
Zawsze mówiłam, że uwielbiam połączenie kokosa i białej czekolady. Po ostatnim teście
wafelków o tym smaku zmieniło się to w "lubię dobrze wykonane połączenie...". W zasadzie... miałam po nich dość jakichkolwiek kokosowych rzeczy, ale moja natura kazała mi już dużo wcześniej kupić też parę wafelków kokosowych w mlecznej czekoladzie... W końcu mleczna jest lepsza od białej, możliwe też, że to cukrowość białej zabijała kokosowy smak, prawda? Jako że na blogu jest już według mnie wzorowo wykonany kokosowy wafelek (
Prince Polo Kokosowe), postanowiłam zakupić go ponownie, żeby mieć się do czego odnosić. Utwierdziłam się też w przekonaniu, że słusznie wystawiłam mu ocenę, mimo że... powiedzmy tak: gdyby był czekoladą lub tworem droższym, nie byłabym aż tak łaskawa, bo oceniłam go w skali "wafelkowej".
Na pierwszy ogień poszedł ten, który przyciągnął mój wzrok "pomysłem", mam tu na myśli nazwę i ogólnie bojowniczy wygląd (dlaczego kojarzy mi się z np. zabezpieczonym przez wojsko terenem i jakimiś koszarami?). Doinformowałam się, że stoi za nim producent Góralków.
Attack Coconut od I.D.C. Holding to "wafle przekładane kremem o smaku kokosowym (58 %) w mleczno-kakaowej polewie".

No właśnie. Już na początku "miła" niespodzianka w postaci "polewy ...".
Później okazało się, że zarówno od Prince Polo jak i Rogera odróżnia go ilość warstw - są bowiem tylko dwie (ale i tak grubawe) warstwy kremu.
Po otwarciu poczułam bardzo, bardzo delikatny zapach. Był to słodki kokos i słodkie kakao.
Warstwa polewy prześwitywała, ale po jej spróbowaniu ucieszyło mnie to. Miała bowiem kiepski smak polewy właśnie. Mdłe kakao i silna "mlecznawa" słodycz, meh. Trzyma się to jednak porządnie, nie kruszy, nie odpada ani nic.
Ta mlecznawa słodycz została później mocno podbita smakiem kremu. Ten wręcz porażał cukrowością w pierwszej chwili, a gdy się już nieco rozszedł w tłusto-proszkowawy sposób, raczył łaskawie i rzeczywiście mlecznym smakiem, a na moment i całkiem wyraźny kokosowy smak się pojawiał.

W połączeniu z kakaową polewą stworzyło to kiepskawy, mleczno-kokosowy wafelek.
Same warstwy waflowe wydawały się nie mieć smaku, ale miały w sobie jakąś nutę stetryczenia.
Struktura wafelka była za to w porządku, bo całość wydawała się leciutka i przyjemnie chrzęszcząco-chrupiąca. Na plus także gramatura, jako takie "małe co nieco".
Małe to jednak, a i tak zasładzające (zjadłam może trochę więcej niż 1/3 i miałam przesyt słodyczy). Mimo że czuć smak kokosa, to i jak na ten procent wiórków (najwięcej ze wszystkich opisywanych i mlecznych, i białych), wydaje się mało kokosowe (taak, kokosowe tylko przez chwilkę). Najwidoczniej za dużo cukru i tak napchali.
W Prince Polo zaś był ten smak i zapach kokosa mimo silnej słodyczy (aromaty zrobiły swoje) i jednak czekolada, a nie polewa udająca ją.
Mocny przeciętniak.
kupiłam: Lewiatan
cena: 0.89 zł za 30 g (29,67 zł / kg)
kaloryczność: 557 kcal / 100 g; wafelek 30 g - 167 kcal
czy kupię znów: nie
Skład: mąka pszenna, polewa mleczno-kakaowa (cukier, oleje roślinne: palmowy, masło Chea, mleko pełne w proszku 12 %, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu 7 %, serwatka w proszku, emulgatory: E442, E476; aromat), oleje roślinne (palmowy, kokosowy), cukier, wiórki kokosowe 7 %, serwatka w proszku, mleko w proszku odtłuszczone, mąka sojowa, skrobie kukurydziane, lej słonecznikowy, lecytyna sojowa, mleko pełne w proszku, substancja spulchniająca: węglany sodu; żółtko jaja w proszku, aromat
------------------
Tastino Roger Kokosowy to "wafelek przekładany kremem kokosowym w czekoladzie mlecznej" produkowany dla Lidla.
Znając lidlową słodycz trochę się obawiałam, czy możliwe jest zrobienie wafelka jeszcze słodszego od tego Attack'u...

Po otwarciu aż się skrzywiłam. Poczułam strasznie słodki tanioczekoladowy zapach i zobaczyłam wafelka, którego producent ewidentnie nie pożałował czekolady. Czując jednak to, co czułam, wolałabym chyba ujrzeć twór jej pozbawiony.
Tak czy inaczej spróbowałam. Czekolada okazała się wręcz cukrowo słodka, owszem, ale w sumie czuć było smak czekolady mlecznej - przeciętnej, bo przeciętnej, ale nie zaraz obrzydliwej. Całkiem nieźle wyszła z częściami waflowymi, bo one same w sobie stanowiły dość znaczącą część i odznaczały się lekką słonawością. Dzięki temu smakowały lepiej niż te w Attack'u, bo w ogóle jakoś smakowały, ale za to strasznie się kruszyły, a czekolada z wierzchu odpadała na wszystkie strony gorzej niż w Prince Polo.

Krem specjalnie zostawiłam sobie na koniec, bo... był po prostu słodko-sztucznie-mleczny. W dodatku ta sztuczność miała w sobie jakiś kwaskowaty element. Konsystencję miał po prostu tłustą, a w wafelkach jakoś wolę takie bardziej proszkowe kremy. Ten był taki... jakby to była sama baza, jakby czegoś nie dodali. Kakao? Orzechów? KOKOSA? Najwidoczniej już nawet o aromaty kokosowe ciężko...
Tutaj powiedziałabym, że mam do czynienia ze słodszym od Attack'u i Prince Polo (razem wziętych) wafelkiem mlecznoczekoladowym. Twór z za dużą ilością i cukru, i chemii, a zupełnie bez kokosa. I co z tego, że jest na nim mleczna czekolada, skoro też nie taka, jakiej by się chciało?
ocena: 2/10
kupiłam: Lidl
cena: 0.79 zł za 40 g (19,75 zł / kg)
kaloryczność: 545 kcal / 100 g; wafelek 40 g - 218 kcal
czy kupię znów: nie
Skład: czekolada mleczna 30,1 % w tym 0,1 % w kremie (cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, tłuszcze roślinne (palmowy, Shea), serwatka w proszku, emulgatory: lecytyna sojowa, E476; aromat), tłuszcze roślinne (palmowy częściowo utwardzony, palmowy), mąka pszenna, cukier, serwatka w proszku, wiórki kokosowe 2,6 %, skrobia ziemniaczana, odtłuszczone mleko w proszku, lecytyna sojowa, substancje spulchniające: węglany sodu, węglany amonu; aromat, sól
------------------
Czas na małe "po słowie". Jeśli kogoś zastanowiła tak wysoka ocena przy
Prince Polo... no cóż. Mało cukrowego kremu, warstwy waflowe w porządku i na tyle mało czekolady mlecznej (a nie polewy!), że nie zasłodziła, a do tego jednak dość wyraźny kokos. Jak widać, inni producenci mają problem nawet z osiągnięciem takiego poziomu, więc uważam go za bardzo, bardzo udany wafelek kokosowy.
Ogólna konkluzja jest taka... mimo że ani do dwóch wyżej opisanych, ani tym bardziej do tamtych białych, nie chcę wracać, to wydaje mi się, że w mlecznej jakoś ten kokos wychodzi
wyraźniej. Attack jest najbliżej Prince Polo (także cenowo - najsmaczniejsze są najdroższe, ale to chyba nie dziwi), ale i tak nie polecam. Cukrowość i stetryczenie albo piekielna cukrowość i chemiczny prawie kwasek? Zabierzcie je ode mnie.
od lewej: Prince Polo, Roger, Attack