niedziela, 17 listopada 2019

lody Breyers Delights Cookies & Cream

Mimo że nie jestem lodomaniaczką, lubię móc jakieś smaczne czasem zjeść (a więc ze słodyczy to i tak całkiem nieźle). Ważne, aby miały dobrą bazę, dlatego jestem sceptyczna do wszelkich wegańskich czy "zdrowych" / "dietetycznych" wymyślnych tworów. Do marki Breyers podeszłam trochę nieufnie. Dosłownie połowa smaków mnie zaciekawiła, ale ostrożnie wzięłam tylko wariant, który bardzo lubię i który uważam za względnie bezpieczny. Wprawdzie odtłuszczone mleko normalnie postrzegam jako "białą wodę", a na samą myśl o słodzikach (zwłaszcza erytrytolu!) aż drżę, ale... lubię wiedzieć, co tam w lodowym świecie słychać. A i chciałam się przekonać, czy z takich "dziwadeł" Halo Top się jakoś wyróżniają - czy ja na dziwny smak trafiłam? Warto dać szansę innemu?
Po degustacji i przeczytaniu chwalebnego tekstu na ich stronie internetowej, z czystej złośliwości, zaczęłam szukać więcej o producencie. To Unilever - od Algidy, ale też wszystkich Knorrów i Amino - zupki chińskie? Zdrowo! A jak nisko kalorycznie!

Breyers Delights Cookies & Cream to "lody waniliowe z ciasteczkami kakaowymi (6%)"; z wysoką zawartością białka, a niską cukru. Pudło to 500 ml / 266 g.

Ani po otwarciu, ani później lody specjalnie nie pachniały. Ot, tak trochę mlecznie, tak trochę słodko-dziwnie.

Wbijając łyżkę zdziwiłam się, bowiem nie trafiłam na większy opór. Masa okazała się miękka i podzielna, ale w dziwny sposób. Szła w warstwy, przy czym okrągłe ciastka też się rozchodziły. Z tego, co zjadłam, nie było ich za wiele (w reszcie ponoć też).
Właśnie jednak "rozchodzenie się / rozłażenie" jest tu najodpowiedniejszym określeniem. Całość bowiem nie rozpływała się, a coś takiego odstawiała. Lody niby topiły się szybko, ale w zasadzie wcale tego nie robiły. Pozostawały zwarte, wydawały mi się przy tym wręcz gumiasto-zagęszczone, bardzo miękkie, ale zwarte. Nie były wodniste, śmietankowe też nie, a dziwne... Tłustawe, niby kremowe, ale jak... czekolada-ulepek? Kremowo-ciągnące i trochę jak bita śmietanka.
Ciastka też rozłaziły się. Wyglądały na twarde, a rozpływały się w ustach jak kawałki gumiasto-kapciowego ciasta (to niestety ta "zła kapciowość", bo ciasto kapciowato-miękkie w lodach lubię).

W smaku masa lodowa uderzyła nijakością i przesadzoną ilością słodziku. Pomknął na pierwszy plan, wyraźnie czuć erytrytol i jego irytującą, przymglono-wgryzającą się w język specyfikę. Trochę chłodzący jak mięta, dziwnie sztuczno-naturalny...

Wkomponował się w równie dziwne, pseudośmietankowe otoczenie. Czułam jakby wypraną ze smaku słodką, bitą śmietankę. W ciemno powiedziałabym, że to jakieś lody wegańskie, bez laktozy lub jakieś inne "udziwnione". Jeszcze jak się jadło, to w miarę śmietankowo smakowały, ale..
Bliżej końca zalatywało to sztucznością i sztuczno-słodzikowym kwaskiem. To już było wstrętne.

Z nijakością ciemne ciastka wcale nie zawalczyły, ponieważ też okazały się nijakie. Smakowały głównie pszenno-mącznie. Słodko-ciastowo, może minimalnie "ciemnociastowo", ale nie kakaowo, a już na pewno nie gorzko. Może trochę gorzkawo z racji przypieczenia.
Ciastka również były słodkie w irytujący, słodzikowy sposób.

Po wszystkim pozostał paskudny posmak słodziku i sztuczna kwaśność, a także wręcz wgryzający się w język... bezsmak? To było paskudne nic. Nic, tylko ohyda.

Całość wyszła tylko tyle, że słodzikowo słodko, nijako i... Źle. O dziwo jednak sama białkowość aż tak nie dawała się we znaki. W miarę kremowa konsystencja, rozpływające się ciastka i chwilowo nieźle śmietankowy smak to nieliczne plusy. Tak to było... nielodowe, w sensie nietopiące się, przesłodzone okropnym słodzikiem, który tylko otworzył drogę kwasom, sztuczności i nie wiem, czemu jeszcze. Ciastek poskąpiono, a im brakowało kakao.
Jak się je, to jeszcze, ale gdy się kończy... Fu. Połowę jakoś tam zmęczyłam, by się wczuć, może się przekonać itd. ale druga powędrowała do Mamy. Cierpiałam wtedy z paskudnym posmakiem w ustach. Na samą myśl, że miałabym je skończyć, aż mi się niedobrze robiło.
Mamie też nie smakowały, ale zjadła, bo wyrzucić szkoda.


ocena: 3/10
kupiłam: Kaufland
cena: jakieś 16,99 zał zł (za 500 ml)
kaloryczność: 131 kcal / 100 g; 70 kcal / 100 ml
czy kupię znów: nie

Skład: mleko odtłuszczone, skondensowane mleko odtłuszczone, maltodekstryna, substancje słodzące (erytrytol, glikozydy stewiolowe), śmietanka 4,5%, białka mleka, cukier, mąka pszenna, masło, kakao w proszku, aromaty, emulgator (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych), stabilizatory (glicerol, guma karobowa - E410, guma guar), jaja, sól, substancja spulchniająca (węglany sodu)

PS Jako ciekawostka: Mama z kolei (w razie czego miałyśmy się podzielić czy coś) zdecydowała się na smak Salted Caramel Cake i ponoć jeszcze gorsze "karmel, na szczęście niesłony, czuć, ale z tym ohydnym posmakiem" (nie wiem, czy chodzi o słodzik czy może w ogóle o białkowość"). Aż zastanawiała się, czy nie wyrzucić (ale w końcu jakoś zmęczyła je). "Najstraszniejsze w nich były takie oślizgłe, nijakie... chyba ciastka to miały być." Cieszę się więc, że nawet nie powąchałam. :>

11 komentarzy:

  1. No przy tej cenie to rzeczywiście wyrzucić żal :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam je iw sumie trochę mnie ciekawiły, bo zastanawiałam się czy takie dietetyczne lody bardzo się różnią od zwykłych :D zakupu jednak nie planowałam, bo wolę już iść na coś dobrego w Good Lood czy bracia Hodurek i jakoś tak nigdy nie było okazji żeby akurat te lody kupić (ani tym bardziej ochoty). Dobrze że wrzucasz ta recenzję, bo kto wie czy by mi nie strzeliło do głowy, żeby je jednak kupić. Nie przepadam za smakiem słodzików, a wizja męczenia się z półlitrowym kubkiem nijakich lodów brzmi przerażająco :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Tę* recenzję :P)

      Oj,bardzo! Paskudne są, więc dobrze, że nie miałaś okazji kupić.
      Ja bym nie dała rady ich zjeść, to pewne.

      Usuń
  3. Nie jestem źle nastawiona do odtłuszczonego mleka ani słodzików. Mam do nich neutralne podejście (chyba że słodzikiem jest stevia, bleee). Interesują mnie te lody i na pewno kupię co najmniej jedne, jak już wykończę swoje (czyli za milion lat). Baaardzo dziwna konsystencja, przez którą jestem jeszcze bardziej ciekawa. Pseudosmaki i wyczuwalne słodziki nie zachwycają, ale w przeciwieństwie do Ciebie kocham Questy, więc nie czuję strachu ani odrazy. Na dwoje babka wróżyła.

    Lody smakują mojej bliskiej znajomej. Nie pamiętam, które smaki mi poleciła, ale na pewno wezmę te z polecenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stewia? Rzeczywiście fu, raz jadłam z nią czekoladę o wysokiej zawartości kakao i właśnie tylko z nią... Uh, co to było!

      Odtłuszczone (tę całkiem, czyli 0%) mleko ma według Ciebie smak? Według mnie to jakaś mdła prawie woda.

      Hm, Questy lubisz, od słodyczy oczekujesz czegoś innego niż ja... Mogłabyś je odebrać lepiej, ale obstawiam, że słodzik i Ciebie by odrzucał.

      Usuń
    2. Płynne mleko 0 i 0,5% to woda. Tu jednak mówimy o mleku przemienionym w lody, którego ja nie rozpoznaję. Nie ma znaczenie, ile miało % przed zlodowaceniem. Tak samo nie czuję różnicy w mleku sproszkowanym. Żadnej.

      Usuń
    3. Przynajmniej tu się zgadzamy. No tak, zapomniałam, że Ty w sumie czerpiesz radość też z lodów, w których woda jest, co z kolei mi prawie zawsze przeszkadza.

      Usuń
    4. Szczerze żałuję, że są składniki, których nie rozpoznaję, np. sproszkowane mleko. No ale cóż poradzić? :P

      Usuń
    5. A ja właśnie czasem wolałabym pewnych rzeczy nie wyczuwać. ;P

      Usuń
  4. Lody z Halo Top, zwłaszcza masło orzechowe czy słony karmel są dużo lepsze od tych Breyers. A najgorsze jest to że w Polsce nie można ich kupić :( nie wiem jakim cudem przyjęła się tak super marka Breyers a Halo Top było kiedyś chwilowo w Tesco tylko. Smutne to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Halo Top, jak miałam Tesco jeszcze otwarte, próbowałam jedne (https://www.chwile-zaslodzenia.pl/2018/12/lody-halo-top-cinnamon-roll.html). Rzeczywiście były nieco lepsze, ale że że "duże" nie powiedziałabym. Według mnie też niewarte uwagi.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.