czwartek, 29 lipca 2021

Auchan Dark Peru 75 % ciemna

Po tym, jak zamknęli mi Tesco, z którego uwielbiałam czekolady Finest 70-80 % kakao, a także jak z Aldiego zniknęły Fair Dunkle Schweizer Bio-Schokolade 70 %, do odkrywania zostały mi jeszcze dobra auchańskie. Mimo całej miłości do Grossów, trochę się bałam ciemnych po zmianach. 70 % nieco pogorszyli, więc na razie je w czasie odłożyłam (mimo że nadal była przepyszna - to jednak nie znaczyło, że z resztą będzie tak samo). Z Grossami jest jeszcze jeden problem: rotacyjność / "limitowaność". O tym jednak za jakiś czas, a na razie czekolada, w stosunku do której żywiłam ogromne nadzieje. Próbowałam je hamować, bo i Auchan zaczął ostatnio wiele produktów pogarszać, ale i region, i zawartość wydawały się tak moje, że... że w ciemno kupiłam od razu dwie (co było motywowane panicznym lękiem, że wszystko mi pogarszają / wycofują). 

Auchan Dark Peru 75 % to ciemna czekolada o zawartości 75 % kakao z Peru.

Gdy tylko rozerwałam sreberko, poczułam zapach drzew, wzmocniony wyrazistymi, gorzkimi  akcentami palono-ziołowymi. Niemal na równi z nimi stała soczystość i specyficzny akcent odzieży / mebli skórzanych. Soczystość zdawała się nasączać to wszystko, mieszać się, acz wyraźnie złożyły się na nią brzoskwinie i morele - może też trochę dżemowe, a nie tylko świeże oraz wiśnie (i jagody?), chylące się w stronę czerwonego, pikantniejszego wina.

Czekolada głośno trzaskała, kojarząc się z suchymi, grubymi gałęziami. Była skaliście twarda.
Mimo iż w dotyku wydawała się sucha, w ustach rozpływała się bardzo powoli, ale łatwo i przyjemnie. Początkowo gładki kawałek zachowywał kształt, acz miękł, zaczynał się giąć, by następnie rozleźć się po ustach na zwarto-lepki, gęsty i trochę maślany budyń. Jak wyjątkowo zbity budyń, ale jednak budyń: zalepiający usta i nieco przytykający przez wyczuwalny chwilami pylisty efekt kakao. Wyszło to bardzo zacnie.

Czekolada przywitała się słodyczą z pogranicza miodu i karmelu, wzbogaconą o odrobinkę cierpkości i już z sugestią paloności. Miód krył leciutki, niemal nieuchwytny kwasek (jak np. miody ze spadzi iglastej).

W ciągu kolejnych sekund roztoczyła po ustach paloną gorzkość drzew i suchych, szeleszczących liści, a także wyraźny motyw skóry. Drewno i skóra wydały mi się lekko cierpkawe, może nieco dymne, a na pewno poważne. W wyobraźni przeniosłam się do lasu iglastego (głównie), skórzanymi butami depcząc suche gałązki, igiełki i trochę liści. Jakbym zaciągnęła się też zapachem skórzanej kurtki, w którą się wtulałam.

W tym czasie jednak słodycz, nie zapominając o cierpkości i kwasku, przeszła na bardziej cukrową. Nie była za wysoka i jednoznacznie kojarzyła się z naturalnie scukrzonymi suszonymi owocami, np. rodzynkami i morelami. Od nich mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa rozszedł się smak owoców, rozkręcający żywą soczystość. Morele suszone, trochę rodzynek zaprosiły soczyste egotyczne owoce, w tym brzoskwinie. Może jakieś cytrusy? Baza chwilowo jakby chciała bardziej rozwinąć tlącą się maślaną nutkę, jakby to był jakiś maślany keks z owocami (moje wyobrażenie), ale zaraz zaniechała pomysłu.

Gorzkość zdążyła się umocnić, ale do poziomu siekiery się nie zbliżyła. Skórzana, nieco odymiono-podwędzona zahaczyła o słód, a swoim poważnym klimatem do owoców dodała skórkę cytryny. Poprzez ziołowość wplotła odrobinkę pikantniejszych motywów, które razem z drobną taniną i cierpkością podszepnęły jeszcze wino i trochę wiśni - integralnych ze sobą. Wydaje mi się, że mignęły mi wśród nich też jakieś cierpkawe jagódki.

Wszystko to sprawiło, że słodycz wróciła do miodu, ale nie zasładzającego, a kwaśno-iglastego, przyprawionego, ziołowego... Nieco rozgrzewającego? A może to nutka wina i przypraw rozgrzewała, a miód trzymał się kwasku lasu iglastego, jego rześkości i drzew?

Po tym wszystkim gorzkość mocno przemieszała się z cierpkością, drzewa nieco zasnuły się dymem, a owoce nadały im życia, świeżości. To na pewno las, a nie drewno, mimo że palona nuta przewijała się raz po raz.

Pod koniec owoce przemieszały się z tą rześkością i w posmaku zostały cytrusowoe, pikantne akcenty wina, drzew i słodu, a także znacząca cierpkość jakby "drzewnego kakao".

Całość bardzo mi smakowała. Właściwie... gdyby nie jakieś dosłownie szczegóły (cukrowość, mimo że nie za wysoka, to taka "scukrzona" w wydźwięku, a więc nie dla mnie), mogłaby trafić na listę naj-naj. Nie była skomplikowana, ale głębi jej nie brak. Wysokie palenie nie ingerowało w nuty soczyste i pikantniejsze. Podobała mi się bazowa drzewność / iglasto-lesistość zmieszana z owocami (mnóstwem, ale głównie egzotycznymi i suszonymi). Świetnie połączyły się ze słodyczą, odrobinką kwasku i cierpkością ziół, co zapewniło cudowną spójność. Gorzkość, mimo że nie siekierowa, była wyraźna i nie zagłuszona (np. słodyczą). Wyszło tak... rześko, a jednocześnie bardzo poważnie. 

Cierpka słodycz i las skojarzyła mi się z Tesco finest Peruvian 70 %, jednak propozycja Auchana była bogatsza, bardziej iglasto-drzewna, mniej słodka.


ocena: 9/10
kupiłam: Auchan
cena: 5,49 zł (za 90g)
kaloryczność: 582 kcal / 100 g
czy kupię znów: tak

Skład: miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy

3 komentarze:

  1. Tylko nie limitowaność, jak to źle brzmi :P Wątpię też, by było poprawnie. Limitacja, limitowanie. Survivalowa przebieżka przez suchy las z trzaskającymi gałęziami, której finał rozgrywa się w ukrytej przed ludzkim wzrokiem chatce. Tam wiedźmowata babuszka-zielarka podaje wytrwałym budyń w miseczce z kory dębu. Daje im też owoce lasu, ciasteczka wypieka i podwędza w piecu. (Kupuje też owoce egzotyczne (nie egotyczne :P) w supermarkecie, bo w XXI wieku każda wiedźma jest troszkę nowoczesna).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest poprawne raczej, acz jak zgryźliwie o czymś piszę, to nie musi być. Limitowaność ma źle brzmieć, kojarzyć się jak najgorzej, bo mnie denerwuje. Tak jak nie lubię słodkich bułek-ciast, to nazywam je "bołkami?.

      Pijesz do mnie? xD Może być! Tylko miseczki to nie mam z kory dębu, mam tę do lodów. Nada się!

      Usuń
  2. Bardzo smaczna czekolada. Kupiłam sobie z przeceny żeby sprawdzić czy jest warta inwestycji na przyszłość. Super wyszła. Po skończeniu zapasów stanie się jednym z moich przystanków :)

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.