czwartek, 16 lipca 2026

lody Dione Premium Ice Cream Dziugas Hard Cheese Cranberry

Lody to obecnie zupełnie nie moja bajka. Nie dość, że słodkie, smaki, składy i jakość coraz bardziej wątpliwa, a w dodatku zimno. Nie toleruję zimnego jedzenia. A jednak zdarza się, że pewnym smakom daję szansę. Muszą być na tyle wyjątkowe, niespotykane, bym jednak się przemogła i przymknęła oko na zimno, zawijając się w koc i sweter. Do tego muszą mieć względnie niezły skład: nie mogą zawierać wody, a syrop glukozowy jak już musi być, to gdzieś dalej w składzie. Skład dziś prezentowanych mi się nie podobał, ale... Tu ciekawość wygrała, bo jednak taki wariant smakowy? Lody Bałtyckie Gorgonzola z Malinami były dziwnie dobre, więc pomyślałam, że i ser żółty powinien się sprawdzić. Połączenie sera z żurawiną odkryłam stosunkowo niedawno, ale bardzo mi się spodobało. Tylko... sery z żurawiną podaje się na ciepło, a jednak lody... wciąż były lodami. O litewskiej marce Dione nie wiedziałam nic, więc nie nastawiałam się ani zbyt negatywnie, ani pozytywnie. Nadszedł taki dzień zimą, w którym uznałam, że zakopię się w grubym swetrze i dopuszczam zjedzenie lodów. Na marginesie: aby stwierdzić, czy w lodach czuć, jaki ser dodano, specjalnie kupiłam sobie ser litewski Džiugas dojrzewający 36 miesięcy* (bo lubię charakterne sery). 

Dione Premium Ice Cream Dziugas Hard Cheese Cranberry to "lody waniliowe z serem (twardym podpuszczkowym dojrzewającym) Džiugas i żurawiną", a właściwie sosem żurawinowym.

Po otwarciu poczułam zapach bardzo słodkich lodów z bliżej nieokreślonym sosem owocowym. Powiedziałabym, że to jakaś mieszanka owoców głównie czerwonych, trochę leśnych w formie niskopółkowego sosu, takiego typowego do lodów (kojarzyło mi się to z lodami w plastikowym pojemniczku, wyglądającymi jak Koral Iza). Żurawiny dało się w nich doszukać w trakcie jedzenia, ale w wydaniu sosowo-cukierkowym. Miałam wrażenie, że im dłużej lody były w cieple, tym bardziej natarczywie landrynkowy robił się zapach. Ser się nie ujawniał.

Biała masa lodowa miejscami była zabarwiona sosem. Ten wystąpił w formie zawijasów gibkiego sosu. Były zawijasy i cieńsze, i grubsze, przechodzące w skupiska sosu. W całej masie lodowej było sporo podłużnych małych słupko-kawałków i drobinek pokruszonego sera, które trudno dostrzec.
Choć w pierwszej chwili twarde, bardzo zbite, lody dały się poznać jako gęste i kremowe. Topiły się powoli i właśnie gęsto, zmieniając się w krem. Sos, ocieplając się, robił się bardziej sosowaty, ale zachowywał pewną zwartą gibkość.
W ustach do kremowości doszła lekka proszkowość. Czuć, że bazę stanowiła tłusta, gęsta śmietanka. Wydały mi się wręcz ciężko tłuste, a jednak... czasem wkradała się w nie wodnistość. W trakcie jedzenia sos wydał mi się specyficznie zżelowany, a do tego gładki i soczysty.
Lepki, średnio gęsty sos rozpuszczał się w średnim tempie, miejscami mieszając się z lodową bazą. Urozmaicenie stanowiły też kawałeczki sera. Trafiałam na nie co chwila, zarówno w białej, jak i różowej masie (w części owocowej zabarwił się jej kolorem). Okazało się, że dodano ich o wiele więcej, niż widać. Kawałki te były twardawe i sprężyste. Jak to przemrożony ser. W ustach nie rozpuszczał się, a rozchodził, rozpadał na na coraz mniejsze grudki-grudeczki.

W smaku od początku czuć wysoką słodycz.

Szybko dołączyła do niej śmietanka. W przypadku białej części lodów wyraźnie czuć pełną, bardzo tłustą i słodką śmietankę. Słodycz zlała się z nią w jedno. Nakręcały się nawzajem. Powiedziałabym, że to bardzo słodkie lody śmietankowe, nie waniliowe.

Słodycz wspięła się na wysoki, trochę przytłaczający poziom. Pobrzmiewała w niej waniliowa nuta specyficzna dla lodów w wariancie waniliowym, ale tak znikoma, że lody nie zasłużyły na miano waniliowych. Była bardzo zgrana ze śmietanką i... jak się okazało po paru chwilach echem wodnistym, rozbijającym śmietankowość. 

W miejscach, gdzie baza lodowa przybrała różowy odcień za sprawą sosu, słodycz była wyraźniej sztuczna, cukierkowa. Tu zdradzał się motyw czerwonych owoców. Nieokreślonych jednak. Można by strzelić, że to miks wiśni, żurawiny i maliny czy coś, mieszanka owoców czerwonych, leśnych.

Raz po raz w bazie trafiałam na ser, który w smaku wnosił bardzo niewiele. Gdy lody się rozpływały, trudno się domyślić, że to ser, choć raz po raz zdobywał się na nieśmiałe, słonawe echo. Gryziony wcześniej wydawał się bardzo nijaki. Zaś później, gdy pozwalałam mu trochę się ocieplić i spędził w ustach trochę czasu, robił się trochę serowy, ale wciąż nijaki. Dało się rozpoznać, że to jakiś ser żółty, ale bez charakteru.

Sos żurawinowy urozmaicał bazę słodko-kwaśną soczystością i niewątpliwie smakiem czerwonych owoców. Niestety jednak w mocno cukierkowym, sztucznym wydaniu. Owoców trzymała się nieprzyjemna nuta sztucznie owocowego taniego sosu do lodów. Dało się jednak rozpoznać w nim żurawinę. Jako składową, jedną z wielu owoców, taką landrynkowo-sosową, ale jednak.

Masa lodowa zagarnięta po wyrazistym wsadzie owocowym wydawała się bardziej wodnista, bardziej mdła, ale... jakby jej słodycz została nieco przełamana. Czasem przewijało się w niej echo bardziej maślane - wydaje mi się, że mogła trochę przesiąknąć serem. Za mało, by wyszło to serowo, ale już na tyle, że rejestruje się coś wytrawniejszego.

Po zjedzeniu został posmak przesłodzonych lodów śmietankowych z tanim, czerwono owocowym, trochę żurawinowym sosem o nieprzyjemnie cukierkowo-sztucznym wydźwięku. Serowa nuta prawie się ukryła w przesłodzeniu i kwasku, ale jak się skupiłam, byłam w stanie stwierdzić, że jakiś ser żółty się tam zaplątał.

Lody mi nie smakowały. Nie potrafię znaleźć w nich niczego, co mogłabym pochwalić. Niby porządnie śmietankowe, aż za tłuste, ale jednocześnie z odnotowywalną wodnistością. Sama baza miała nieciekawy, przesłodzony smak. Wyszła bardziej śmietankowo niż waniliowo. Ser stanowił w niej lichy dodatek i był tak podrobiony, że niewiele wnosił. Na pewno nie czuć go tak, że można powiedzieć, że to konkretnie Dziugas*. Sos żurawinowy był niczym z tanich lodów z sosem owocowym. Sztucznie cukierkowy, raczej niedookreślony, mimo że z rozpoznawalną nutą żurawiny.

Próbowałam się wczuć w ten ser, ale nie... Im więcej jadłam, tym bardziej utwierdzałam się w tym, że to po prostu niesmaczne lody o tanim wydźwięku. 42 g to moje maksimum, resztę oddałam Mamie.

Lody oddałam Mamie, ale i ona im nie podołała. Po małej porcji resztę wyrzuciła, stwierdzając: "Niesmaczne. Najlepszy w nich to ten sos owocowy, ale ja po prostu lubię lody z sosami owocowymi; nie, że ten był jakoś szczególnie dobry. W ogóle trudno powiedzieć, jaki konkretnie to ma być owoc. Lody same w sobie to kiepskie lody śmietankowe, takie zwyczajne, ale z kawałkami dziwnego czegoś. Trudno powiedzieć, co to. Czasem coś jakby lekko słonego mi się tam pojawiało". Jak powiedziałam, że to ser, pokiwała głową i dodała: "To pewnie on. Ale te jego kawałki nijakie, w porywach lekko słone, zbędne zupełnie. Ta cena i skład dołożyły się, że i ja bym im 2 wystawiła".

*Gdy jadłam ten ser, by poznać jego smak, okazał się wyrazisty, więc bardzo dziwne, że w lodach aż tak... odpadł. Acz sam w sobie też mnie nie zachwycił. Łagodnie mówiąc. W zasadzie to pierwszy twardy dojrzewający ser, który mi nie smakował. Połączył w sobie jakby osiadającą w gardle pikanterię, kwasek dojrzałego sera, w którym doszukałam się nut rodzynkowo-cytrusowych ze  "skarpetkowo"-orzechowym wątkiem. Smakował faktycznie dojrzale, ale bez głębi. Już wolę grana padano, którego też fanką nie jestem, a na pewno o wiele bardziej preferuję jeden z moim ulubionych serów, Bursztyn. Co jednak nie zmienia faktu, że dziwne, że ten Dziugas w lodach tak znikł... Pewnie dodali wersję dojrzewającą krócej (12 miesięcy?).


ocena: 2/10
kupiłam: Kaufland
cena: 16,99 zł (za 376g / 475ml)
kaloryczność: 235 kcal / 100g
czy kupię znów: nie

Skład: śmietanka 25 %, mleko 25 %, wsad żurawinowy 11 % (cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, żurawina 30 %, woda, substancja zagęszczająca: pektyna; regulator kwasowości: kwas cytrynowy; koncentrat soku z czarnej marchwi, naturalny aromat), cukier, ser twardy Džiugas 7 % (mleko, sól, bakterie fermentacji mlekoowej, enzym: podpuszczka mikrobiologiczna), mleko w proszku odtłuszczone, syrop glukozowo-fruktozowy, dekstroza, emulgator: mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych; stabilizatory: mączka chleba świętojańskiego, guma guar; naturalny aromat waniliowy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.