sobota, 22 sierpnia 2020

Georgia Ramon Dominican Republic 72 % Sweetened with Date Sugar ciemna z Dominikany słodzona cukrem daktylowym

Po Georgii Ramon z kardamonem stwierdziłam, że z chęcią przekonałabym się właściwie, "jak słabo kardamon był wyczuwalny". Może wcale nie tak słabo? Może wiele nut przemodelował? Myślałam, że miałam taką możliwość, ponieważ posiadałam "czystą z Republiki Dominikany". W dzień przed degustacją zdziwiłam się. Cegiełki z mojego planu zaczęły odpadać, żeby nie powiedzieć, że legł w gruzach. Otóż nie była to zwykła, czysta ciemna. To czekolada słodzona cukrem daktylowym. O czymś takim przeczytałam po raz pierwszy. Syrop w sklepach widywałam, ale cukier? Jako że kocham daktyle, byłam pozytywnie nastawiona. Przynajmniej pewne było, że kakao to samo - od dostawcy Oko Caribe.

Georgia Ramon Dominikanische Republik / Dominican Republic 72 % Sweetened with Date Sugar to ciemna czekolada o zawartości 72 % kakao trinitario z Republiki Dominikany słodzona cukrem daktylowym.

Wyjęta z opakowania tabliczka pachniała delikatnie i przyjemnie kwiatami i kwiatowo-owocowym miodem, owocowym pudrem. Wyobraziłam sobie jakieś różane pudry, w których obtoczono (jak trufle) jakieś... czekoladki śliwkowe lub same suszone, muląco słodkie śliwki kalifornijskie. Czułam też inne, bardzo słodkie suszone owoce - chyba daktyle, choć konkretnie to raw bary przychodziły mi na myśl. Takie, które zrobiono na bazie soczyście-tłustych pekanów (i wymienianych już owoców).

Tabliczka wydała mi się lekko pudrowa w dotyku, suchawo-zbita. Niestety była dość krucha, a mimo to, łamiąc ją trafiłam na twardość i głośne trzaski.
W ustach początkowo rozpływała się opornie. Długo zachowywała zwartą postać, upuszczając trochę plastikowe smugi. Z czasem jednak miękła, gięła się i nieco zalepiała / zapychała. Była raczej kremowa, nie do końca gładka, ale też nie jakoś specjalnie proszkowa czy pylista. Bardziej jakby złudnie skrystalizowana, szorstkawa.

W smaku najpierw zaznaczyła się wysoka, miodowo-karmelowa słodycz, podrasowana niemal miodowymi suszonymi owocami - ewidentnie daktylami! - jednak zaraz osłabła. Pomyślałam o syropie daktylowym.

Słodycz puściła przodem dym i orzechy, tworzące stateczną, wyrazistą gorzką bazę. Znów poczułam tłuste, delikatne pekany z naturalną ciężką gorzkawością ich skórek. Częściowo wchodziły w raw barowe / miazgowo-sprasowane klimaty tychże. Poczułam naturalny kwasek, lekko soczysty i owocowy. Było w tym też coś kurzowo-dusznego...

A zaraz wymieszało się ze słodyczą i na myśl przyszedł mi słodki puder o kwiatowo-owocowym zabarwieniu. Oczami wyobraźni widziałam czerwony puder (wariant "maliny i róże"?). Puder, choć było to na tyle soczyście-zwiewne, rześkie... Że zaraz pomyślałam o winogronach? Takich bardziej wodnistych... Czy raczej zawilgoconych kwiatach? Kwiaty były ciężko-lekkie, dość dziwne... I słodkie, że to już bardziej kwiatowy miód. Z drugiej jednak strony... wyszło to zbyt soczyście na miód. Podobnie owoce - niby z soczystością, ale niemal mdląco słodkie. W nich przodowały daktyle. Wyraźnie czułam jednak też śliwki, trochę wino. To w winie znalazł upust kwasek. Na myśl przyszedł mi surowy baton owocowo-orzechowy zalatujący winem i chyba z cytrusowo-kwaskawą nutą w tle. Z takimi podkwaszonymi daktylami i śliwkami.

Była tam, w tle, też odrobinka kawy / ziemi... Raczej tej drugiej, z wpisanym w nią kwaskiem. Ziemia mieszając się z raw barem / daktylową miazgą przywiodła "grzybową nutę", często pojawiającą się w czekoladowych nadzieniach / mousse'ach. Sprawiło to, że na moment kompozycja złagodniała, zrobiło się maślano, a ja przez ogólną słodycz pomyślałam o toffi... tylko, że takim "zdrowym", bo jakimś z daktyli, miodu itd.

Wtedy jednak słodziutka rawbarowa "praska" zaczęła wypuszczać na wolność wyrazistsze pekany i chlebowe tony.
Bliżej końca nadszedł pewien konkret. Wino wymieszało się z gorzkością orzechów, a przy suszonych owocach i zaduchu pojawiły się przyprawy korzenne. Niektóre dość znacząco goryczkowate i lekko ostre. Powiedziałabym, że to cynamon w jakimś niejednoznacznym miksie.

W posmaku pozostała goryczkowatość przypraw, gorzkość dymu, zaduch daktylowych raw barów i suszonych owoców... Może masa makowa i delikatnie ostrawa korzenność? Wszystko to otulone kwiatowo-owocową słodyczą miodu. Bardzo owocowego, kwiatowego miodu... czy raczej syropu daktylowego. Pikantne przyprawy utrzymywały się najdłużej, zaskakująco długo.

Całość wyszła bardzo słodko, głęboko w tej słodyczy. Daktyle, raw bary, miód, kwiaty i inne suszone owoce... Śliwko-winogrona... A jednak miało to charakterek nabudowany winem i orzechami. Mimo wszystko gorzkości nie brak, a i soczysta kwaśność dodatkowo sprawiła, że nie ma mowy o zasłodzeniu, jednocześnie nie narzucając się zbytnio klimatowi. A ten był bardzo ciekawy. Taki... lepiszczy.
Struktura wydała mi się w porządku do jedzenia, ale intrygująca, gdy bardziej zwróci się uwagę na jej zalepianio-zapychanie.
Czuć, że cukier daktylowy wiele pozmieniał w nutach regionu. Co więcej, już po zjedzeniu poczytałam o cukrze daktylowym - ponoć bardzo się bryluje, co z kolei wyjaśniałoby konsystencję czekolady.

Wyszła o wiele bardziej esencjonalnie od GR 70 % z kardamonem. W tamtej przyprawa wydawała się nieco hamować pewne nuty. Dzisiaj prezentowana była soczystsza, bardziej owocowa. I były to zarówno owoce jej samej, jak i daktyle. Wprawdzie orzechy włoskie i grzaniec wersji z kardamonem były cudowne, ale głębia tej i to, jak tu wyszły roślinne motywy (kwiatowo-owocowo, nie zaś "wegańsko" jak w GR 70 % Kardamom / Cardamom) z kolei wyszły na plus tej.


ocena: 9/10
kupiłam: Sekrety Czekolady
cena: 20,99 zł (za 50 g; dostałam zniżkę)
kaloryczność: 520 kcal / 100 g
czy kupię znów: kiedyś mogłabym do niej wrócić (gdybym np. dostała czy coś)

Skład: miazga kakaowa, cukier daktylowy, tłuszcz kakaowy

2 komentarze:

  1. Zapach! Trufle kłują mnie w oko jako przykład obtoczenia, ale śliwki uważam za ciekawe. Zwłaszcza że w czeko uwielbiam. O raw barach z daktyli chyba nie muszę nawet pisać. Skąd podkreślenie przy zapychaniu? Nigdy nie widziałam u Ciebie podkreśleń. Jaką pełni funkcję? Podkreślenie kojarzy mi się z "przede wszystkim". Pekany wiążę z pleśnią, bo tak je czułam we flapjacku (jadłam dwukrotnie z kilkuletnim odstępem czasowym), niemniej kompozycja zaprezentowanej tabliczki jest mega. Zdaje się mega, o. Chętnie bym przygarnęła. Bardzo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie podkreślenie? Nic nie podkreślałam, a tekst (czcionka) wyświetla się u mnie normalnie.

      Pekany nie zawsze mają coś z pleśniowego smaku. Z moich obserwacji wynika, że w połączeniu z innymi składnikami już tak.

      O tak, to zdecydowanie GR, którą mogłabym Ci polecić, mimo że ogółem od tej marki Tobie to radziłabym się trzymać z daleka!

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.