sobota, 23 listopada 2019

Magnetic Czekolada deserowa ciemna nadziewana lubeckim marcepanem

Ostatnimi czasy opadł mój entuzjazm w stosunku do czekolad z marcepanem. Lubię je, żeby nie było, ale chyba bardziej teoretycznie niż praktycznie. Na otwarcie tej Magnetic trochę się cieszyłam, ale i trochę sceptyczna pozostałam. Kokosowa bowiem mi nie podeszła, a liczyłam na wiele. W stosunku do tej nie miałam jakiś wygórowanych oczekiwań, więc rozczarowanie nie mogło być za duże.

Magnetic Czekolada deserowa nadziewana lubeckim marcepanem to "czekolada ciemna o zawartości 53 % kakao nadziewana lubeckim marcepanem (56%)", wyprodukowana przez Erasmi & Castens Lubecker Marzipan dla Biedronki na zlecenie Horst Schluckwerder OHG.

Po otwarciu poczułam intensywny zapach marcepanu, a więc takich charakterniejszych, jakby trochę "chlebowych" migdałów z iluzją alkoholu. Tę ostatnią podkreśliła czekolada o przypalonym, węglowo-kawowym charakterze; niestety z tanim poniuchem.

Ciemna tabliczka okazała się bardzo konkretna i twarda. Przełamanie, któremu towarzyszył donośny trzask, ujawniało, że to za sprawą grubej warstwy czekolady na wierzchu. Samo wnętrze jednak też było dość konkretne, bo bardzo zwarte i suchawe.

W ustach czekolada rozpływała się opornie i trochę ulepkowato, dość tłusto z aspiracją do bycia kremową. A jednak w pewnym stopniu sprawiała wrażenie suchej. Niechętnie ujawniała suche nadzienie, nasiąkające po dłuższym czasie.
Składało się z bardzo zbitych drobnych grudek, które były naprawdę mocno przemielone (ale jednak były grudkami). Trochę... żujno-trzeszczące, odrobinę memłające się jak wiórki kokosowe.
Całość wydała mi się ulepkowato-męcząca.

W smaku czekolada okazała się dość dosadna, ale nieintensywna. Mimo wyczuwalnej palono-przypalonej gorzkości, przesłodzenie szybko dało o sobie znać. Między jednym a drugim prędko pojawiła się śmietankowość, podbijająca maślano-marcepanowe nuty. Ułożyło się to w smak taniej, delikatnej kawy. Czekolada niewątpliwie przesiąkła wnętrzem, które i tak szybko się odzywało.

Robiło to poprzez słodycz. Ta, i tak za silna, za sprawą marcepanu rosła do poziomu cukrowości. On sam w sobie nie był mocno słodki, ale jakoś wyeksponował cukrowość czekolady. Śmietankowa nuta nadała mu kremowo-pudrowego wydźwięku, który okazał się wręcz mdlący. Gdy marcepan wyłonił się spod czekolady, smak marcepanowych, ale (bardziej niż w przeciętnych marcepanach) czystych migdałów stał się wiodący. Czyste, naturalne migdały wymieszane z pudrową, prostą cukrowością utrzymywały się najdłużej jako główny smak.

Migdały mieszające się z cukrową, spalono-kawową, cierpką, trochę węglowo-tanią czekoladą nasiliły śmietankę, a wydźwięk zrobił się po prostu mdły.

W posmaku ostała się tania, maślano-przypalona czekolada o dość silnej cierpkości i cukrowo-migdałowe połączenie. Na ustach pozostała tłustość, niewyczuwalna aż tak bardzo w trakcie jedzenia, a irytująca po tej czynności. Miało to nudny wydźwięk, niezachęcający, by zrobić kolejny kęs.

Całość wyszła słodko i czysto... Nie był to cukier w cukrze, ale z racji braku charakteru, mnie strasznie nudziło. Niby nawet trudno coś konkretnego zarzucić, a jakoś nie chwyciło. Czekolada wręcz polewowa, marcepan... ot, słodko-migdałowy. Takie to ogółem zlepkowate, że dałam sobie spokój po małym kawałku, resztę wciskając Mamie, która przynajmniej bez dwóch zdań słodki marcepan lubi. Jej w sumie ogół smakował: "Gdyby tak ta czekolada była mleczna, to w ogóle byłoby bardzo smaczne". Pewnie też dlatego, że zaskakująco śmietankowo wyszło (mimo że bez śmietanki w składzie).


ocena: 6/10
kupiłam: Biedronka
cena: 6,99 zł (za 140g)
kaloryczność: 470 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: cukier, mielone migdały 27%, miazga kakaowa, woda, tłuszcz kakaowy, lecytyny, substancja utrzymująca wilgoć: inwertaza

PS A gdyby komuś mało tej słodyczy było, zapraszam do małej aktualizacji recenzji J.D. Gross mlecznej 33 % z mielonymi orzechami laskowymi.

10 komentarzy:

  1. Też lubię słodki marcepan ale w przeciwieństwie do Twojej Mamy wolę go w ciemnej, a nie w mlecznej czekoladzie (w mlecznej już się robi za słodki). Trochę mnie kusiła ta czekolada, bo kocham marcepan, ale odrzuciła mnie forma. Normalną tabliczkę czekolady może bym jeszcze kupiła, ale taka bez kostek wydaje mi się dziwna :p najbardziej to ja lubię marcepan w formie chlebka ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chlebków marcepanowych nie lubię, ale jeśli chodzi o czekoladę na marcepanie... Według mnie to i tak liczy się jakość. Może Cię zaskoczę, ale wiesz, że np. marcepanowy baton Lindta (korzenny) to był w białej i bardzo mi smakował?

      A Zottery bez podziału też Ci się nie podobają?

      Usuń
    2. Wizualnie są przepiękne, ale wydają mi się niepraktyczne do jedzenia :D

      Usuń
    3. Dlaczego niepraktyczne? Łamiesz, jak chces. W przypadku Zottera (70g), czyli mojej ilości idealnej na raz, wyjątkowo mi pasuje.

      Usuń
  2. Pamiętam grubość czekolady i trzask przy łamaniu. Dla mnie bomba. Konsystencji czeko niestety sobie nie przypominam, ale grudki - u mnie nazwane marcepanowymi farfoclami - zapamiętałam doskonale, bo lubię taką formę. Wydaje mi się "prawdziwsza" od jednolitej masy. Kurczę, słodyczy ogólnej nie pamiętam (zgadzam się, że marcepan sam w sobie był cudny, jako że niskosłodzony). O ile przez kokosową niemal skonałam z przecukrzenia, o tyle tę wspominam baaardzo dobrze i mogłabym do niej wrócić. Zresztą zjadłam całą sama (kokosową też), co o świadczy o sympatii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niskosłodzony marcepan? Ależ to było cukrowe... Tak, mniej niż sama czekolada, ale i tak.

      Potrafię jednak sobie wyobrazić Twój zachwyt. Zrozumieć... To już gorzej.

      Usuń
    2. Ey, ale przecież napisałaś, że sam w sobie nie był bardzo słodki! Podkreślił słodycz czekolady, niemniej to nie on był cukrowy. Hmm. Źle zrozumiałam?

      Usuń
    3. Nie, on też był słodki i cukrowy, ale jeszcze nie tak MOCNO. Gdyby czekolada nie była przesłodzona, a porządnie gorzka, to on stałby za silną słodyczą, ale pewnie jeszcze uznałabym ją za znośną.
      "Robiło to poprzez słodycz. Ta, za sprawą marcepanu rosła do poziomu cukrowości. On sam w sobie nie był MOCNO słodki, (...). Śmietankowa nuta nadała mu kremowo-pudrowego wydźwięku, który okazał się wręcz mdlący. (...). Czyste, naturalne migdały wymieszane z pudrową, prostą cukrowością utrzymywały się najdłużej jako główny smak."

      Usuń
    4. Ok, got it. Zrozumiałam, że za całe zło marcepana odpowiada czekolada. A tu jednak w marcepanie też siedział diabeł.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.