niedziela, 11 lutego 2018

Nutura Masło orzechowe z orzechów włoskich

Orzechy włoskie są przeważnie (miałam etapy, że były z innymi na równi itp.) moimi ulubionymi odkąd pamiętam. Na - i tak niezwykle rzadko spotykane - masła orzechowe z nich zawsze spoglądałam z tęsknotą. Ceny przerażały, bo i przesyłka dochodziła. Gdy jednak przy kupnie nowych czekoladach Original Beans na tej samej stronie zobaczyłam takie masło w przystępnej cenie, myślałam, że zacznę skakać ze szczęścia.

Nutura Masło z orzechów włoskich to masło orzechowe z prażonych orzechów włoskich (100%), a więc bez soli, cukru itp.


Po odkręceniu słoika poczułam cudownie wyrazisty zapach  orzechów włoskich. Był wyraźnie mocno prażony, przez co chwilami robił aluzje do wręcz korzennych klimatów, ale przy mieszaniu i pewną świeżość poczułam.

Masło okazało się bardzo lejąco-ciągnące, takie dość rzadko-oleiste, mimo że ogromną ilość oleju zlałam. Parę drobinek się też zaplątało.

W smaku było bardzo intensywne. Czuć gorzkawość skórek orzechów, co bardzo mnie ucieszyło bo ją uwielbiam. Niestety, było bardzo, bardzo mocno prażone, a chwilami plątał się w tym posmak oleju orzechowego. Osobiście orzechy włoskie lubię świeżutkie, nieprażone lub prażone delikatnie, więc nie do końca wpisało się w mój wymarzony smak.

Z chlebem żytnim razowym, masło orzechowe zupełnie go zdominowało. Jakbym jadła je zupełnie samo - dziwne uczucie.

Większość zjadłam tak, jak większość maseł orzechowych, czyli z jaglanką.

Z cynamonem wyszło pysznie i nawet ta za bardzo prażona nuta smacznie (bo trochę korzennie) się w to wpisała. Danie takie było niezwykle orzechowo-goryczkowate, niemal gorzkawo-pikantnie, a przy tym rozgrzewające... idealne na zimę! (Taka kolacja to ma u mnie 11/10.)

Nie podobała mi się zbytnio ta konsystencja, bez pewnych posmaków by się obyło, ale to dobre masło warte spróbowania.


ocena: 8/10
kupiłam: Smakowe Inspiracje
cena: 24,99 zł (za 250 g)
kaloryczność: 666 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie

Skład: prażone orzechy włoskie

11 komentarzy:

  1. Kupiłam ostatnio masło z orzechów włoskich ale innej firmy. Strasznie mnie zawiodło bo orzechy te uwielbiam i pozostane przy chrupaniu ich na deser ... niespodziewałam się że po przetworzenia ich na masło powstanie taki gorzki twór :/ również część oleju zlałam ale konsystencja i tak jest płynna ... smak zdominuje wszystko. Kompletnie mi nie podeszlo więc podejrzewam że zyzyje je tylko do ciasta np. Makowca na przyszłe święta albo murzynka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwidoczniej włoskie jednak nie na masło. Albo by na takie doskonałe nie trafiłyśmy, choć z tego co piszesz, masz gorzej. Jakiej firmy? Gorzkie? Ale np. aż tak jak tahini?

      Usuń
  2. Ja takie masło zrobiłem kiedyś przez przypadek w młynku do kawy (robiłem nadzienie do pralinek). Okazało się, że orzechy włoskie bardzo łatwo zmiksować do stanu kremu/masła (z midgałami czy orzechami laskowymi nie udało mi się). Jeżeli masz blender/młynek do kawy to sama możesz zrobić sobie dowolna ilość pysznego masła z czystych orzechów z dowolnymi dodatkami. Na wszelki wypadek zacznij od małej ilości, gdyby okazało się, że coś poszło nie tak - ale jak się uda, to masz dowolną ilość najlepszego masła własnej roboty z cynamonem, czy co tam sobie dosypiesz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam młynek do kawy, taki starodawny, drewniany i za nic w świecie nie zatłuszczę go orzechami, a elektrycznego nie chce mi się myć, bo problematyczny w tym jest. :P

      Usuń
    2. Taki krem z orzechów (bo to wychodzi coś w rodzaju kremu) zmywa się bardzo łatwo. Robi się to też zadziwiajaco szybko, przy innych orzechach jest problem, ale tu wkład czasu i pracy jest minimalny, spróbuj kiedyś. Ja go zrobiłem przez przypadek, chciałem tylko posiekać orzechy w młynku do kawy :)

      Usuń
  3. To masełko było specyficzne ale zniknęło u nas w zaskakująco szybkim tempie :D Najbardziej smakowało nam w szpinakowym pesto :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście specyficzne.
      Że też ja o takim pesto zupełnie nie pomyślałam!

      Usuń
  4. Kusi strasznie i chyba się na zakup zdecyduje, bo ich masło z nerkowców to niebo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie warto. Ja może z nerkowców kupię też, bo czaję się na batony.

      Usuń
  5. Zupełnie nie mój klimat, ale gratuluję grubości warstwy masła orzechowego na kanapce. O ile po zrobieniu zdjęcia połowy nie ściągnęła. Lubię, gdy ktoś mówi, że coś lubi i udowadnia, że je tego więcej niż naparstek. I przeciwnie, wkurzają mnie teksty typu: "Jeju, ale się objadłam tymi ciastkami, zjadłam aż trzy!!!".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę mi na rękę spłynęło, ale oblizałam.
      Nie wiem, ja tam wolę jeść masło orzechowe z dodatkiem chleba gdzieś ukrytym pod górą masła, niż np. dwie-trzy kromki i tyle masła, żeby nie poczuć.
      O tak, takie teksty wkurzają, a mnie ostatnio nawet ja sama tak raz i drugi wkurzać zaczęłam, jak np. wykończyła mnie połowa cukierka (dużego, no ale jednak jednego).

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.