sobota, 24 października 2026

Beskid Chocolate Pumpkin Spice Latte Mleczna 48 % kakao Kuba Baracoa mleczna z Kuby z dynią oraz przyprawami: wanilią, cynamonem, goździkami, gałą muszkatołową i imbirem

Gdy dostałam tę czekoladę jako gratis, nie poświęciłam jej dłuższej chwili. Pomyślałam, że jest jedną z wielu rzeczy z przyprawą "Pumpkin Spice", czyli mieszanką przypraw korzennych do dyni i pewnie będzie podobna do Beskid Chocolate Czekolada Rzemieślnicza Chai Latte. Rozmaite produkty często mamią słowem "pumpkin" w nazwie, ale dyni przecież nie zawierają. Zdziwiłam się więc, przygotowując posta i przeklejając skład ze strony. Otóż ta czekolada dynię zawierała! I to nie mało. 
Choć interesująca, to jednak mleczna i z dodatkami, zabrałam ją w góry. Czułam, że i tak nie jest to tabliczka na domowe warunki. No, i nie byłam do końca pewna, czy dynia wystąpi w formie kawałków czy "na gładko". Jak się okazało, to drugie; na etapie konszowania.
Czekoladę otworzyłam w miejscu godnym takiej niecodziennej ciekawostki, na Szpiglasowym Wierchu, czyli jednym z moich ukochanych, ulubionych szczytów w Tatrach. Jakież miałam szczęście, że w kwietniowy wtorek, w który tam weszłam - pierwszy raz od strony Morskiego Oka - nie było tam ani człowieka! Jeszcze nigdy nie miałam Szpiglasa tylko dla siebie. A jakimi widokami mnie uraczył! No, kocham! Oby i czekolada równie mocno zachwyciła.


Beskid Chocolate Czekolada Rzemieślnicza Pumpkin Spice Latte Mleczna 48 % kakao Kuba Baracoa to mlecza czekolado o zawartości 48% kakao z Kuby, z regionu Baracoa z liofilizowaną sproszkowaną dynią, wanilią i przyprawami korzennymi: cynamonem, goździkami, gałą muszkatołową i imbirem.

Otworzywszy, poczułam wyrazisty zapach ciepłych przypraw korzennych, bardzo wyrównanych: gałki muszkatołowej, cynamonu i imbir. Zwłaszcza ostatni mieszał się spójnie z soczystością i jakby ostrawymi kwiatami. Do głowy przyszło mi korzenne mleko bananowe oraz kwiatowo-korzenny kadzidełkowy dym. W tle zaznaczyła się kokosowa nutka jakby... Kawy z mlekiem kokosowym? Łatwo więc o myśl o kawie "pumkin spice latte", a więc z przyprawami do dyni, ale niekoniecznie o samej dyni. Ta się ukryła. Słodycz stała na dość wysokim poziomie i wpisała się w ciepło przypraw, co ułatwił jej karmelowy charakter.

Tłusta w dotyku tabliczka przy łamaniu wydała mi się bardzo masywna. Trzaskała średnio głośno. Zarówno spód, jak i przekrój obiecywały gładkość; utwierdziło mnie to w przekonaniu, że dynię dodano na gładko.
W ustach czekolada rozpływała się średnio szybko, chwaląc się wysoką gęstością i lepką kremowością. Dość wysoka tłustość była maślana, z wątkiem tłustego mleka, którego motyw nasilał się z czasem i bardzo pod koniec. Uraczyła niemal idealną gładkością. Niemal, bo jednak pewna proszkowa pylistość na końcówce się wyłaniała.

W smaku od razu rozbrzmiało wyraziste mleko w akompaniamencie karmelowej słodyczy i przypraw korzennych.

Za tym wszystkim mignął mi nieśmiały, jakby roślinny akcent. Taki jakby... słodkawo-wytrawniejszy? A w oddali zaznaczyły się słodkie owoce. Banan? Odciągał uwagę od tego niejasnego motywu, a po chwili wzmocniło go jeszcze więcej słodkich elementów: wanilii i kwiatów.

Przemknęła lekka, słodko-ostrawa goryczka gałki muszkatołowej, nieokreślona soczystość, a potem mleko zaczęło się nasilać. Zahaczało o śmietankę i... śmietankę kokosową?

Przyprawy zaczęły się bardzo rozwijać. Gałka i cynamon stały na równym poziomie od początku. Imbir dopiero je doganiał. Trzymała się ich jednak słodka, łagodząca nuta kwiatów. Korzenność, z początkowymi aspiracjami do wysokiej, w końcu zaskoczyła na lekko pikantny, ciepły tor.

W cieple przypraw kryło się trochę dymu. Acz jakby ciepłego i słodkiego. I tu weszła łagodząca wanilia, podpowiadając kadzidełka z przypraw i kwiatów? Dym podkreślił karmelowy charakter rosnącej słodyczy. Przyprawy umacniały jej słodki wydźwięk. Dym zaś przełożył się jednak też na leciutką gorzkawość. Albo raczej jej sugestię.

Soczystość trochę się wychylała i znów chowała. Była bardzo nieoczywista. Mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa na sekundę przyszedł mi do głowy korzenny sernik dyniowy. Gotowany mocno mleczny sernik? Tsunami mleka zalewało mi usta, dynia uciekała.

Przyprawy korzenne za to miały się dobrze, mimo że wydawały się jakby ugodowe, gdy o ostrość chodzi.

Za nimi przewijała się drobna soczystość... Jakby z jakiegoś mlecznego kremu o bladoczerwonym kolorze do przełożenia tortu? Nie mogłam jednak żadnego czerwonego owocu wyraźnie uchwycić.

Odciągał od tego uwagę słodki, ale palony karmel. Jakby kokosowy karmel? Soczystość chwilowo wydała mi się trochę kokosowa. Myśli o słodkim kokosie podkręcała wanilia.

Kokosowe akcenty wydobyły z oddali niejasną roślinność. Nakierowały moje myśli na różne wege produkty roślinne, w tym zamienniki mleka. W tej właśnie roślinności przejawiała się jakby... wytrawniejsza słodycz? I wege sernik... Czyżby to był napój ryżowy? I trochę dynia?

Potem jednak znów wychwyciłam jakby iluzoryczne echo owoców. Pobrzmiewającego cytryną cynamonu cejlońskiego? Soczystego imbiru? Mocno korzennego ciasta chlebka bananowego? I znów jednak nie... jednak to była bardziej kokosowo-roślinna "soczystość". I znów! Czyżby ponownie przemknęła mi dynia? Na koniec na sekundę zrobiło się bardziej soczyście, ale... jakby ta soczystość osiadła w przyprawach: imbirze i cynamonie cejlońskim.

Przyprawy też nie próżnowały i zakończyły bez zmian, wyraziście, ale nie bardzo pikantnie. Trochę ostrzej, ale bez przesady, jako że korzenność scaliła się wtedy z kwiatami i wanilią w jedno.

Po zjedzeniu został posmak jakby roślinny wege produktów, w czym chyba zdradziła się dynia. Był tak wege roślinny, że można by zapomnieć, iż to prawdziwie mleczna, z mlekiem krowim, tabliczka. Do tego przypraw korzennych o nieco ostrym, goryczkowatym charakterze: głównie gałki i imbiru, dopiero potem trochę cynamonu. Czułam soczystość, która jakby chowała się w przyprawach. Aż dopytałam producenta o dodawany cynamon - okazało się, że istotnie dodają cejloński, a więc soczystość poniekąd mogła realnie do niego należeć.
Soczystość, ale właśnie i ta roślinność osiadły trochę w przyprawach. Przynajmniej częściowo. Echo dyni było bardzo zawoalowane. Czułam za to akcent bananów i kokosa, kwiatów, wzmocnionych wanilią a do tego echo dymu. Acz jakby słodko kadzidełkowego.

Tabliczka była dobra, ale zdecydowanie za mało dyniowa. Myślę, że kawałki liofilizowanej lepiej by się sprawdziły niż ta sproszkowana, dodana na gładko. Choć nie były bardzo silne, to jednak przyprawy ją zdominowały. Nie tylko jednak korzenne! Wanilii, podkreślającej kokosa i słodkie kadzidełka, też było sporo. Korzenne trochę podkreślały kakao.
Kompozycja w zasadzie mocno mleczna, ale przez nieoczywiste wtrącanie się niewyraźnie dyniowej dyni i napoju ryżowego, z powodzeniem robiła aluzje do wegańskiej, roślinnej.
Mnie taka słodka, mleczna, choć przyjemnie ciepła kompozycja znudziła, bo nie miała tego czegoś, czego w czekoladach szukam (kakao, ewentualnie właśnie bardzo ciekawego, wyrazistego dodatku). Normalnie jednak, gdyby nie miała być czekoladą dyniową, a korzenną, za smak i efekt mogłaby zgarnąć i 8-9.

Dziś przedstawiana cierpiała na tę samą wadę co Beskid Chocolate Czekolada Rzemieślnicza Chai Latte. W podlinkowanej była herbata i ledwo było ją czuć. W dziś przedstawianej dynia, której... prawie w ogóle nie było czuć. Dziś przedstawiana znudziła mnie więc po 28 gramach (większość poszła w górach, część w domu weryfikując), a resztę oddałam Mamie. 

Mamie nie smakowała. Jak to opisała: "Tych przypraw mi było za dużo*. Jakby zabijały szlachetność, wykwintność, a sprowadziły ją do takiej zwykłej czekolady. Nie smakowała mi. Nic w niej ciekawego nie czułam". Gdy spytałam, czy myśli, że może to "spłycenie wywołał dodatek dyni, niewyczuwalnej wyraźnie jako dynia, a nie przyprawy zawiniły", odpowiedziała, że "bardzo możliwe".
*Ale Mama nie lubi silnej korzenności; jak korzennie to lubi bardzo delikatnie, najlepiej tylko cynamonowo.


ocena: 7/10
kupiłam: Beskid Chocolate (dostałam)
cena: 29 zł (za 70 g; ja dostałam)
kaloryczność: 552 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: tłuszcz kakaowy, ziarno kakaowca, cukier trzcinowy, mleko pełne w proszku, napój ryżowy w proszku, dynia liofilizowana 8%, wanilia, przyprawy 0,4% (gałka muszkatołowa, cynamon cejloński, goździki, imbir)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.