Czekolada Zotter Cherry & Nut Waffle / Kirsch auf Nusswaffel odkąd przeczytałam jej opis, jeszcze zanim spróbowałam, wydawała mi się zbyt namieszana i przeładowana. Degustacja utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Po niej pomyślałam, że dziś przedstawianą sobie odpuszczę bez żalu, skoro do mnie nie dotarła. A jednak parę miesięcy później dostałam ją od dystrybutorki. Może bez ogromnych nadziei, ale jednak z lekkim optymizmem się za nią wzięłam. Może właśnie okrojenie pomogło i w tej nadzienie zaprezentuje się lepiej? Warstwa wiśniowa stopowała bowiem potencjał orzechowej.
Zotter Waffle Brittle / Waffelkrokant to ciemna mleczna czekolada o zawartości 60% kakao nadziewana (42%) nugatem / praliną z orzechów laskowych z (14%) "brittle" wafelkowym, czyli karmelizowanymi wafelkami oraz cienką warstewką mlecznej czekolady o zawartości 40% na spodzie*.
*A przynajmniej tak jest w opisie.
Po otwarciu poczułam dominujący zapach orzechów laskowych, łączący w sobie orzechy karmelizowane oraz nugatowe. Mam na myśli charakternie palony karmel oraz mocno mleczno-maślany, słodki, ale nieprzesłodzony nugat. W jedno mieszał się z mleczną czekoladą, jednak zwłaszcza po przełamaniu wydawało mi się, że nie tą z wierzchu. Ta bowiem jawiła się jako motyw wytrawniejszy, trochę chlebowy, może złudnie marcepanowy, choć też nie brakowało jej pełnego, naturalnego mleka i stała obok. Jakby tak obok położono nugat z laskowców i mlecznej czekolady oraz charakterniejszą, bardziej kakaową mleczną czekoladę.
Tabliczka w dłoniach wydawała się masywna i ciężka, jednak niekoniecznie twarda. Poniekąd miała w sobie coś z twardości, ale nawet nie wiązało się to z trzaskiem. Nie trzaskała. Podczas łamania słychać za to chrzęst nadzienia. Wafelków w nugacie nie widać, lecz bardzo dobrze je słychać.
Trochę zaskoczyło mnie, że w przekroju nie widać warstewki jaśniejszej, tej mlecznej czekolady 40%, o której jest mowa w opisie oraz którą widać na zdjęciach producenta. W jednym miejscu wydawało mi się, że może na coś takiego trafiłam (i próbowałam to rozwarstwić nożem), ale... chyba moja czekolada była jednak bez tej warstewki.
Gdy robiłam kęsa, nadzienie wydawało się trochę delikatne i wtedy pod zębami też dobrze słychać chrzęst wafelków.
W ustach czekolada z wierzchu rozpływała się kremowo, w średnim tempie. Dała się poznać jako maziście-tłusta i ochoczo mięknąca. Jeśli była tam jakaś warstewka, to kompletnie nie czuć jej w strukturze.
Krem orzechowy także starał się wpisać w miękkość, ale wyszło mu to tylko częściowo. Był bowiem dość masywny, zbity i maślany. Czułam w nim oleistość, lekko pyłkowy efekt, choć ogólnie starał się pokazać jako bazowo gładki. Wszystko to jednak szybko odeszło w niepamięć, bo uwagę zaczęły przyciągać wyłaniające się wafelki. Nugat rozpływał się dość szybko.
Kawałków wafelków w nugacie zatopiono mnóstwo. Były tam malutkie, średnie i trochę większych.
Wafelki wolałam gryźć różnie, ale raczej na koniec, gdy wszystko już zniknęło, a tylko na próbę parę razy pogryzłam je szybciej, starając się robić to obok czekolady. Wtedy dodawały porządnego chrzęstu, były delikatne i krucho-chrupiące, w tym część w cukrowy sposób.
Wafelki gryzione na koniec częściowo zachowały chrupkość, ale większość zwilgotniała, zmiękła i zaczęła się częściowo rozpuszczać. Niektóre wyszły miękkawo, inne miękkawo-gumiasto, trochę jak "jadalny papier". Malutkim zdarzało się cukrowo rzęzić.
W smaku czekolada roztoczyła paloną gorzkość, do której powoli dołączyła także palona, karmelowa słodycz. Po chwili dopłynęło też pełne mleko, przechodzące w śmietankę. Czekolada wydała mi się lekko chlebowo-orzechowa sama z siebie, a nie tylko przesiąknięta nadzieniem (choć to pewnie też).
Spróbowana osobno jawiła się jako bardzo subtelnie gorzkawa, a tak to intensywnie mleczna i naturalnie orzechowa. W zestawieniu z nim, nadzienie podkreślało orzechowość i wydobywało gorzkość czekolady.
Czekoladę mleczną czuć cały czas, acz na większość degustacji wycofała się i pozwoliła prezentować się wnętrzu.
Z czasem mleczność i słodycz rosły. Może za sprawą zakamuflowanej warstwy mlecznej czekolady 40%, może po prostu za sprawą mieszania się czekolady z nadzieniem. Kakaowo palony akcent wierzchu jednak się nie zatracił. Po prostu obok wzrosła mleczność.
Nadzienie podchwyciło orzechowo-mleczne wątki. Przywitało się wyraźnie nugatowo słodkim motywem orzechów laskowych, po czym dodało jeszcze nutę maślaną. Choć było bardzo nugatowo, słodycz trzymała się średniego poziomu. Wiele do powiedzenia miał wątek prażonych orzechów laskowych. Wnętrze trochę kontynuowało też mleczno czekoladowy smak - jakby i do niego wtopiono mleczną czekoladę.
Kiedy spróbowałam osobno samego nadzienia, miałam wrażenie, iż faktycznie i w nim pojawia się nuta mlecznej czekolady... a w zasadzie mleczniusiej czekoladusi, wpisanej w głęboką, laskową nugatowość, która jednak po paru chwilach przegrywała z wafelkami. Jeśli nuta czekolady w nadzieniu nie była złudna, na pewno nie była to czekoladowość choć trochę gorzka.
Słodycz rosła za sprawą wyłaniających się z nugatu kawałków - były to cukrowo-karmelowe wtrącenia. W tym konkretnie karmelowych, cukrowych wafli - pomyślałam o waflach duńskich.
Mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa z kremu wyłoniła się oleistość jakby oleju orzechowego. Laskowce z jednej strony wyszły jakoś rozmyto, z drugiej zaś motyw prażenia przybrał na sile - cukrowe wafelki nie pomogły samej laskowości, za to prażeniu-pieczeniu owszem. Z czasem jeszcze oleistość mieszała się z delikatną gorzkością, wydobywając ją z pobrzmiewającej w tle gorzkawej czekolady mlecznej. Ona, orzechowa oleistość i wafelki przez moment grały jakby przeciw laskowej nugatowości.... Mleczność nadzienia za to miała się dobrze i udało się się przywrócić smaczek orzechów laskowych (acz już osłabiony).
Coraz bardziej wyłaniająca się drobnica mocno rozkręciła słodycz palonego, karmelizowanego cukru. Za nią przemykały akcenty pieczone i pszenne. To a to trochę przygłuszało, a to na nowo podkręcało orzechowość. Ze dwa czy trzy razy wśród wafelków mignęło mi echo soli, podkreślające słodko-karmelowo-prażony motyw wafelków.
Wafelki gryzione obok czekolady przypominały po prostu trochę bardziej karmelowy cukier. Podnosiły słodycz i zagłuszały nuty i oleju, i orzechów laskowych (co miało więc plusy i minusy).
Czekolada po debiucie nadzienia z wafelkami wyszła jednak jeszcze bardziej gorzko, porządnie palono. Jej mleczność i słodycz wydawały się bardzo subtelne. Przypomniała sobie o niemal wytrawnej, chlebowej nucie.
Gryzione na koniec wafelki wciąż pobrzmiewały karmelem, trochę cukrem i były ogólnie znacząco słodkie, ale smakowały też wyraźnie lekko wypieczonymi wafelkami. Niektóre wydawały się bardziej maślane, wręcz lekko... wafelkowo-gofrowe? A przy nielicznych mignęła mi sugestia soli.
Po zjedzeniu został posmak łagodnych, cukrowo słodkich, trochę karmelowych wafelków, wkomponowanych w karmelowo-maślano-mleczne, nugatowe, ale nieprzesłodzone realia. Wafelki i mleko, karmel grały pierwsze skrzypce, orzechy znalazły się w tle, a czekoladowość prawie odeszła w zapomnienie.
Czekolada wyszła o wiele lepiej, bo bardziej przejrzyście niż Zotter Cherry & Nut Waffle / Kirsch auf Nusswaffel. Była zwyczajnie smaczna. Jednak i ona mnie w sobie nie rozkochała... To znaczy wśród dawnych Zotterów byłaby nudna, wśród nowych kiepskich jawi się jednak jako jedna z lepszych. Doceniam ją jako tabliczkę orzechowo-wafelkową, choć to nie w 100% moja bajka. Jak dla mnie wyszła trochę za słodko i nudno, a do tego ze strukturą, za jaką nie przepadam: do ciągłego gryzienia i to najlepiej wcześniej, bo potem wafelki robiły się mniej atrakcyjne. Podobało mi się, że całość nie była przesłodzona, mimo że mocno nugatowa, że czekolada na wierzchu miała gorzkawy charakterek, jednak do nadzienia niepotrzebnie wkradła się oleistość. Można było zrobić je lepiej (bardziej orzechowo-czekoladowo-mlecznie?).
ocena: 8/10
kupiłam: dostałam od zotter.pl
cena: 22,49 zł (cena półkowa za 70 g; ja dostałam)
kaloryczność: 552 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie
Skład: surowy cukier trzcinowy, orzechy laskowe 19%, miazga kakaowa, wafelkowe brittle (mąka pszenna, cukier, masło, odtłuszczone mleko w proszku, sproszkowany ekstrakt słodu jęczmiennego, sól), tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, olej z orzechów laskowych 2%, emulgator: lecytyna sojowa, pełny cukier trzcinowy, sól, sproszkowana wanilia, anyż gwiazdkowy, emulgator: lecytyna słonecznikowa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.