wtorek, 1 listopada 2022

Vosges Raw Almond Butter 80 % Cacao with Lucuma ciemna z miazgą z surowych migdałów i lucumą z solą

Długo zastanawiałam się nad tym, po którą z dwóch pozostałych tabliczek Vosges sięgnąć w następnej kolejności, a którą zostawić na koniec. Najpierw myślałam, że to tę zostawię na koniec, ale po kilku tabliczkach słodzonych cukrem kokosowym doszłam do wniosku, że tak słodzona, w dodatku z lucumą (czyli owocem zielonego drzewa, porastającego głównie górzystą Amerykę Łacińską; nazywana jest również „złotem Inków”. Jej cenne właściwości od wieków doceniane są przez rdzenną ludność, która stosuje ten owoc także w celach leczniczych. Miąższ tego owocu opisują jako kremowy i jednocześnie suchy, kruszący się, a smak jako bardzo słodki, podobny do syropu klonowego, toffi i batatów. Do nabycia, jak widzę, głównie sproszkowana - wszystko to wygooglałam dopiero na potrzebę recenzji) może być gorsza (obstawiałam, że druga będzie bardziej ziemista, czyli bardziej moja). Słodsza? Mdława? 

Vosges Lab VHC Raw Almond Butter 80% Cacao with Lucuma to ciemna czekolada o zawartości 80 % kakao (miazgi, tłuszczu, pulpy, białka i mąki / proszku) z miazgą z surowych migdałów i lucumą z solą; słodzona cukrem kokosowym i wanilią.

Po otwarciu rozszedł się zapach ziemi i węgla odpowiadających za gorzkość, a także lekko prażonych migdałów. Całość jednak cechowała wysoka słodycz. Wyczuwalne wanilia, miód, toffi i syrop klonowy nie przytłoczyły jednak. Wydawało się, iż unoszą je jakieś kwiatowo-egzotyczne skrzydła z paroma lukrecjowymi piórkami, trzepoczące na wietrze; nie było to ciężkie... acz dosadne owszem. Po chwili pomyślałam też o orzechach i migdałach w syropie klonowym lub palonym toffi. Kwiaty zebrały się przy miodzie i wanilii, a z owoców egzotycznych pomyślałam o jakiś pomarańczowego koloru, np. niemal muląco słodkim kaki. Od niego odeszło skojarzenie ze zdrowym, migdałowo-batatowym / dyniowym brownie. Migdały bardzo wyraźnie, niemal wiodąco, przedstawiły się dopiero z czasem. Na pewno umocniły się po przełamaniu i już w trakcie degustacji. W ich mocy rozgościły się fistaszki i węgiel - też jakby rześki, odpowiadający za roślinną wilgoć.

Tabliczka w dotyku wydała mi się trochę ulepkowata - dziwnie, bo ani tłusto, ani sucho. Przy łamaniu nie za twarda, dość krucha. Lekko pykała. Sprawiała wrażenie pylistej i zwartej, a przekrój ujawnił jasne drobinki; połyskiwał od kryształków.
Odgryzając kawałek czułam się, jakbym wbijała zęby w utwardzony i sprasowany krem, w którym słychać kryształkowe trzeszczenie.
W ustach sekundę / dwie czekała, by zaraz zacząć się rozpuszczać w tempie umiarkowanym. Wtedy już szło jej łatwiej. Była średnio tłusta jakby była masłem wymieszanym z pyłkiem z orzechów, a przez to "podsuszonym". Ujawniała drobinki, mikroskopijne kryształki i proszkowość. Z czasem zmieniała się w rzadko-wodniście rozpuszczającą się taflę nugato-masła, wraz z którą rozpuszczają się kryształki. Okazało się, iż to głównie cukier kokosowy - sól się wśród niego ukryła. Były też drobinki, a raczej miękki, pyłek nie do określenia. Mimo pewnej wodnistości, czekolada wydawała się masywna i ciężka. Pod koniec zostawiała pylistość, ale nie kryształki.

W smaku od razu czuć karmelową słodycz i gorzkość... Czy raczej gorzkawość. Stworzyły tło, na którym pokazały się migdały.

Migdały jako czysta pasta 100% zaprezentowały się na pierwszym planie. Wyszły delikatnie, niemal surowo i naturalnie słodkawo-maślanie. Po mocnym debiucie, trochę się wycofały, upuszczając goryczkę skórek. Te zaprosiły węgiel i kakao w proszku. Węgiel, mający lekko roślinny charakter, pod gorzkość podłożył słodycz. I jakby rozmył co poniektóre smaki, wprowadzając wodnistość. Jak węgiel rozrabiany w wodzie? Smak wyszedł specyficznie... trochę chłodno?

Maślano-karmelowa słodycz bardzo zwracała na siebie uwagę, rozpędzała się. Wanilia i klon też ruszyły w wyścigu. Były wyraziste i dynamiczne. Zaraz pomyślałam także o miodzie i kwiatach (miodzie kwiatowym?). Zrobiło się trochę drapiąco, ale nie ciężko. Syrop klonowy wiązał się z goryczkowato-paloną nutą. Jakby go trochę skarmelizować?
Do głowy przyszło mi zdrowe migdałowe ciasto zrobione z batatów i / lub dyni oraz mąki migdałowej... i kokosowej?

Migdały w tym ciastowym wydaniu mieszały się też z innymi orzechami: laskowymi, arachidowymi, które prażenia nie uświadczyły. Były surowe, trochę... podkreślające kakao? Zwykłe, w proszku i... Kokosa? Oraz jakby zbożową nutę? Pomyślałam o kakaowych płatkach-kulkach (typu Nesquik) do mleka, tylko że takich chrupanych na sucho. W zbożowości zaplątała się sól.

W połowie rozpływania się kęsa słodycz wyraźnie trafiła na rześkość egzotycznych owoców. Także były bardzo, bardzo słodkie i... koloru pomarańczowego, acz niezbyt jednoznaczne. Jakieś bardziej słodko-wodniste... Przewinęło mi się słodkie, dojrzałe do miękkości kaki. Zadbało o rześkość, mimo naprawdę wysokiej, wszechobecnej słodyczy.

Później (im więcej drobinek i kryształków wylegało na język) słodkawy węgiel zaczął podchodzić trochę pod słodzikowy ton. Odnotowałam cierpkość, goryczkę. Oczami wyobraźni jakby za mgłą zobaczyłam lek Smecta i jakieś gorzkawe, białe leki. Zaraz jednak przykryła je wilgotna ziemia. Węgiel jej w tym pomógł i przytoczył odlegle mdławo-orzechowawo-kokosowy wątek. Poczułam niemal pikantną ziemię, też jakby z ostro słodzikowym echem, ale... którą porastają lekko pikantnawe kwiaty-zioła? Jakieś dzikie krzewy, wśród których hula wiatr...

I znów migdały także trochę pomogły. Swoją słodkawą maślanością naturalnego kremu 100% z migdałów wygładziły całość, po czym pokazały się bardziej z prażonej strony. Mignęły migdały i orzechy jakby w karmelu z syropu klonowego, potem migdały na wierzchu ciasta, a więc też sowicie przypieczone. Te podkreśliła epizodycznie pojawiająca się sól. Ogólnie nie było jej bardzo dużo, acz wyraźnie ją czuć. Chwilami mocniej, acz raczej nienachalnie; chwilami jawiła się jako jakby rześka. Mieszała się z rześkością słodyczy, co zaobfitowało w iluzoryczną zapowiedź kwasku (który nie nadszedł). Znów na znaczeniu przybrała pasta i mąka orzechowa / migdałowa, o którą zabiegało cierpkawo-pyliste kakao.

Pod koniec migdały przemieszały się z węglem, dały się dosłodzić rześkim, nieuchwytnym motywem kwiatowo-waniliowo-słodzikowym. 

Posmak należał do prażonych migdałów, podkreślonych solą i ciasta z mąki migdałowej i słodkich warzyw, a także ziemiście-słodzikowej ostrości. Słodycz ogółu lekko drapała. Czułam cukrowy karmel, ale też też wanilię, jakby klonowo-ciastowo-przypieczony motyw i sporo kakao w proszku

W całości nie brak aspektów specyficznie, naturalnie mdławych, jak i wyrazistych nut. Dziwny, ale współgrający kontrast... To w sumie wyszło smacznie, ale jako ciekawostka. Ziemia i węgiel, nawet nutka leków, a jednak ciastowy wydźwięk... bez ciastowej ciężkości, a wręcz niewiarygodnie lekki. Ta czekolada była niczym wietrzyk - nieuchwytna. Egzotyka kaki, ogrom słodzideł... mogłyby przytłoczyć, a jednak nie. A tytułowe migdały? Jakże wyraźnie wyczuwalne, i to na wiele sposobów. Cały czas były a to na pierwszym planie, a to jedynie coś podkreślając. Sól wyczuwalna (dla mnie ryzykownie), a jednak i dla niej znalazło się miejsce. Nic tu się niczemu nie narzucało, ale też chwilami od esencjonalnej czekoladowości chyba trochę odlatywało (kompozycja jawiła się bardziej jako "kakaowa"). Z racji jej delikatności, nie zgadłabym tych 80%.


ocena: 8/10
kupiłam: vosgeschocolate.com za czyimś pośrednictwem
cena: 6 $
kaloryczność: 679 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie

Skład: tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, kakao w proszku alkalizowane, cukier kokosowy, surowe masło migdałowe (nie jestem pewna, czy chodzi o pastę-miazgę jak np. "peanut butter" czy tłuszcz migdałowy, bo na opakowaniu jest "almond butter"), ziarna wanilii, sproszkowana lucuma, sól Baja Gold, produkty z kakao (białko z ziarna kakaowego*, mąka / proszek z ziarna kakaowego), puree z miąższu kakao

*to zamiennik kakao w proszku

PS Jak komuś mało "strachów" po wczorajszym Halloween, zapraszam na krótką aktualizację-ostrzeżenie związane z Eti Adicto a Browni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.