niedziela, 29 sierpnia 2021

Zotter Pine Nut Marzipan + Orange ciemna mleczna 50 % z marcepanem z orzeszkami piniowymi i kremem pomarańczowym z alkoholem oraz z warstwami białej czekolady

Trochę mi było smutno, gdy sobie pomyślałam, jak mało nadziewanych nowości w moim guście zawitało na jesień / zimę 2020 do oferty Zottera. Słodycz, konsystencja, zamysł... w wielu coś mi nie grało. Ta jednak autentycznie wydała mi się smakowita i zapragnęłam jej od razu, gdy tylko ją dostrzegłam. I to mimo że ostatnio zrobiłam się jakaś małomarcepanowa. Fakt jednak, że ten zrobiono z orzeszków piniowych sprawił, że wydał mi się kuszący. Lubię, ale... mało je znam, bo jadłam może ze dwa razy w życiu. Wydały mi się wtedy ciekawe i cudowne, tylko że za drobne, więc chętnie zjadłabym je właśnie jako nadzienie czekolady. Co więcej, bardzo lubię nadzienia pomarańczowe, a takie połączenie wydało mi się arcypyszne. Miałam małe zastrzeżenia do mikroelementów, ale liczyłam, że zejdą na dalszy plan. Wydawało mi się też, że zaszły jakieś błędy przy pisaniu składu, więc napisałam do producenta, na co odpowiedzieli dziękując, za czujność. Wszystko się wyjaśniło, niestety w moich oczach trochę na niekorzyść czekolady (marcepan mieszany, a nie tylko z piniowych).


Zotter Pine Nut Marzipan + Orange / PinienkernMarzipan + Orange to ciemna mleczna czekolada o zawartości 50 % kakao nadziewana (30%) marcepanem z migdałów i orzeszków piniowych i (30%) maślanym kremem pomarańczowym z pomarańczowym likierem, pomarańczówką oraz z cienkimi warstwami białej czekolady.

Gdy tylko rozchyliłam papierek, poczułam wyrazisty zapach zwykłego marcepanu, podkręcony alkoholem. Zwłaszcza spód wydał mi się dobitnie alkoholowy, choć kompozycja ogółem (zwłaszcza, gdy wąchałam wierzch) była jednocześnie karmelowo słodka i ewidentnie mleczna. Może... leciutko korzenna i słodko-orzechowa w tym kontekście? Pomarańcza leciuteńko pobrzmiewała w tle. Po podziale i w trakcie jedzenia przodował wyraźnie alkoholowy marcepan.  Dałabym się nabrać, że migdałowy.

Tabliczka wydała mi się konkretna...wa. Same grube warstwy czekolad lekko trzaskały. Mleczna wyglądała na cienką, a biała zwłaszcza na spodzie zdecydowanie za gruba (nawet przebijała miejscami). Nadzienia z kolei cechowała już pewna miękkawość i plastyczność, choć i krem pomarańczowy wydał mi się czekoladowo dość zbity. Marcepan również cechowała zwartość, acz ten już ochoczo kulkował się.
W ustach czekolada rozpływała się powoli i gęsto-kremowo, tłusto w mleczno-maślany sposób.
Biała podpięła się pod to, choć wydała mi się nieco bardziej pyliście-wodnista. Były spójne, acz przy pomocy noża dało się je rozdzielić
Nadzienia w zasadzie rozpływały się równocześnie, jednak krem spokojniej i raczej trzymając się czekolady; marcepan wyciskał się szybciej, po czym zalegał, zostawał na sam koniec razem ze skórkami z pomarańczowego.
Otóż marcepan był miękki i i aż kulkujący się. Okazał się jedynie wilgotnawy i zwarty, trochę soczyście-tłusty. Trzeszczał pyliście - powiedziałabym, że jest głównie migdałowy, ale jakby w wersji... z dodanym soczystym pyłkiem; jak się wczułam, wyłapywałam różnicę: taki mięciutko-"kawałkowy" element.
Nadzienie pomarańczowe okazało się za to rzadsze, niż myślałam: kremowe, tłuste w śmietankowo-maślany sposób, a jednocześnie wodniste. Przejawiało lekką proszkowość. Tworzyło przez to zawiesinę. Wydało mi się mało soczyste, acz znikało bezproblemowo. Od jego wad odciągały uwagę drobinki skórek pomarańczy, niektóre aż przezroczyste. Jędrne jednak, gdy zabrałam się za gryzienie ich na koniec.

W smaku czekolada przywitała się słodyczą palonego karmelu, podkręconego nieco orzechowym charakterem. Łagodna, niegorzka, szła w kierunku maślano-mlecznym. 
Mleczność i wręcz śmietankowość podniosła wyraźnie biała czekolada. Za jej sprawą wzrosła także słodycz, choć ona sama nie była bardzo słodka. Raczej łagodna i maślana.

Czekolady nieco nasiąkły alkoholową nutą (co czuć zarówno przy próbowaniu osobno, jak i przez większość czasu, czyli gdy przegryzałam się przez całość).

Ta z kolei umożliwiła wejście nadzieniu owocowemu, które właśnie podwyższało ogólną aż cukrową i likierową słodycz. Skojarzyło mi się z delikatniusimi, alkoholowymi czekoladkami pomarańczowymi. Szybko poczułam alkohol, który ogrzał nieco gardło.

Alkohol jakby dał kopa marcepanowi. Zaserwował specyficzny smak marcepanu, ale jakby migdały częściowo wymieszać z orzechami. Każdorazowo, gdy zaczynał się rozpływać i nasiąkać od śliny, serwował przedelikatny smak, bardzo czysty. Wydał mi się więc orzechowo-złagodzony, niemal neutralny i wręcz maślany (co do tego i orzechowości upewniłam się, gdy spróbowałam go osobno). Potem wysuwał się... mały pazurek. Wyłapałam odrobinkę kwasku, co czułam też przy próbowaniu osobno. Był taki... leciutko ostrzejszy? Trochę też przesiąkł alkoholem, co podkreślało zwyczajnie marcepanowy charakter.

Za ostrością w dużej mierze zdecydowanie stał alkohol, bo procenty wyraźnie czuć na języku. Zabarwił nieco marcepan, ale w większości emanował z kremu pomarańczowego. Neutralność czy "orzechowawość" idące w maślanym kierunku w kompozycji dokładał krem pomarańczowy. Był bardzo słodki i w tym sensie aż mdławy, maślano-czekoladowy. Nuta pomarańczy wyszła słodko-goryczkowato, kojarząc się z kandyzowanymi skórkami oraz sokiem pomarańczowym (nie takim świeżo wyciśniętym z owocu). Pomarańcza wydawała mi się czekoladkowa, nieco wręcz rozmyta, a dodatkowo zalana słodko-cukrowym alkoholem. Był wyraźny, ale nie uderzający. Mimo to, chwilami aż przygłuszał resztę smaczków w połowie rozpływania się kęsa. Biała czekolada znajdująca się na spodzie nie pomogła mu, dokładając mleczności.

Z czasem cała ta słodycz i maślaność zmieszały się z czekoladą, która pod koniec wydała mi się jeszcze bardziej maślano-karmelowa i łagodna. Leciutka czekoladowość mieszała się z marcepanowo-ciepłym motywem. Tak złagodziła całe wnętrze, że wydało mi się ogólnie maślano-mleczne. Pomyślałam o jakimś... kremie grzańcowo-korzennym... Niestety przesłodzonym. W tle walczyła lekka rześkość, ogólna cytrusowość, ale zza tego wszystkiego nie udało jej się przebić. Bliżej końca za to wyraźniej przy cukrowości czułam likier pomarańczowy.

Dopiero trafiając na drobinki skórek pomarańczy wyraźnie wzrastał smak naturalnego owocu w kontekście słodko-gorzkich skórek. Nieco większe upuszczały trochę soczystości.

Przy nich zostawało też takiej "miazgi orzechowomarcepanowej". Jak się na niej skupić, czuć, że to nie migdały, a orzechy (albo raczej mieszanka i to z bliżej nieokreślonymi).

Po zjedzeniu w ustach został słodki, marcepanowo-alkoholowy posmak, podkręcony sokiem pomarańczowym. Nie było jednak bardzo soczyście przez słodycz i maślaność, mleczność. 

Całość była bardzo słodka. Owszem, intensywna, ale właśnie w słodkim kontekście. Wydała mi się dość... czekoladkowa. Zdecydowanie marcepanowa, to fakt. Likier pomarańczowy wyszedł tu słodziaśnie, jak i całość w sumie, a mimo to był tu wyczuwalny jako alkohol. Mimo że to kompozycja poważniejsza, nie dla dzieci, odrobinka charakteru aż się zatracała. Pomarańcza słodyczowa, ogrom maślaności i delikatna czekolada odciągały uwagę od specyfiki marcepanu. Czuć ją... trochę. Orzeszki piniowe może i czuć... by było, gdyby otoczenie ich nie tłamsiło. O ile rozumiałabym podkręcenie ich nuty pomarańczą, tak alkoholem już nie. On tak... uzwyczajnił marcepan. Niby większych zarzutów brak, ale i nie ma elementów do chwalenia.
Tabliczka z jednej strony jest ciekawa i pomysłowa, ale raczej teoretycznie. To nie zwykły "pomarańczowy marcepan", jednak wyszła właśnie tak (jeden punkt właśnie za to odjęłam, bo gdyby to miał być zwykły marcepan, spokojnie dostałaby 8). Tak samo jak i zwykły, taki we mnie nie budzi większych emocji czy zachwytu. W dodatku nie odpowiadały mi słodkie czekolady, z których biała zdawała się dominować. Zbyt dużo w tej tabliczce niedociągnięć. Mniejsza połowa (około 30g) powędrowała do Mamy, bo mnie znudziła.
Mamie smakowała, ale podsumowała: "Dla mnie ona chyba za skomplikowana, nie umiem tego wszystkiego, co tam ma w niej być, połapać. Czułam po prostu zwykły marcepan lekko pomarańczowy i trochę alkoholu. Czekolada słodka, bo mleczna dzięki tej białej pewnie i... po co to tam bardziej na czynniki rozbierać? Smaczna!".

PS Najpierw czekolada była opisana jako: "z marcepanem z orzeszków piniowych" - dlatego jedząc ją myślałam, że marcepan jest tylko z nich i nie wiedziałam, o co chodzi. Napisałam jednak do producenta i wyjaśniono mi, że pierwotny plan zakładał, że taki zrobią; skończyło się na tym, że zrobili mieszany, a opis poszedł tamten. Podziękowano mi za zwrócenie uwagi i teraz już jest prawidłowy: marcepan jest migdałowo-piniowy.


ocena: 7/10
kupiłam: FoodieShop24
cena: 16 zł (za 70 g)
kaloryczność: 533 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie

Skład: marcepan (migdały, cukier, syrop cukru inwertowanego), surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, pełne mleko w proszku, masło, orzeszki piniowe, likier pomarańczowy, syrop skrobiowy, odtłuszczone mleko w proszku, sok pomarańczowy, wódka pomarańczowa, koncentrat soku pomarańczowego, słodka serwatka w proszku, pełny cukier trzcinowy, sól, sproszkowana wanilia, lecytyna sojowa, cynamon

2 komentarze:

  1. Kimiko,
    A które Zottery obecnie wolisz - nadziewane czy te z serii Labooko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze Labooko. Obecnie nadziewane, nawet Zottery, mogłyby dla mnie zupełnie nie istnieć. Nowe, które wejdą na jesieni, niektóre zjem, skoro już wyjdą, ale nie czekam na nie jakoś specjalnie.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.