Liczyłam więc, że degustacja będzie bez niespodzianek. Kupując, byłam prawie pewna, że kupuję tabliczkę 10/10. Czy miałam rację?

MORO Mava Madagascar 75% to ciemna czekolada o zawartości 75 % kakao z Madagasaru, z regionu doliny Sambirano.

Po otwarciu poczułam delikatny zapach kwiatów i cytrusów, głównie cytryny, wspartej jakby... cierpką miechunką? Do głowy przyszła mi jeszcze lekko kwaskawa, cytrusowa (?) kawa. Mimo wszystko zapach nie zapowiadał wysokiej kwaśności, skupił się raczej na słodyczy. Za nią odpowiadały głównie kwiaty, ale i jakiś niedookreślony, jagodowy akcent. Czułam też nie mało palonego karmelu. Słodycz przechodziła nawet w nieco... drewniany, drewniano-orzechowy wątek. Ten, wraz z odrobiną ziemi, dodał całości powagi i pewnego ciepła.

Niezbyt ciemna tabliczka o czerwonawym przebłysku była bardzo twarda, a przy łamaniu trzaskała elegancko głośno i chrupko.
W ustach rozpływała się powoli i gęsto-maziście, kremowo. Wykazywała znikomą pylistość, którą z czasem przysłaniała rozkręcająca się soczystość. Końcowo lekko ściągała.

W smaku przywitała mnie cytryna, jakby obudowana, otulona słodkimi kwiatami i palonym karmelem. W pierwszej chwili pomyślałam o kwiatach suszonych i kwiatowym suszu herbacianym, jednak poszły w świeższym, choć niemal ostrawo-ciężkawym kierunku.

Cytryna okazałą się mało kwaśna, mimo że dołączyły do niej inne, niesprecyzowane cytrusy i chyba bardziej cierpkawa miechunka raczej suszona. Pomyślałam o jakiś ciastkach z cukrem cytrynowym oraz o... cytrynowym karmelu?

W tle zaznaczył się motyw drewna, dodający kompozycji trochę powagi, ale na razie wycofany. To było jakby... słodkie drewno, np. sandałowiec?

Do kwiatów dołączyło ciepło, które podchwyciło słodycz i umocniło średnio mocno palony karmel. Czerpiąc z nieco suszonych akcentów, mieszał się z owocami i przywołał rodzynki. Sporo rodzynek - takich głównie słodkich, tylko trochę kwaskawych. Kwiaty też zawróciły do suszonej wersji siebie.

Za rosnącą słodyczą, która próbowała osłabić kwaśność cytrusów, nagle przemknęło mi trochę... czerwonych owoców? W tle, w oddali, bardzo niewyraźnych.

Mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa drewniany, spokojny akcent w tle zdecydował się na silniejszą gorzkość. Wzrosła znacząco, pomagając sobie gorącą, czarną ziemią.

Po tym słodycz, jakby w odpowiedzi na gorzkość, też się umocniła. Czerwono owocowy kwasek w tle zmienił się w lekko cierpkawe, bardziej słodkie jagody i jakieś różne owoce leśne. Owoce robiły się coraz bardziej słodkie.

Mimo że trochę rósł też kwasek, cytrusom też to właśnie słodycz głównie przypadła do gustu. Obok cytryn znalazło się więcej słodkich pomarańczy i mandarynek. Niekoniecznie bardzo soczystych.

Karmel wykorzystał to i zrównał się na moment z rodzynkami. Wprowadził maślaność, występując jako karmel trochę maślany, która potem zmieniła się w maślaną drożdżówkę... koniecznie jednak z rodzynkami i cytrusową nutą! Cytrusowym lukrem? Przy niej zaplątała się trudno uchwytna... jagodzianka? Nie rozgościła się jednak.

Paloność i gorzkość w tle dopuściła do siebie trochę kwasku jako... kwaskawa kawa o cytrusowym charakterze. Z cukrem cytrynowym?

Po zjedzeniu został posmak słodko kwiatowo-rodzynkowy, a także cytryny osłodzonej pomarańczą. Za nimi znalazło się cierpkawo-słodkie echo czerwonych owoców i trochę ciepłego motywu drewna i rozgrzanej ziemi.

Czekolada smakowała mi i intrygowała. Właśnie to intrygowanie nawet zawahałam się, czy nie podciągnąć oceny na 9... Ale jednak nie, bo mnie ogólnie było za mało gorzko-kwaśno, czułam niedosyt madagaskarskości. Mimo że cukierniczy klimat napędzony nutą cukru cytrynowego i potem słodkich bułeczek z owocami był ciekawy. Kwasek cytryny otulany a to kwiatami z karmelem, a to słodkimi pomarańczami i mandarynkami urozmaicały akcenty owoców czerwono-leśnych, drewno i ziemia. Sporo rodzynek, przechodzących w cytrusową bułeczkę z rodzynkami, echo kawy i jagodzianki świetnie z nimi współgrały. Wszystko to przełożyły się na wysoką, ale niebanalną słodycz, sporo soczystej kwaśności i niestety niewiele - ale jednak! - gorzkości. Tej ostatniej mogłoby być więcej, tak jak ziemi. Niemniej, całość była bardzo przyjemna i obrazowa.

Nie powiedziałabym, że to bardzo typowy Madagaskar, acz np. Chocolat Madagascar Single Plantation Dark Chocolate Domaine Mava 75 % z tej samej plantacji nie była taka mocno typowo madagaskarska. W niej też czułam miechunki, suszone owoce i raczej suszone kwiaty.


ocena: 8/10
cena: 7,5 € (za 80g; około 32 zł)
kaloryczność: 426,4 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.