Ta czekolada z jednej strony mnie kusiła, z drugiej wydawała się nie po mojemu. Jagody goji w czekoladach są według mnie bardzo pomijane, co mnie smuci, bo wydają się zacnym dodatkiem. Składając zamówienie ucieszyłam się (trochę się z tym pospieszyłam), bo wyglądało na to, że wreszcie udało mi się upolować tabliczkę z kakao Ekwadoru, tej marki (była pierwszą, na jaką trafiłam i miesiącami miałam zamiar ją zamówić aż nagle wycofali dokładnie wtedy, gdy składałam zamówienie). Ta więc wydawała się skrojona pode mnie. Gdy jednak otworzyłam paczkę, okazało się, że i tutaj bazę stanowi czekolada z kakao z Nikaragui. No, i jeszcze ten ananas... Świeże w sumie lubię, choć jadam raz na parę lat. Suszony mnie nie przekonuje, a tym bardziej w formie wielkiego plastra. Jak to się będzie łamało? Miałam się przekonać na najwyższym punkcie jednej z wrześniowych wypraw, na Lodowej Przełęczy, na którą weszłam po Czerwonej Ławce, zielonym szlakiem z Razcestie pod Sedielkom. Chwilę nacieszyłam się nią i widokami (wreszcie na nie trafiłam! gdy byłam poprzednio, nie było nic a nic widać), po czym zeszłam do Schroniska Teryego i potem do Starego Smokoveca.
Sopocka Manufaktura Czekolady Okrągła Sopocka Czekolada Rzemieślnicza Ciemna z Dodatkami 70 % Trinitario/Criollo Ingemann O'Payo + Ananas, Jagody Goji, Czekolada Karmelowa to ciemna czekolada o zawartości 70% kakao O’Payo fermentowanego w beczkach po rumie z Nikaragui z suszonym ananasem i jagodami goji oraz zdobieniami z czekolady białej karmelowej.
Po otwarciu poczułam intensywny, kwaskawo-ziołowy, soczysty zapach ciemnej czekolady. Czuć w niej owoce egzotyczne (m.in. ananasa z... brzoskwinio-nektarynką?) i cierpkiego rokitnika, może cytrusowy akcent. Powagi dodała jej odrobinka ziemi. Czekolada zdominowała kompozycję, ananas tylko lekko za nią pobrzmiewał, podpinając się pod jej ananasową nutę. Acz gdy wąchałam spód, owoce odzywały się wyraźnie. Słodki suszony ananas wydał mi się dziwnie ciężki, doszukałam się cierpkości goji, acz nie upierałabym się, że to je czuje. Całość była średnio, nienachalnie słodka. Wydaje mi się, że czasem w słodyczy przemykało nawet echo toffi.
Tabliczka była twarda, ale raczej chrupała niż trzaskała. Łamanie utrudniał dodatek plastra ananasa, który wyginał się i rwał bardzo niechętnie. Trudno go było przerwać, a czekolada dziwnie się przy nim też niezbyt chętnie chciała podzielić. Pękała, ale trzymana przez owoc, nie dzieliła się. Pod naciskiem palców ananas lekko się uginał, a porwany, podzielony kleił się do rąk. Jagody goji jawiły się jako jędrne. Dodatki trzymały się bardzo mocno. Karmelowe zdobienie także. Nie odpryskiwało ani nic, ale da się je w miarę łatwo oddzielić zębami od ciemnej.
W ustach czekolada rozpływała się średnio szybko, zmieniając się w mazistą zawiesinę, w której kryła się pylistość. Po chwili już nawet nie próbowała utrzymać swego kształtu, roztaczając wokół soczystość. Ta była bardzo wysoka.
Zdobienie z białej karmelowej czekolady nie wyróżniało się szczególnie mocno, jednak odnotowałam jego lekko kremowe i proszkowo-ulepkowate wtrącenia. Znikało szybciej od ciemnej.
Owoce w tym czasie nasiąkały i upuszczały swoją soczystość. Soczystość owoców była wyważona. Odpadały od czekolady, ale częściowo starały się jakby nią osłaniać. Ja wolałam gryźć je na końcu, gdy czekolada zniknęła.
Z ciekawości ze trzy razy zabrałam się za owoce wcześniej. Pokazały się wtedy z masywniejszej, nieco twardszej strony. Ananas lekko skrzypiał, a goji po prostu były twardsze. Tylko czekolada przypominała tłusto-wodnisty ulepek.
Owoce gryzione na końcu, po zniknięciu czekolady, były wilgotniejsze i bardziej miękkie. Ananas poszedł w trochę gąbczastym kierunku i wlepiał się w zęby. Goji zaś aż zaskoczyły soczystością. Wciąż były jędrne, ale zarazem trochę farfoclowe. Ich pesteczki lekko chrupały.
W smaku... Dużo zależało, jaki kawałek ugryzłam.
Tam, gdzie była sama ciemna czekolada, smakowała wyraźnie jak czysta (Sopocka Manufaktura Okrągła Sopocka Czekolada Rzemieślnicza Ciemna 70 % Trinitario/Criollo Nicaragua O'Payo). Nie przesiąkła dodatkami. Zafundowała mi więc rześki, kwaskawy splot egzotycznych owoców, w tym ananasa, moreli, brzoskwiń, z rokitnikiem, dziką róża, znacząco osłodzonych gruszkami i miodem, który to z kolei mieszał się z ziołową pikanterią. Gorzkość jawiła się jako oszczędna, a słodycz znacząca i trochę kandyzowana.
Tam, gdzie zdobiła ją czekolada karmelowa, było nieco bardziej słodko. Zdobienia wprowadziły lekko maślano-toffi akcent, dosłownie sugerowały odrobinkę mleka oraz trochę hamowały soczystość i kwaśność czekolady ciemnej, ale zaraz przegrywały z nią i odchodziły w niepamięć. W zestawieniu z owocami te karmelowe maźnięcia smakowały jeszcze delikatniej. Czasem można je było wręcz przeoczyć. Po zniknięciu jednak sprawiała, że ciemna jawiła się jako kwaśniejsza.
Karmelowe zdobienia, spróbowane osobno, okazały się słodkie, ale nie za mocno. Kojarzyły mi się z toffi i mlekiem skondensowanym. A do tego odnotowałam mleko w proszku.
W przypadku kęsów z goji, jagody długo się ukrywały, dopiero z czasem zaczynały podkreślać to i owo.
W kęsach z ananasem, ten od razu wyskakiwał na przód, przed czekoladę, zaskakująco udanie udając ananasa świeżego, słodkiego i soczystego, po czym trochę się cofał i pobrzmiewał dziwną słodyczą, dopuszczając czekoladę. Czekolada i ananas stały na równi.
Ananasa nie musiałam gryźć, by go dobrze poczuć. Pobrzmiewał dziwnie, jakby kandyzowaniem; kandyzowanym, niedookreślonym żółtym owocem. Przemknęła mi w nim nawet jakby... pikanteria? Splótł się tym samym z kandyzowanym motywem samej czekolady. Podkreślił go. Ananas przy czekoladzie robił się coraz słodszy, aż słodko-ciężki, ona zaś rozkręcała się w swej kwaśności. Sama w sobie wydawała się ananasowa - świeżo - trochę brzoskwiniowo-rokitnikowo-cytrusowa.
Goji jakoś mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa podkreślały kwasek i cierpkość owocowego wątku bazy. Do głowy przyszła mi dzika róża, a rokitnik się nasilił. Ogólnie te owocowe nuty miały więcej do powiedzenia niż w czystej tabliczce.
Goji w zestawieniu z ananasem trochę się gubiły. Ananas bowiem był bardzo władczy. A jednocześnie nie taki znowuż ananasowy. Czuć, że był suszony, ale wzbogacił to o owocową pikanterie i jakby echo umami. Czasem miał w sobie coś alkoholowego, jak nalewka ananasowa.
Ananas gryziony wcześniej wychodził lepiej, bardziej ananasowo soczyście i czasem nawet kwaskawo, ale czekolada wtedy szła w słodszym, kandyzowano-lukrowym kierunku i zwyczajnie wydawała się gorsza.
Jagody goji gryzione wcześniej bez trudu się przebijały i smakowały wyraźnie słodko-cierpko-goryczkowato, tylko trochę osłabiając czekoladę.
Ogólnie więc i tak zostawiałam dodatki na koniec.
Spod dodatków gorzkość prawie się nie wychylała. Czułam jedynie jakby kwasko-gorzkawość ziół. Czasem wiązały się mocno z ananasem i goji, ale nie tylko. Baza z dodatkami wydawała się bardziej ziołowa, nie gorzkawa czy pikantna - połączyła te dwa wątki czystej.
Z czasem ananas i ta ziołowa baza wyszły ciężko w leśny, wilgotny sposób. Wyobraziłam sobie leśny, jakby wręcz owocowy miód, o niemal ziołowo-alkoholowej duszności, a także egzotyczny, mieszany dżem i... jakieś fusy. Słodycz bazy uszlachetniła się.
Co ciekawe, gdy po paru kęsach z owocami, zrobiłam kęsa samej ciemnej czekolady, była przede wszystkim soczyście kwaśno owocowo egzotyczna i leciutko dżemowa.
Dodatki gryzione na koniec skupiały na sobie prawie całą uwagę. Łatwiej przychodziło to ananasowi. Niewątpliwie suszonemu, ale takiemu, który za wszelką cenę próbuje zaserwować coś jeszcze. Miał w sobie coś ze świeżego, coś z dżemu... Ależ on był słodki! Aż dziwnie i trochę wciąż tak ciężko-słodki. Goji przy nim czuć słabiej. Wolałam więc nie łączyć dodatków. Same w sobie bowiem były petardami swego słodko-goryczkowato-cierpkiego smaku.
Po zjedzeniu zostawał posmak głównie dodatków, raczej i częściej słodkiego, soczystego ananasa. Cierpkie, goryczkowate i słodkie goji też nieźle sobie radziły. Czekolada stała dopiero za nimi jako splot kwaskawo-słodkich owoców egzotycznych i cytrusowych. Czułam lekką pikanterię ziół i jakby owoców (?), a także wysoką rześkość wody i egzotyki, zestawionych jednak z jakimś mocno mieszanym, niejednoznacznym dżemem i motywem suszono-kandyzowanych owoców (na tej płaszczyźnie spotykały się nuty czekolady i dodatków).
Tabliczka mogłaby mieć 9 gdyby nie forma - ten plaster ananasa to naprawdę kiepski pomysł. Przez niego tabliczka była bardzo niewygodna w jedzeniu i dzieleniu. Takie rozmieszczenie dodatków przełożyło się też na efekt zbieraniny różności, nie spójną kompozycję. Nie przekonuje mnie też karmelowe zdobienie - było zupełnie zbędne. Jasne, i tak było smacznie, ale można to było zrobić lepiej. Na pewno jagody goji z tą bazą wyszły świetnie. Ananas sam w sobie nie wyszedł tu najlepiej, ale trochę dobrego zrobił. Ciekawie podkreślił soczystą kwaśność i ziołowość bazy, więc w sumie też na plus, ale wolałabym, by dodano go mniejsze kawałki.
Cieszę się, że trafiło, że to właśnie nikaragujskie kakao poszło pod te dodatki.
ocena: 8/10
kupiłam: sopockamanufaktura.com
cena: 35 zł (za 90g)
kaloryczność: 521,6 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie
Skład: miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, ananas suszony, jagody goji, lecytyna słonecznikowa










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.