piątek, 6 marca 2026

Rapunzel Chocolat Noir 85 % Avec Cacao De Bolivie ciemna z Boliwii

Marka Rapunzel ma lepsze i nieco gorsze tabliczki, jednak w zasadzie jej jedyną większą wadą jest po prostu słodycz. Dlatego też byłam niezwykle ciekawa, jak wyjdzie tabliczka o tak wysokiej zawartości kakao, co dziś przedstawiana, w jej wykonaniu.

Rapunzel Chocolat Noir 85% Avec Cacao De Bolivie to ciemna czekolada o zawartości 85 % kakao z Boliwii, słodzona cukrem trzcinowym Rapadura.

Po otwarciu poczułam zapach szlachetniejszego i nieco bardziej kakaowego kremu typu Nutella. Może zrobionego domowo z orzechów laskowych, kakao, cukru i mleka? Cukru trzcinowego, zapraszającego wręcz melasowy karmel. Karmel trochę alkoholowy? Pomyślałam o bardziej palonym, właśnie karmelowym alkoholowym nadzieniu coś jak z batona wedlowskiego Pawełka (na blogu jest recenzja Toffi). W słodyczy zaznaczyła się też pewna świeżość, jakby kwiaty i odrobinka mięty, ale nie kwiaty jednoznaczne i na pewno nie wyraźnie mięta (chodzi bardziej o poczucie rześkości, świeżości). Wszystko to prezentowało się na łagodnym, spokojnym tle starych drewnianych mebli. W oddali doszukałam się jeszcze soczystości jakiś ciemnych owoców... chyba w czekoladzie lub jako owocowo-czekoladowy krem.

Tabliczka wydawała się masywna i tłusto-kremowa. Przy łamaniu potwierdziła się jej masywność,  twardość, obfitująca w trzaski. Sprawiała wrażenie zbitej.
W ustach rozpływała się powoli, w zasadzie już wolno, ale chętnie. Miała w sobie coś z masła i była bardzo tłusta, a z czasem do tłustości dołączyła wodnistość. Jeszcze umocniła wrażenie tłustości, mimo że w tle wystąpił też drobny, pylisty efekt. Czekolada wykazywała kremowość i miękkość, w której to trzymała swój kształt. Kojarzyła mi się z bardzo gęstym puddingiem o śliskawo-maślanej tłustości, trochę jak Ehrmann High Protein Chocolate Pudding.

W smaku przywitała mnie subtelna słodycz o mocno palonym charakterze. Towarzyszyła jej niemal kwiatowa rześkość, nie będąca jednak jednoznaczną nutą kwiatów.

Za słodyczą zaznaczyło się masło. Rosło w siłę, przedstawiając się jako ubity maślany krem ("whipped buttercream") do ciasta / babeczek w wariancie kakaowym. Właśnie przy nim zaraz pokazało się też kakao: wyraźnie cierpkawe kakao w proszku. Nie jednak jakieś byle jakie, odłuszczone. Po prostu... proste.

Lekka cierpkość po chwili zaczęła rosnąć. Gorzkość miała łagodny charakter, ale właśnie umacniała się bez dwóch zdań. Cierpkość niekoniecznie wiązała się z gorzkością. Poniekąd, poprzez kakao, owszem, jednak coraz wyraźniej czułam też soczystość.

Soczysta cierpkość przywiodła na myśl aronię, acz bardziej w formie jakiegoś kremu aroniowo-czekoladowego z nadziewanych czekoladek aroniowych.

Inne nuty z ochotą przystały na rosnącą, ugodową gorzkość, współgrały z nią. Słodycz popłynęła w kierunku nieco bardziej kakaowej, cierpkawej Nutelli. Albo raczej kremu tego typu, domowej, zdrowej i smaczniejszej alternatywy. Orzechy laskowe, ozdobione cierpkim kakao wprowadziły echo mleka.

Pomyślałam o mocno czekoladowo-orzechowym cappuccino, po czym jednak mi umknęło. Mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa orzechów laskowych zbierało się coraz więcej. Zaprosiły do gry drewno - może meble zrobione właśnie z drzewa orzechowego? Meble mające już swoje lata.

Drewno zaś obudziło rześkość... jakby kwiatów i mięty, ale bez wyraźnego smaku ani kwiatów, ani mięty. Trzymał się ich chłód podobny do tego anyżu czy lukrecji, ale w ich przypadku też nie jakoś wyraźnie ich smak.

Znacząco wzrosła też słodycz. Trzymała się palonego tonu. Wciąż reprezentowała palony karmel, chylący się ku melasie. Melasie i karmelowej trufli? Do głowy przyszła mi karmelowa, alkoholowa trufla. Nadzienie jakiś szlachetnych czekoladek o karmelowo-alkoholowym tonie i coś a'la Pawełek, ale nie toffi, a wyraźnie karmelowy. Alkoholowe wrażenie sprawiało, że słodycz - mimo że nie bardzo wysoką - odbierałam jako dosadną.

W truflowości przewinęła się też soczystość... Trudna do uchwycenia, ale jednak. Pomyślałam o niemal czekoladowym, dziwnie mało owocowym owocu. Słodko-cierpkawej świdośliwie (ze świeżą miałam do czynienia tylko z jakąś mało słodką odmianą, o czym pisałam na instagramie) i acai? Albo o jakiś ciemnych owocach w czekoladzie, może... jagodzie w czekoladzie (analogicznie do cukierków "śliwka w czekoladzie). A do tego melasie... winogronowo-aroniowej? (Zupełnie abstrakcyjne wyobrażenie.) I aronii w wydaniu bardzo osłodzonym i czekoladowym. Coś jak... aronio-śliwka w czekoladzie?

Palona gorzkość zdawała się jednością z karmelowo-melasową, alkoholową truflą. Mimo że dość wyraźna, z czasem zaczęła coraz bardziej ulegać maślanej nucie. Masło wsparły orzechy laskowe. Tym razem splotły się w wizję ubitego kremu maślanego w wariancie nie kakaowym, a laskowo orzechowym. Kakao w proszku niemal się ukryło...

Po czym wyłoniło się w posmaku, po zniknięciu czekolady z ust. Po zjedzeniu został posmak dokładniej kremu kakaowego z ubitego masła, mieszającego się z karmelem o rześkim, prawie kwiatowym echu. Cierpkość wydawała się jednak należeć nie tylko do kakao, a też do jakby "czekoladowego" owocu, czegoś jak czekoladowa aronio-jagoda a'la "śliwka w czekoladzie"... albo właśnie też śliwka? Z odrobiną alkoholowej masy między owocem a czekoladą.

Czekolada była smaczna. Niemal melasowa, karmelowo-truflowa słodycz w niej nie grała pierwszych skrzypiec zwyczajnie dlatego, że cukru nie było za wiele. Jednak cały czas bardzo wyraźnie ją czuć, że aż nie zgadłabym tych 85% kakao. Dałabym góra 80%. Czuć za to sporo kakao w proszku, acz przybrało tu wydźwięk całkiem przyjemny. Kojarzyło się z kakaowym kremem do babeczek etc. oraz domową, kakaową alternatywą Nutelli z kakao i orzechów laskowych. Niemal nieuchwytne  owocowe - bardziej czekoladowo-owocowe m.in aronii - echo plątało się na obrzeżach kompozycji, ale owoców jakoś mi tu nie brakowało (wyrazistsze nie pasowałyby). Za dużo było mi tu nut maślanych. Podobnie struktura wyszła za tłusto i wodniście jednocześnie. Mimo to, degustacja była całkiem przyjemna.

Wyszła jako tako podobnie do Rapunzel 70 % Kakao Edelbitterschokolade / Chocolat extra noir, a zarazem inaczej. W podlinkowanej czuć drewniane meble, kominek i przyprawy - za sprawą wyższej słodyczy poszły w bardziej korzennym kierunku, podczas gdy w dziś przedstawianej poszły w stronę swoistego chłodu i alkoholową dosadność. Konsystencja dzisiaj przedstawianej była za to wręcz przytłaczająco tłusta.
Jej cierpkawe ciemne owoce i miętowo-kwiatowy chłód trochę kojarzył się z lukrecją i owocowym winem znanym z np. Zotter Labooko Bolivia 90 % Dark Chocolate (2023/24).


ocena: 7/10
kupiłam: naturitas.pl
cena: 16,01 zł (za 80g)
kaloryczność: 636 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, kakao w proszku, cukier trzcinowy pełny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.