Jak większość czekolad z zamówienia z Naturitas, także dzisiaj przedstawiana przyszła do mnie w opłakanym stanie: nawet nie połamana, a kompletnie zmiażdżona. Ta chyba nawet wyglądała najgorzej, więc zwyczajnie bałam się ją otworzyć. Co zastanę w środku? Pewnie smutny widok... Szkoda, bo z opisu producenta wynikało, że powinnam spodziewać się smacznej tabliczki bez niespodzianek. Opisał ją jako zbalansowaną i kwiatową, jak na tabliczkę z blendu ziaren Nacional przystało. O samym zaś producencie za wiele nie wiedziałam. Trudno znaleźć coś o Eathica w internecie, a na stronach różnych sklepów widziałam, że mają różne produkty typu czekolada, kawa, dżemy. Łączyło je to, że są eko. Pogooglałam to, co znalazłam na opakowaniu. Import produktu odbył się za pośrednictwem IDEAS, spółdzielni non-profit działająca w interesie społecznym, promująca sprawiedliwy handel, gospodarkę solidarną i zrównoważoną konsumpcję z siedzibą w Hiszpanii. Na opakowaniu znalazła się jeszcze informacja, że dzięki zaangażowaniu małych lokalnych producentów, chronią zwierzęta takie jak oceloty (którego obrazek zdobi opakowanie). Tę konkretną czekoladę zrobiono z ziaren hybrydy CCN51 z Ekwadoru.
Eathica Ecuador Chocolate Negro 80% Cacao Fino Aroma to ciemna czekolada o zawartości 80 % kakao (miazga + tłuszcz) hybrydy CCN51 z Ekwadoru, z prowincji Esmeraldas.
Po otwarciu poczułam zapach kwiatów i słodko-maślany, łagodny, który mieszał się z dosadniejszą słodką whisky w jakby opalanej beczce. W zasadzie to motyw bardziej samej beczki naaromatyzowanej whisky, która w niej leżakowała. W tle pojawiła się mocno palono-pieczona nuta, w której osiadły prażone migdały w skórkach. Obok zaś stanęła całkiem wyraźna soczystość cierpkich czarnych porzeczek. W wydaniu tak słodkim, że aż przechodzącym w syrop porzeczkowy, ewentualnie porzeczkowy z dodatkiem wiśni.
Tabliczka wyglądała źle. Bardzo źle. W zasadzie była w kawałkach, że aż trudno ją było ułożyć do zdjęcia, nie mówiąc już o łamaniu. Parę kawałków jednak przyszło mi przełamać - te były twarde i trzaskały, jakby były pełne, zbite, ale tłuste.
W ustach czekolada rozpływała się wolno, do końca zachowując kształt i zbitość, acz mocno mięknąc. Była mazista i bardzo tłusta. Przypominała jakby nieco zagęszczone masło, które z czasem obudowała aksamitność i lekka soczystość. Jawiło się to jako dość kremowe i bardzo gładkie.
W smaku pierwszy pojawił się łagodny motyw masła. Masła wpisującego się w coś większego, coś słodkiego, oraz migdałów.
W tle przemknęła mi niemal nieuchwytna, leciutka... cierpkość? Coś cierpko-soczystego, ale zaraz migdały odciągnęły od tego moją uwagę.
W pierwszej chwili pomyślałam o łagodnych migdałach blanszowanych, a więc słodko-neutralniejszych, lecz zaczęła narastać nutka prażono-pieczona. Wraz z nią migdały przybrały charakterek i jakby okryły się skórkami. To były migdały mocno prażone. Prażono-palony motyw jednak na migdałach nie skończył. Palony wątek płynął dalej.
Słodycz maślana zaś została urozmaicona słodyczą kwiatów. Ta niosła ze sobą lekkość. Zdradzała też nieco cierpkie zapędy... Chyba. Zaraz podniosła słodycz, choć nie przesadnie, a właśnie w tym lekkim, niemal zwiewnym duchu. Zostawiła maślaność w tyle.
Ta jednak starała się nie zatracić i zaobfitowała w wizję słodkiego maślanego karmelu.
W tym momencie paloność od migdałów dotarła do motywu... jakby opalanej beczki? Beczki po whisky? Sama whisky też przyszła mi do głowy, podbita karmelową słodyczą. Acz nie jakaś mocno alkoholowa, raczej z alkoholu okrojona.
Mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa poczułam soczystość. Wiązała się z nią cierpkość. W tle pojawiły się czarne porzeczki. Jako jednak że i one podchwyciły słodycz reszty, myślałam raczej o słodkich... jakby zrobionych w alkoholu, nasączonych whisky porzeczkach, a potem raczej o syropie czarno porzeczkowym.
W słodyczy rozgościło się więcej owoców: suszonych fig i chyba rodzynek... ale takich zupełnie pozbawionych kwasku. Trochę kwasku za to jakby zaczęły za to wyłaniać się z syropu porzeczkowego.
Migdały w zasadzie się zatraciły. Beczki, a więc w sumie drewno (tylko że jakby soczyste), były coraz mniej wyraźne, jednak palenie, pieczenie nie odpuszczało. Spróbowało zalśnić po raz trzeci jako ciemny chleb. Chleb z masłem... maślanym kremem migdałowym! Ale czy na pewno chleb? Ze względu na słodycz prędko zmienił się w wypieczone rogaliki z kremem migdałowym. Mocno maślane i z równie mocno maślanym kremem.
Odrobinka suszonych owoców, soczyste drewno i echo porzeczek jako syropu... w tle starały się, jak mogły utrzymać, ale jawiły się już jako tylko cierpkawo-słodka soczystość.
Kwiaty w tym czasie przysłoniły akcenty owoców. Schowały też whisky, zostawiając sobie ich cierpkość i pewną pikanterię tej drugiej. Wpisały je w lekką, wręcz zwiewną słodycz. Karmelowej słodyczy pozwoliły wygrzać się w swym blasku. Z nią się zaprzyjaźniły.
Po zjedzeniu został posmak niby w pewnym sensie cierpko porzeczkowy, trochę syropowo-porzeczkowy, ale nie jasno owocowy. Czułam też jakby gryzienie w język whisky, ale z kolei nie alkoholu. Bardziej motyw opalanej beczki po whisky. Sama paloność też sporo znaczyła, mimo że i maślaności na koniec czułam wiele. Słodycz z kolei wyszła średnio silna, a do tego lekka, zwiewna.
Czekolada wyszła smacznie, ale nie dałabym jej 80% kakao. Powiedziałabym, że to raczej 75%. Była bowiem mocno maślana i łagodna, ale też w dużej mierze za sprawą znaczącej kwiatowej nuty. Ta wydawała się być wszędzie. Gorzkość wyszła całkiem nieźle, ale nie jakoś szczególnie mocno. Palony wątek, migdały nabierające charakteru, beczki po whisky i chleb, zmieniający się w rogalik z kremem migdałowym mogłyby zachwycić na 10, gdyby nie tyle maślaności. Trochę akcentów owocowych czarnych porzeczek jako syropu i suszonych owoców nadały kompozycji ciekawego wydźwięku, ale też jakby nie rozwinęły skrzydeł w pełni. Całość dobra, da się rozpoznać, że to Ekwador, ale jednocześnie... właśnie nie była taka przewidywalna i typowa, jak się spodziewałam. Różne nieoczywiste niuanse sprawiły, że jednak wystawiłam jej 9, mimo że w pierwszej chwili uznałam ją za zbyt łagodną na taką ocenę.
ocena: 9/10
Skład: miazga kakaowa 70%, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy







