sobota, 24 sierpnia 2019

E. Wedel Czekolada mleczna o smaku Piernikowym

Z małym fochem wspominm Wedla o smaku Grzańca. Kurde, byłaby dobra czekolada, gdyby nie tyle cukru i chemii. Ok, nie wymagam, żeby robili ją jako plantacyjną ze zdrowym składem, ale naprawdę, w dodawaniu tych dwóch producent powinien zachować jakiś umiar, a nie pchać cukier i chemię jak napalony, jakby urodził się tylko w celu faszerowania ludzi tym "dobrem". Pamiętałam, że spod tego pobrzmiewały smakowicie korzenne pierniki, więc... do dziś przedstawianej podeszłam z malutką nadzieją, że może akurat coś niezłego się trafi. Szkoda mi tylko braku spirytusu z grzańcowego czekoladziska... No, ale trzymałam kciuki, by chociaż korzenność mi to wynagrodziła.


E.Wedel Czekolada mleczna o smaku piernikowym to czekolada mleczna o zawartości 29% kakao z "nadzieniem o smaku piernikowym".

Po otwarciu poraził mnie niewiarygodnie silny, względnie nie nieprzyjemny aromat korzennych pierników w lukrze, bardzo, bardzo - wręcz cukrowo-lukrowo - słodki i maślano-margarynowy... jak właśnie mocno wypieczone (kiepskie) pierniki. Wszystko to było sztuczne, ewidentnie podrasowane.

Już w dotyku tabliczka była tłusta, choć łamała się z pyknięciem z racji grubości. Skrywała dużą ilość nadzienia, które na oko wydało mi się zbito-proszkowe i tłusto-suche. Na pewno nie było miękkie, choć zapowiadało się, że w ustach całość mięknąć będzie.
Przy pomocy noża łatwo oddzielić wierzch od nadzienia, ale i razem, i oddzielnie warstwy były złe.
W ustach już czekolada zaserwowała mi ogrom proszkowości i ulepkowato-maślanej tłustości.
Nadzienie z kolei było twardawo-suchawego typu, proszkowe, a i tak margarynowo-oleiste. Jakby olej mocno zlepił ogrom suchego prochu. Było to suchawo-proszkowe i o wiele za tłuste jednocześnie. Rozpuszczało się dość szybko. Przybierało postać plasteliny, dziwnie zachowując ulepkowatą zwartość. To było obleśne. Tłusto-ulepkowate, suchawo-proszkowe, pozbawione w tym litości.

W smaku czekolada uderzyła mnie cukrem, po czym zwyzywała sztucznawą nutą (czyżby przesiąkła nadzieniem?). Następnie roztoczyła delikatny, maślany smak... trochę w tym mleka było, ale daleko, daleko za cukrem. Cukier to główny smak.

Nadzienie najpierw jakby trochę rozrzedziło cukrowość, roztoczyło silniejszą, ale niezbyt głęboką mleczność, a po chwili neutralność / mdłość masła i margaryny. W czekoladę wkręciło się za sprawą słodkiego smaku coli. Podążała za tym piernikowa, lekko słodko-pikantna korzenność, cynamon, ale... sztuczne. Cynamonowa cola mieszała się z namiastką czekoladowości, by następnie rozgościć się w cukrowej bazie. Słodycz nadzienia także rosła już po chwili. Na myśl przyszedł mi cukier / lukier... pod którym chyba kryły się pierniki. Suche, mdłe, mało czekoladowe (ale jednak) pierniki. Wypieczone, ze specyficznym posmakiem i sztucznie podprawione prawiekorzennie. Mleko i margaryna bliżej końca poczuły się pewniej i wraz z cukrowo-mdłą czekoladą przygłuszyły przyprawy. Oczywiście chemiczne przyprawy.

Pod koniec robiło się cukrowo-lukrowo, sztucznie... trochę korzennie-colowo, może nawet odrobinę pikantnie, ale... wszystko to malowało się na ohydnie mdłym, margarynowo-maślanym tle.

W posmaku pozostała ogólna chemiczność i tłuszczowość: cała paleta od margaryny, przez masło po oleje, a także sztuczność jako cola i piernikowy smak. Czułam straszne przecukrzenie wywołane cukrową czekoladą, ale i odległe skojarzenie z piernikami w lukrze / cukrowej glazurze miałam. Czułam się, jakbym do końca świata miała nie pozbyć się sztucznego aromatu z m.in. rąk. To aż się po całym mieszkaniu niosło...

Całość była zła. Po kęsie zebrało mi się na wymioty. Na potrzeby recenzji wcisnęłam kostkę.
To kumulacja wszystkiego, czego nienawidzę: cola (sztuczny cynamon), margaryna, masło, cukrowość, lukier. Proszkowa wedlowska czekolada z kremem, powiedziałabym, że mlecznym o smaku kiepskich, margarynowych pierników... które da się wyczuć w bardzo chemicznej, nijakiej toni. To po prostu okropieństwo. Aż się wierzyć nie chce, że względnie neutralnie pachniała i... no jednak można jakieś skojarzenie z pierniczkami mieć. Szkoda, że coś w tak ładnym opakowaniu jest tak... zabójcze. A ja myślałam, że Baron Luximo Premium Czekolada mleczna z nadzieniem o smaku piernikowym i kawałkami ciasteczek korzennych była zła. Mama kończyła i nawet ona uznała, że to prawie sam cukier, choć stwierdziła, że przynajmniej na 3/10 mogłabym się szarpnąć. Po paru kostka przyznała mi jednak rację, że rzeczywiście okropna.


ocena: 2/10
kupiłam: Biedronka
cena: 7,99 zł
kaloryczność: 550 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie

Skład: czekolada mleczna 50% (cukier, tłuszcz kakaowy, mleko pełne w proszku, miazga kakaowa, serwatka w proszku, tłuszcz mleczny, emulgatory: lecytyna sojowa, E476; aromat), cukier, tłuszcz palmowy, mleko pełne w proszku, serwatka w proszku, miazga kakaowa, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, tłuszcz kakaowy, emulgatory: lecytyna sojowa, E476; aromaty

17 komentarzy:

  1. Kurcze, lubię Wedla, ale ta tabliczka brzmi tak paskudnie, że nawet ja mam mdłości. Nigdy nie spotkałam się ze smakiem coli w czekoladzie. Nie wiem, czy by mi to posmakowało, ale na pewno byłoby ciekawe. Fajnie by było gdyby zrobili tabliczkę o smaku coli :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W cynamonowych słodyczach (tych tańszych) trafiam na ten smak.

      Nie wiem, to zależy czy lubisz colę. Lubisz? Ja nienawidzę.

      W Lidlu ostatnio na tydzień amerykański rzucili jakieś nadziewane czekolady z colą właśnie. A druga chyba z pocornem.

      Usuń
    2. Ja właśnie bardzo lubię, więc jest szansa że by mi posmakowała :p
      Widziałam te tabliczki, ale one były strasznie duże i nie chciałam brać takiej wielkiej czekolady i ryzykować że mi nie posmakuje ;p

      Usuń
    3. Czekolada jest przepyszna, nie wiem, skąd tak zła ocena, tyle razy użyte slowa "ohydne, sztuczne, mdłe, maślane" (jakby maślane było w ogóle czymś złym). Oczywiście, że wszystko to gestia gustu, ale ta opinia jest wielce przerysowana na niekorzyść wedla. Kupić, spróbować (niebo!). Pozdrawiam.

      Usuń
    4. Stąd, że według Ciebie jest przepyszna, według mnie zaś - nie.
      "Maślane" używałam wielokrotnie, bo tak ją odebrałam. Jako maślano-margarynową, co uważam za złe. Masło samo w sobie jest neutralne, a mimo że go nie lubię, nie krytykowałabym np. ciastek maślanych, że smakują masłem między innymi. Krytykowałabym, gdyby nie smakowały niczym innym. Tu krytyka, bo było cukrowo, maślano-margarynowo i... I co? I to według mnie nie jest smaczna czekolada piernikowa.
      Recenzja nie jest przerysowana, po prostu według mnie wiele czekolad tej marki, które jadłam, naprawdę jest paskudna. Nie krytykuję, aby krytykować.
      Jak widzisz, na przykładzie masła - skoro go nie lubię, osoba podobnie nielubiąca wywnioskuje sobie, że lepiej, by trzymała się z daleka. Skoro maślano-margarynowe nadzienie Tobie wydaje się smakowite, komuś innemu może też, to już sam powinien wiedzieć, czy taki produkt ma u niego szansę, czy nie.
      Również pozdrawiam.

      Usuń
  2. Już nawet nie chce mi się bronić Wedla. Co prawda wciąż lubię jego wyroby, ale mam świadomość ich wad. Wymienione przez Ciebie cukier, chemia czy proszkowatość po początek wcale nie takiej krótkiej listy. Tłuszczowści akurat nie traktuję złowrogo jak Ty. Ani nie czuję w Wedlu margarynowości. Cola w pierniku też mi nie wadzi. Czy jednak kupiłabym dużą tabliczkę? A w życiu. Nawet dla Grzańca, którego nie lubisz, a ja owszem, się nie złamałam. Tyle że do Grzańca wciąż chcę wrócić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można by powiedzieć, że ća w tej cenie, to czego chcieć", ale właśnie według mnie często inne marketowe marki wychodzą o wiele lepiej od Wedla. W ogóle mam wrażenie, że z jego wadami i wadami Barona u mnie coś... Po prostu jest zgrzyt. Takie połączenia czy proporcje, że przebrnąć nie mogę.
      Ale nie wiem, jak możesz tej margaryny nie czuć, serio.

      Colowy piernik? Może jeszcze whisky z colą do niego? Nie mów mi.

      No tak. A Mama czasem lubi Wedla męczyć, nawet jak jej nie smakuje, bo to Wedel. Hmm. :>

      Usuń
    2. Odczep Ty się od whisky z colą, to zacny drink!

      Moja mama je słodycze marek, które zna, więc już z góry ocenia je jako smaczne. Ostatnio jadła przy mnie nowego Pawełka, którym się zachwyciła. Spróbowałam go dwa dni później i... wkrótce recenzja, wait for it ;)

      Usuń
    3. Nie, fu.

      O, moja Mama była tym Pawełkiem zachwycona! Do chwili otwarcia. Potem oceniła go jako niesmacznego, bo wszystkie smaki jej się zamazywały (strasznie zjechała "ciemne denko"). Czekam więc na recenzję!

      Usuń
  3. Patrząc, że to Wedel niska ocena mnie nie dziwi. Nie lubię Wedla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też i nawet jedna-dwie lepsze tabliczki już tego nie zmienią. Próbowałam się przekonać, ale nie, nie jestem uprzedzona... To po prostu Wedel.

      Usuń
  4. "To po prostu Wedel", no właśnie, Wedel, no i co? Ma lepsze i gorsze słodycze, ogólny rachunek wedla jest zdecydowanie na plus. Czekolada piernikowa - mistrzostwo. Pojawiła się nowa świąteczna tabliczka - mocno mleczna z cynamonem i wafelkami (nie ma w środku "dodatkowego" nadzienia), wymiata!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wedel - to, że jakość typowa dla tej marki. Osoba, która tę markę lubi, może odczytać: "produkt zbliżony do innych tej marki". Wniosek sama powinna wyciągnąć.
      Lepsze i gorsze - owszem, acz według mnie zdecydowanie na minus, bo ja jadłam głównie złe.

      Uwierzę, że czysta mleczna z dodatkami nawet dla mnie smakowałaby bardziej niż nadziewana, ale ja się nie skuszę, bo ogólnie mleczny Wedel obecnie jest zupełnie nie dla mnie. Mnie za to kusi zimowa nowość: ciemna ze śliwką i cynamonem. Może to akurat będzie "mój lepszy Wedel". ;)

      Usuń
  5. A mnie smakuje. Cóż chyba nie umiem wyciągnąć wniosku haha.
    I tak, także uważam że recenzja przerysowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wniosek jest taki, że Tobie smakuje, a mnie nie. ;)
      Przerysowana? No bez przesady... Piszę o swoim odbiorze, a skoro Wedel jest bardzo cukrowy, i bardzo margarynowy, w momencie gdy nie cierpię za dużej ilości cukru i margaryny... gdzie tu przerysowanie?

      PS Recenzja jest z zeszłego roku, więc jedynie o edycji na tamten rok mogę mówić; nie wiem, czy nie zmienili. Sprawdziłam w internecie na szybko i np. opakowanie jest zupełnie inne.

      Usuń
  6. Nie no edycja świąteczna 2020, była zdecydowanie lepsza czułem jakbym jadł pierniki tylko z dodatkiem czekolady. 8,5/10 ;) Pozdro i polecam próbować kolejne edycje, a cena też nie była zbyt wygórowana. Szkoda że to mocno limitowana edycja tylko na grudzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierzę, że zmienili, bo także opakowanie zupełnie inne.
      Zamiaru jednak nie mam dawać drugich szans produktom, które mi nie smakowały producentów, których nie lubię. Dopuszczam, że trafi się coś smacznego, ale wielkie czekoladzisko niezbyt w moim stylu jest za bardzo ryzykowne i np. po składzie sądzę, że wciąż byłaby daleka od tego, czego w czekoladach szukam.

      Cieszę się jednak, że poprawili, a nie co roku te same nieudane pomysły ludziom pchają.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.