Jodły pospolite to drzewa aż za dobrze mi znane. Straszliwie mi się podobają, w końcu... no, gdzie indziej można je w Polsce znaleźć, jak nie w górach? Co innego w Austrii... tam jodła pospolita została w 2015 drzewem roku i... to właśnie jej zawdzięcza nazwę i grafikę (nie, nie jest to członek KKK) ta tabliczka.
Już w momencie delikatnego odchylenia papierka poczułam silny zapach czekolady i alkoholu, przywołujący na myśl czekolady z likierem o jakimś owocowo-przyprawionym motywie. Znalazła się tu zarówno pewna soczystość owoców, charakterne uderzenie (alkohol, przyprawy), jak i świeży i rześki akcent... lasu.
Przy przełamywaniu odkryłam ciekawy kontrast. Twarda i gruba warstwa czekolady trzasnęła, a nadzienie skryte pod nią... zdawało się wręcz lekko ciągnąć. Nasilił się zapach alkoholu, ale obok niego pojawił się też karmel i... "alkoholowe krówki".
Spróbowałam wreszcie. Czekolada sama w sobie jest doskonale wyważona w smaku, gorzko-słodka, lekko mleczna, leciutko orzechowa. Łagodny, ale głęboki smak idealnie pasuje do kremowej, gładkiej konsystencji. Wyraziście odznaczają się na niej dodatki, którymi przesiąkła, a więc alkohol, cynamon i specyficzna ziołowość.
Ganasz jest bardzo tłusty, ale wciąż delikatny, wręcz mazisty. Tłustość najbardziej wyczuwa się, o dziwo, podczas przegryzania się przez całość, jednak nie psuło to aż tak bardzo odbioru. Owszem, czuło się, że krem jest mleczno-maślany, ale w tym przypadku bynajmniej nie jest to wada. Czuć naturalny smak składników, dzięki czemu karmel miał okazję pokazać się z najlepszej, trochę krówkowej, strony. Szybko zjawił się też miód, taki bardzo słodki, jasny, złocisty słodki miodek, ale już po chwili, na języku tańczy pikanteria. Rozgrzewający duet alkoholu i cynamonu zaczyna grę.
Pod miodem przemyka lesista ziołowość, specyficzny "iglasty posmak". Robi się ostro, ale wciąż karmelowo-miodowo. Gorzkość czekolady trochę się nasila, wyłaniają się orzechowo-migdałowe nuty z nadzienia.
W gardle robi się ciepło. To połączenie karmelu i alkoholu o charakterze drzew iglastych. Naprawdę czuć ten posmak! Alkohol wydał mi się bardzo silny, chociaż to zapewne ogólny dobór składników, a mimo to znalazło się tu miejsce i dla lekko owocowej soczystości.
Na koniec to ziołowo-iglasty alkohol przejmuje stery, a karmel i miód bezkarnie z nim igrają. Czekolada pobrzmiewa daleko w tle, a na koniec pozostaje jedynie słodkawo-alkoholowy "leśny" posmak.
Ta tabliczka... była zaskoczeniem. Po jej opisie nastawiłam się na zasłodzenie, a dostałam... tłustą przyprawioną słodycz z "iglaście" alkoholowym kopniakiem. Nie jest "słodziutkie, miodkowe", a mocne i ciekawe. Silver Firs skojarzyła mi się trochę z tym, jak odebrałam wedlowskiego Pawełka, kiedy to lata temu, z bijącym sercem, zwędziłam kostkę w tajemnicy. Pamiętam wpierw mleczną i karmelową słodycz,a ułamek sekundy później alkoholowe, rozgrzewające uderzenie, które sprawiło mi... niezwykłą przyjemność i wielką satysfakcję. Taki zakazany owoc - podobnie tutaj: niby słodko-słodko... a jednak to nadzienie to grzecznych i takich "słodziaśnych" nie należy.
Pewnie, nie jest to jeden z najlepszych Zotterów; tak, wolałabym mniej tłuste nadzienie; jasne, że nie pogardziłabym czekoladą 80-90 %, ale... jak mi ta ziołowa, lesista alkoholowość w połączeniu z karmelem i miodem smakowała!
ocena: 9/10
kupiłam: foodieshop24.pl
cena: 16 zł
kaloryczność: 493 kcal / 100 g
czy kupię znów: kupić może bym znów nie kupiła, ale np. dostać mogłabym
Skład: surowy cukier trzcinowy, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, proszek karmelowy (odtłuszczone mleko w proszku, cukier, masło), śmietanka z pełnego mleka w proszku, brandy z cukru trzcinowego, mleko, syrop glukozowy z cukru inwertowanego, miód, pełny cukier trzcinowy, migdały, orzechy laskowe, słodka serwatka w proszku, gałązki jodły, lecytyna sojowa, sól, maca, wanilia, cynamon, płatki róż, proszek cytrynowy (koncentrat soku cytrynowego, skrobia kukurydziana, cukier)
Jadłam ją.Szczerze powiedziawszy,sądziłam,że zasłodzę się troszkę za nadto,ale tak nie było.Karmel,miód,orzechowa nuta i "leśne posmaczki" bardzo przypadły mi do gustu.Ta tłustość nadzienia tu pasowała,no.. może odrobinkę mogła być delikatniejsza :>.Sądzę,że ten wariant mógłby był jeszcze lepszy w zestawieniu z 70-80% czekoladą.
OdpowiedzUsuńCzyli pełna zgoda.
UsuńSwoją drogą, powinni popracować nad niektórymi opisami, bo serio... może jest więcej takich, których unikam, bo boję się, że będą za słodkie, a żyję w błędzie?
Lubię zapach żywicy i jodeł,ale nie wiem,czy smakowałoby mi to w czekoladzie.Tłuste nadzienie też mogłoby ciut przeszkadzać w odbiorze,a miód....bez niego byłoby idealnie XD
OdpowiedzUsuńNie byłoby. :>
UsuńNo kochana dziś od rana mi narobiłaś ochoty na alkoholowe nuty:) . Czekolada widać im się udała :),ale pierwsze co mi się rzuciło w oczy to to ,że wierzch czekolady był taki gładki i równy co u nich raczej zawsze jest taki pofalowany przy nadziewańcach:)
OdpowiedzUsuńNiee, ten też był leciutko pofalowany. Jednak trzeba Ci przyznać spostrzegawczość, bo znacznie słabiej od innych tabliczek. ;)
UsuńZ moją słabą odporność na alkohol to pewnie upiłabym się tą tabliczką ;) Iglasty zapach lubię, tak samo jak karmel i miód. Tylko nie wiem, czy ostatecznie alkoholowy kopniak by mi pasował.
OdpowiedzUsuńBywają takie połączenia, że i nielubiana rzecz nie przeszkadza. Może tak by akurat w tym przypadku było.
UsuńTrochę obawiam się tego Zottera, może kiedyś jednak się skuszę. Sznaps o posmaku igieł jodłowych to jednak nieco odstraszające zestawienie.
OdpowiedzUsuńOdstraszające? Oj nie dla mnie! :P Chociaż taak, pamiętam że mi jako jednej z nielicznych smakował też grzybowy Zotter. Silver Firs wydaje się jednak (ciężko jest mi być tu obiektywną) bardziej przystępna.
UsuńSilver firs przy borowikach, krwi, rybie i innych wynalazkach to zupełnie zwykła czekoladka. Pyszna, ale można do niej podchodzić bez strachu, jak już się skończyło 18 lat oczywiście :)
UsuńZgadzam się. Wiem jednak, że takie iglaste nuty niektórych odrzucają (chociaż nie rozumiem, bo ja je uwielbiam).
UsuńNo cóż osoby, które zajmują się komponowaniem smaków do nowych tabliczek chyba nie stronią od alkoholu, bo mamy wrażenie, że przynajmniej 80% ich czekolad zawiera dodatek jakiegoś alkoholu :P Ten iglasty aromat brzmi nawet ciekawie :)
OdpowiedzUsuńBo alkohol bardzo dobrze łączy się z czekoladą. :P Tylko ja ubolewam, że nie łączą go z ciemną - wtedy to dopiero poezja.
UsuńBrzmi dobrze, ale nie wiem, czy nie przyczepiłabym się, że alkohol zabił słodycz i krówkę. Co do szaty graficznej, obraz przypomina mi płonącą kurę.
OdpowiedzUsuńHaha, i mnie ona płonącą kurę przypomina i niezłą minę zrobiłam, jak ją zobaczyłam :D
UsuńTa słodycz kusi, ale ten alkohol...to raczej nie moje klimaty.
Gdyby alkoholu w niej nie było, na pewno wyszłoby za milusio i słodziusio. :P Jednak krówkowego Zottera to swoją drogą bym zjadła.
UsuńKura?! No, chyba że bezgłowa kura to możee. :P
Czemu bezgłowa? Przecież ma dziób zadarty i nawet oko.
UsuńMi się to raczej z urwanym gardłem skojarzyło, ale teraz rzeczywiście dziób i oko widzę. :P
Usuń