Gdy tylko pogoda na wiosnę w Tatrach jako tako się ustabilizowała i zima nawet tam już odpuściła, oczywiście w nie ruszyłam. Może niezbyt rozsądnie wybrałam trudną trasę, ale... po prostu byłam wygłodniała tych wszystkich tatrzańskich smaczków. Ruszyłam zielonym szlakiem z parkingu w Uzkiej Dolinie i poszłam na Baranec przez Mladky i Maly Baranec. Znacząco pod górę, ale to bardzo przyjemny fragment. Wzięłam tam ze sobą tabliczkę hiszpańskiej marki, której jeszcze nie znałam, lecz miałam już parę różnych tabliczek kupionych. Sole to rodzinna firma, robiąca organiczne czekolady, z Barcelony. Wyglądali na bardzo w porządku, tym bardziej że degustacyjne hiszpańskie czekolady sobie cenię. Może i nieco zwyklejsze miały być dobre? Jako ciekawostkę znalazłam, że Sole słodzą swoje cukrem trzcinowym z Brazylii. Nim spróbowałam którąś z zamówionych czekolad marki Sole, jak wspomniałam, kupiłam kolejne. Robiąc bowiem większe zamówienie tabliczek z dodatkami w góry, wypatrzyłam je w przystępnej cenie i uznałam, że dam szansę trochę w ciemno, a potem jeszcze nie umiałam przejść obok innych, jakie zawitały do Auchan. Wszak nawet gdyby posiadane czyste wyszły niesatysfakcjonująco, z dodatkami to przecież co innego. A po prostu ciemnej czekolady z cynamonem to nie jadłam... Nigdy? Wszystkie mi znane były z mieszankami przypraw, gdzie cynamon może i dominował, ale nigdy nie był jedynym, tytułowym dodatkiem, albo z cynamonowymi ciastkami, czymś w cynamonie itd. Czystą po prostu z cynamonem to jadłam mleczną (Dolfin mleczna z cynamonem z Cejlonu) lub białą (Cacao Sampaka White Chocolate Ceylon Cinnamon). Ale ciemną z cynamonem? Nie! A dziwne, bo w sumie to nie jest rzadka przyprawa.
Chocolates Solé Chocolate Puro 56 % Cocoa Dark Chocolate Republica Dominicana Organic con Canela / with Cinnamon to ciemna czekolada o zawartości 56% kakao z Republiki Dominikany z cynamonem.
Po otwarciu poczułam dominujący, mocny cynamon o ostrych skłonnościach, któremu towarzyszyła palona czekolada i który znacząco osłodziła wanilia. Zarówno czekoladowa lekka gorzkość, jak i średnia, nie za wysoka słodycz były palone. Gorzkość szła w cynamonową kawę, natomiast słodycz przypominała karmel o bardzo ciepłym wydźwięku, który zapewne podyktował cynamon.
Tabliczka była twarda jak kamień, a przy łamaniu trzaskała, jakby była zbita i bardzo pełna, trochę krucho, ale nie głośno, raczej średnio.
W ustach rozpływała się w tempie średnio-wolnym, jakby powierzchownie mięknąc. Sprawiała wrażenie twardej, konkretnej wewnątrz. Kształt zachowywała niemal do końca. Połączyła mazistą kremowość z wręcz ziarnistością, za którą stał cynamon. Była dość tłusta, trochę maślaną i faktycznie pełna, konkretna.
W smaku od razu przywitał mnie cynamon i złożona goryczka. Sam cynamon zawarł ją w sobie, jednak bazą gorzkości szybko okazała się palona czekolada. Po chwili zaznaczyła się też średnia słodycz.
Gorzkość wzrosła właśnie w palonym kontekście, serwując czarną kawę. Paloną, ale w sumie łagodną. Jak i sama gorzkość - była wyraźna, ale w sumie łagodna. Szybko przyszła mi na myśl kawa z cynamonem.
Cynamon umacniał się, idąc w ostrawo-gorzkawym kierunku, jednak nie brakowało mu też specyficznej, korzennej słodyczy. Słodycz cynamonu podkreślała wanilia - do odnotowania, jednak początkowo nie tak bardzo jednoznaczna, co później. Cynamon robił się coraz ostrzejszy, jednak ogół nie był mocno pikantny. Charakterny cynamon cały czas przypominał o kakao, podkreślał je. Nie tyle nawet samą kakaową gorzkość, co smak - i kawa zmieniła się w kawę cynamonowo-kakaową.
Słodycz rosła spokojnie, ale konsekwentnie. Długo trzymała się średniego poziomu. Miała lekko palony, karmelowy ton, który w jedno mieszał się z cynamonem. Wanilia dopiero po paru chwilach pokazała się wyraźniej jako ona sama, ale od razu podyktowała szlachetność słodyczy i utrzymała ją, wraz z cynamonem, do końca.
Cynamon był mocno wyczuwalny, poniekąd rządził kompozycją, jej nutami, ale nie zdominował jej. Pozwolił bazie porządnie rozbrzmieć.
Mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa do głowy przyszedł mi słodko cynamonowy karmel i... Melasa? Ciężkawa, ale jakoś niecodziennie nie aż tak mocno palona i... Nagle się zatraciła. Wanilia wypchnęła ją z gry.
Wanilia przywołała kawę, która traciła pewność siebie. Odzyskała ją, ale jako cynamonowa latte. Z wyraźną kawową bazą. Wizja ta nie utrzymała się jednak długo, bo mleczność zaraz jakoś zniknęła.
Słodycz poszła w kierunku maślanego kremu z orzechów laskowych z cynamonem - wyobraziłam sobie słodką masę do np. tortów najwyższej jakości. Raz czy drugi zrobiła nawet nieśmiałą aluzję do kremu orzechowego, słodzonego bananami, ale to było tak ulotne, że w przypadku wielu kęsów umykało. Słodycz końcowo graniczyła z przesadą, ale w ostatniej chwili się zatrzymywała. Cynamon trochę modyfikował ten efekt, narzucając rozgrzewanie nie od słodyczy, a ostrości.
Pikanteria całkiem znacząco wzrosła do poziomu prawie wysokiego, jednak tak splotła się z palonym kakao, że nie odbierałam tego jako ostrość. Kakao w zestawieniu z cynamonem, wyszło bardziej cierpko. Cynamon przy wsparciu słodyczy jakby miał ochotę zaznaczyć się w gardle, lecz nie robił tego.
Po zjedzeniu ostał się posmak cynamonu, łączącego w równych proporcjach słodycz, ostrość i goryczkę oraz waniliowej kawy. Czułam jej palony motyw, trochę złagodzony słodko kremową maślanością.
Byłam w szoku, jak świetnie zagrał cynamon, lekko gorzka czekolada i charakterna słodycz. Ta wydawała się tak wyraźnie waniliowa, że upierałabym się, że jest dodana. Kawowy charakter bazy idealnie pasował do tych przypraw! I nawet wysokość słodyczy w żadnym wypadku nie wyszła tu na minus. Wszystko pasowało, współgrało, podkreślało się i uzupełniało!
ocena: 10/10
kupiłam: Allegro
cena: 16,46 zł
kaloryczność: 579 kcal / 100 g
czy kupię znów: raczej nie
Skład: kakao, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, cynamon 2%






