niedziela, 31 maja 2020

lody Gelatelli Premium Cookies & Cream

Niektóre smaki lidlowych lodów zmieniły się na gorsze, pewne produkty zmieniły producentów, opakowania, składy. Ogólnie zauważyłam w Lidlu spore zmiany. Wiele z nich mi się nie podobała, acz większość - nie ukrywam - nie dotyczyła mnie, a Mamy. W każdym razie, zmianę opakowań lodów i podwyższone ceny zarejestrowałam i ja. Na plus na pewno warto zaliczyć odejście od bezsensownej i irytującej nazwy "Kruche Ciasteczko Cookie", ale... bałam się, że zepsuli jedne z moich ulubionych lodów. Jako że zmieniła się kaloryczność, uznałam, że i w składzie gmerali. Minimalnie, bo minimalnie (składniki się nie poprzesuwały), ale zrobiłam się podejrzliwa. I tak obiecałam sobie kiedyś do nich wrócić, ale wolałabym mieć pewność, że wracam do czegoś znanego i lubianego. Co gorsza, rzuciło mi się w oczy, że "śmietankę" zmieniono na "bitą śmietankę". Nie wiedziałam, czy to tylko kwestia tłumaczenia, czy składnika, ale... po lodach Bailey's (zaginam czasoprzestrzeń: zdecydowałam dodać recenzję Gelatelli znacznie wcześniej ze względu na sezon lodowy i to, że do starych odnosiłam się m.in. w recenzji HD Cookies & Cream) i właśnie bitej jako bazie, autentycznie się bałam.
Co więcej, do samego końca nie byłam pewna, czy dodać to jako kompletnie nowy post, czy aktualizację.

Gelatelli Premium Cookies & Cream to "lody waniliowe z kawałkami kruchych ciastek kakaowych (6%)".
Zawartość pudła to 416g / 500 ml.

Zaraz po otwarciu poczułam waniliowo słodki zapach z wyraźnie zaznaczonymi gorzko-kakaowymi ciastkami i śmietankową bazą.

Masa lodowa była dość twarda i gęsta. Topiła się powoli i kremowo, tłusto w mocno śmietankowy sposób. Pod względem konsystencji wydała mi się nieco zbyt ciężka, ale tragedii nie było. Chwilami kojarzyła mi się z gęstą, "oklapłą" bitą śmietanką, która utraciła swój puszysty efekt, a została z tłustością. Dodatek (ciastka) ratował sytuację. Odciągał uwagę od masy.
Wypełniało ją mnóstwo ciastek różnej wielkości: od średnich i małych kawałków po drobinki-kruszynki tworzących jakby miazgę z ciastek. Ta ostatnia przemieszała się przez całą masę lodową.
Wszystkie cechowała skłonność do nasiąkania, mięknięcia i rozpływania się, co mi się podobało. Przypominały wilgotne, mięciutkie ciasto (czemu na pewno dopomógł fakt, że jem lody długo i takie już topiące się). Mimo to wydaje mi się, że chwilami pojawiał się rzężący efekt cukru.

W smaku od początku czułam wyrazistą waniliową słodycz oraz śmietankową bazę, która... chwilami szła w kierunku bardziej śmietankowo-mlecznym, smakowo lżejszym, co bardzo mi odpowiadało. Myślę, że to dzięki mocnemu zabarwieniu wanilią oraz temu, że całość trochę przesiąkła kakaowymi ciasto-ciastkami (sama śmietanka została przełamana).

Te nuty właśnie świetnie pokierowały słodyczą. Ta bowiem była wysoka, że chwilami aż przeszkadzająca. Mimo to, lody nie wyszły cukrowo, a nawet dość ambitnie.

Ciastka przełamywały ją. Były gorzkie za sprawą przypalonego wątku i cierpko kakaowe. Pokazały, jak każdy szanujące się kakaowe ciastko / ciasto - czy może dokładniej ciastowa wersja herbatnika typu Oreo - powinno smakować. Niestety jednak i w nich znalazł się cukier, co byłoby bardziej problematyczne, gdyby nie leciutki sodowy efekt (osłabiający słodycz).

Po zjedzeniu było za słodko, czułam się zatłuszczona i ewidentnie na ustach została warstewka tłuszczu, ale jednocześnie waniliowo-śmietankowa toń i kakaowa gorzkawość ciastek.

Nowa wersja jest zdecydowanie tłustsza od dawnej, za co odjęłam jej punkt. Ogólnie zarejestrowałam zmiany właśnie w strukturze - ciastka były inne: mniejsze i bardziej wmieszane w masę, choć wciąż ciastowe. Słodycz wydaje mi się nieco wyższa, ale już wtedy nie należała do najniższych.
Najgorsza zmiana to z tą tłustością... Skonsultowałam z Mamą, bo nie znam się na śmietanach, a ona stwierdziła, że pewnie chcieli zrobić lżejsze lody. Jeśli tak, to na pewno nie wyszło. Mimo wszystko zmiana była na tyle nieduża, że lody nadal mi smakowały.


ocena: 8/10
kupiłam: Lidl
cena: 10,99 zł (za 500ml)
kaloryczność: 273 kcal / 100 g
czy kupię znów: może kiedyś w promocji

39% bita śmietanka, mleko odtłuszczone, cukier, mleko w proszku odtłuszczone, żółtko jaja, mąka pszenna, olej słonecznikowy, ekstrakt wanilii Bourbon, 0,5% kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, substancje spulchniające: węglany amonu, węglany sodu, węglany potasu, sól

4 komentarze:

  1. Najpierw myślałam że zmiana smietanki na bitą śmietankę będzie się wiązała z bardziej puszystą i lekką konsystencją, coś jak w Big Miłkach Algidy. W sumie dla mnie taka zmiana byłaby na plus bo nie lubię zbyt zbitych lodów, no ale skoro te mimo wszystko są zbite to jakoś przeżyję, nie jest to czynnik wykluczający u mnie degustację :D z jednej strony podoba mi się że ciasteczka są drobne i zmieszane w całej masie, ale z drugiej chciałabym też więcej dużych kawałków = drobnica + mnóstwo większych ciastek to byłoby idealne połączenie, więc szkoda że tu ciastka są mniejsze. No ale skoro zmiany są niewielkie to skuszę się na te lody nawet mimo tłustości (ta mi w sumie nie przeszkadza w lodach) bo naprawdę lubię smaki ala Oreo ^^ no i fakt, w końcu jest lepsza nazwa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bita mnie odrzuca, ale jako baza do lodów to w ogóle wydaje mi się pomyłką - i aż się dziwię, że ludzie, którzy zajmują się tym zawodowo tego nie widzą.
      A Big Milki przecież są mlecznymi lodami, a mleko jest o wiele chudsze od bitej!

      Co do ciastek to tak, zgadzam się, że taka rozmaitość w kwestii wielkości byłaby najlepsza.

      Usuń
  2. Jedyny potencjalny minus to rzężący cukier w ciastkach. Wydają się zacne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie był aż tak natrętny, żeby Ci jakoś bardzo przeszkadzać, tego jestem pewna.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.