Czasem to, czym kieruję się przy wyborze czekolady na dany dzień, jest nieodgadnione nawet dla mnie. Po Wedlu z galaretkami, po Terravicie z kokosem (i migdałami) jakoś mnie naszło na tę czekoladę. "Coś ciekawego, a jednocześnie względnie znanego" - takie czekolady często zabieram na uczelnię. Zawsze tylko się boję, że trafi się coś zbytnio zasładzającego i nie podołam, ale tu ilość dodatków sprawiła, że pomyślałam, iż może nie będzie tak źle. Gdy zobaczyłam skład, strach wrócił. Liczyłam, że to tabliczka z galaretkami kokosowymi i orzechami, a tu... cząstki kokosowe swoją drogą, a... galaretki o nieokreślonym smaku swoją?
Orion Studentska Mlecna S Chuti Kokosu / Mliecna S Chutou Kokosu / Chut' Kokos to mleczna czekolada o zawartości 25 % kakao z orzeszkami ziemnymi, cząstkami kokosowymi i galaretkami cytrusowymi.

Gdy tylko zaczęłam rozrywać sreberko, dobiegła mnie nienapastliwa woń kokosa o słodkim, naturalnym, choć nieco przerysowanym charakterze. Za sprawą przesłodzonej, mlecznej czekolady kojarzyła się trochę z Bountym. Po przełamani poczułam jeszcze arachidową nutę.
Tablica była konkretna, mimo wielu dodatków nie kruszyła się. Nie topiła się w palcach, a wyczuwalna tłustość nie przełożyła się na ulepkowatość.
Bogato wypełniono ją prażonymi, mocno chrupiącymi fistaszkami: całymi, połówkami i dużymi kawałkami o przyjemnej jakości. Ogrom zajęły miękkie, rwące się i odrobinę ciągnące, lepkie galaretki. Na oko odebrałam je jako bardzo soczyste. Najciekawszym dodatkiem, którego również nie poskąpiono, były drobniejsze od reszty kawałki kokosowe: nie za twarde, nie za miękkie. Cechowała je jędrność, a także pewna żujność. Nie lepiły się, trochę suchawe, widziały mi się jako galaretko-kostka zrobiona z kremowego mleczka, przemielonych wiórków i "ekstraktu z nadzienia Bounty'ego".
W ustach czekolada rozpływała się łatwo i trochę rzadkawo. Raczej kremowa, tłusta w sposób mleczny, dość szybko ujawniała dodatki, ale cały czas je oblepiając, podobnie jak i usta. Całość była trochę ulepkowata.

Galaretki istotnie cechowała silna soczystość. Były glutowato-miękkie i średnio rozpuszczające się. Trochę śliskawe, trochę grudkowato-scukrzone. Dziwne. Niby w porządku, acz ta glutowatość odpychała.
Kawałki kokosa wyszły przy nich konkretniej, lecz twardości im brak. Poniekąd były kremowe, tłustawo-mleczne, przy czym rozchodziły się na grudki, rozpływając się częściowo.
Orzeszki to z kolei cudownie chrupiące, spore sztuki jakby prażono-świeże.
Wszystko okazało się w miarę spójne, jeśli o konsystencję chodzi.
W smaku sama czekolada uderzyła czystym cukrem, górującym nad maślano-delikatną bazą. Wydała mi się mieć nieco orzechowy posmak, jednak pewnie po prostu przesiąkła dodatkami. Je, zwłaszcza kokosa, czuć bowiem niemal od razu.

Nuta aromatu kokosowego subtelnie dała o sobie znać, po czym przywołała lekki, idealizowany smak Bounty'ego, gdyż wkomponowana była w cukrowo-czekoladowe otoczenie. Mieszając się z orzechami, kokos wypuścił też naturalniejszy motyw mleczka. Oczywiście nasilał się przy dodatkach, ale ciężko mu szło przez ilość cukru.
Otóż kawałki kokosowe smakowały mało wyrazistym kokosem. Za sprawą dominującego w nich mleczka kokosowego wchodziły w smak mlecznej czekolady. Pobrzmiewał też bardziej sztuczny, ale całościowo niknął w ogólnie cukrowym otoczeniu. Kawałki kokosowe same w sobie były bardzo słodkie i ogólnie przez to mdławe.

Galaretki też podbijały cukier. Okazały się mdłe w tej cukrowości, jednak gdy rozpuszczały się lub gdy je wysysałam, tchnęły w resztę odrobinę soczystego kwasku soku z cytryny. Próbował przełamać słodycz, ale potem tonął w cukrowości. Nie podeszły mi, aczkolwiek jakoś się wtopiły w resztę... co uratowało sytuację. Powiedzmy.
Arachidowy wątek też trzymał się raczej za kokosem, dopóki nie zaczęłam rozgryzać orzeszków. Wtedy to intensywne, prażone fistaszki dominowały. W cukrowo-mlecznym otoczeniu, odlegle kojarzyły się ze snickersowym masłem orzechowym (wymyślam).
Galaretki swoją namiastką kwasku przyjemnie mieszały się z kokosem (ciut nie pina colada - nie piłam jej, ale wariant smakowy czasem wydaje się ok), ale z orzeszkami... Coś nie grało.
Po wszystkim pozostało przesłodzenie i posmak orzeszków ziemnych... O kokosa już trudniej, choć trochę pobrzmiewał. Lekka galaretkowatość nie wychylała się, acz była.

Całość mi nie smakowała, bo po prostu zacukrzała, nie reprezentując żadnego konkretniejszego smaku. Z racji ogromu cukru po prostu nie byłam w stanie tego jeść. Owszem, elementy przełamujące pojawiały się, ale one tylko epizodycznie osłabiały słodycz. Całościowo to przeciętna cukrotabliczka z cukrowym dodatkiem... i niecodziennym kokosem. Niestety jednak i tak, jedyny element, który mógłby uczynić z niej coś naprawdę wartego uwagi był niedopracowany i w dodatku pożałowano go.
Szkoda, że galaretek nie zrobili też właśnie kokosowo-cytrynowych, a nie cukrowo-żadno-cytrynowych i zdecydowanie wolałabym więcej kostki kokosowej kosztem innych dodatków. Te nijakie galaretki przypomniały mi, dlaczego nie lubiłam tych czekolad wcześniej - wydaje mi się, że były takie same, jak w
klasycznej wersji. W tej, bo poskąpili kokosa, czuć też niską jakość samej czekolady. Ja bym sypnęła do niej jeszcze wiórki - może zyskała by pazur.
Większość powędrowała do Mamy i nawet ona uznała, że to zdecydowanie przecukrzona, za mało kokosowa czekolada. Odpowiadały jej jednak galaretki: "kwaśne, jakich w czekoladzie fanką nie jestem, ale tu fajnie tak ten kwasek wyszedł".
ocena: 4/10
kupiłam: Aldi
cena: 6,99 zł (za 180 g)
kaloryczność: 515 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie
Skład: cukier, galaretki 13% (cukier, syrop glukozowy, woda, kwas cytrynowy, pektyna, cytrynian sodu, aromat, tłuszcz palmowy i kokosowy, wosk karnauba), orzechy arachidowe 12%, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, kawałki kokosowe 9% (mleko kokosowe 47%, cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, błonnik owsiany, substancja żelująca: alginian sodu; naturalny aromat, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, cytrynian potasu) miazga kakaowa, tłuszcze roślinne (palmowy, Shea), emulgatory (lecytyna słonecznikowa, polirycynooleinian poliglicerolu), tłuszcz mleczny, laktoza, serwatka w proszku, ekstrakt waniliowy