poniedziałek, 4 czerwca 2018

Vitanella Masło orzechowe kremowe

Odkąd jadam co jakiś czas masło orzechowe do kaszy jaglanej, a Mama odkryła masło orzechowe jako smarowidło do sera i dżemu / miodu na tostach, obie sięgamy po kremowe - lidlowe. Ostatnio jednak było nam nie po drodze do Lidla, masło się skończyło, a Mama nie wyobraża sobie bez niego śniadania, toteż kupiła bardzo podobne w Biedronce. No, to porównanko! (Cóż za okropne zdrobnienie.)
Tak swoją drogą, może już zauważyliście, ostatnimi czasy na blogu sporo rzeczy, które po prostu po trochu próbuję od Mamy. Jest to spowodowane tym, że kocham testować i pisać recenzje, a sama miałam ostatnio do "opędzenia" kilka czekolad, które już recenzowałam oraz zapasy np. kilka tabliczek Bellarom (wycofali je, to nakupowałam mnóstwo, a terminy nieubłagane).

Vitanella Masło orzechowe kremowe jest solone i zawiera 96 % orzechów; produkowane dla Biedronki przez grecką firmę Haitoglou Bros i dostępne w słoikach ważących 450 gramów.

Po odkręceniu poczułam wyrazisty zapach słonego i prażonego masła orzechowego. Czysta smakowitość.

Konsystencja okazała się idealnie gładka, rzeczywiście kremowa, ale też oleista, odrobinkę wręcz oślizgła. Minimalnie rzadsza, albo raczej bardziej mazista od masła orzechowego z Lidla. Nie zła, ale coś mi w niej nie grało, coś prawie obrzydzało.

W smaku na pierwszym miejscu stały oczywiście mocno prażone, smakowite fistaszki. Były podkreślone wyczuwalną solą, ale całości nie odebrałam jako słonej. Smarowidło wydało mi się złagodzone i słodkawe, albo raczej tylko o słodkawych zapędach. Może sobie wmawiam (nie jadłam go dużo), ale wydawało mi się, że czułam w nim jakiś mdły posmak.

Całościowo wyszło nieźle, ale zdecydowanie gorzej od masła orzechowego z Lidla. Coś mi nie pasowało i w zbyt oleiście-mazistej konsystencji i w smaku, który wyszedł tak słodkawo-mdło (masło jest słodsze niż lidlowe). Mama też uznała, że jakieś bardziej maziste i mniej charakterne od lidlowego, ale wciąż zadowalające.
Może zawiera trochę więcej orzechów niż Mister Choc, ale, mimo że soli w nim nie brak, też zdecydowanie więcej cukru. Uważam, że składy na tym samym poziomie.


ocena: 7/10
kupiłam: poczęstowałam się (ale Mama kupiła w Biedronce)
cena: - (9,99 zł za 450 g)
kaloryczność: 611 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: orzeszki ziemne 96%, brązowy cukier trzcinowy, oleje roślinne: palmowy, shea; sól morska

20 komentarzy:

  1. Nie pokusiłam się na nie nigdy, bo właśnie obawiałam się zawodu. Nie znoszę tylko słodkich maseł, ani niedoprawionych, czy słonych. U mnie musi być idealny balans. Zresztą, mam zboczenie do konsystencji, a ta średnio mi odpowiada z tego co napisałaś. Wydaje mi się, że parę razy siostra miała mi zostawić jego resztkę na spróbowanie (jak przyjeżdża ze studiów), ale teraz mam czarną dziurę. W każdym razie co do testów bardziej plebejskich produktów od mamy - jestem za! Ty możesz powyjadać swoje zapasy w spokoju, a ja będę ogarniać co mam unikać, a co wypatrywać w sklepach ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mamy nasze kochane lidlowe masło, to na te nie warto się porywać.

      Niee, testy maminych słodyczy jednak zbytnio mnie wykańczały. Po prostu co jedno, to gorsze. I nawet nie chodziło o to, że autentycznie takie złe te słodycze były, ale... po prostu nie w moim typie. I np. "no dobrze, pewnie jak ktoś lubi, to będzie zachwycony, ale ja nie widzę sensu tego jeść / dla mnie mogłoby nie istnieć"... to po paru rzeczach zaniechałam.

      Usuń
    2. rozumiem i masz zupełną rację ;)

      Usuń
  2. "słodkawo-mdło" - dla mnie takie było masło z tygodnia amerykańskiego ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz prawo ;) Dla mnie masło z Lidla było za słodkie a jadłam je kilka lat temu (mój poziom tolerancji słodyczy był większy)

      Usuń
    2. Obecne lidlowe wcale nie jest takie słodkie, raczej słonawe przecież... O tym sprzed lat się nie wypowiem, bo nie jadłam (Lidla wybudowali u mnie może z 4-5 lat temu).

      Usuń
    3. To i tak byłoby dla mnie złe, bo nie solę xD
      Masło z tygodnia amerykańskiego już jakiś czas zmieniło wygląd słoiczka, wiec moze i smak uległ zmianie. Ale po co wracac skoro znalazłaś masło idealne - z tej kategorii. I nie potrzeba Ci tygodnia amerykańskiego (mam na myśli masło ze stałej oferty Lidla) :)

      U mnie Lidl również powstał mniej więcej w tym samym czasie co u Ciebie ;)

      Usuń
    4. Wiem, wiem. Chociaż ja obecnie też soli nie używam, ale jak coś jest już solone (jak np. masła orzechowe, niektóre czekolady), to lubię. W sensie, uznaję sól, ale nie zawsze i nie wszędzie.

      Usuń
  3. Słyszałam, że wersja chrupiąca jest bajeczna. Jeszcze tej nowości nie sprawdzałam, ale jest na liście rzeczy do przetestowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama jadła i twierdzi, że taka sama jak ta, tylko że z dużymi kawałami i prawie całymi orzeszkami. Może dlatego, bo rzeczywiście taka chrupiąca ktoś twierdzi, że bajeczna? Mnie nie interesowała, skoro jest lidlowa (kocham), a biedronkowa mnie nie satysfakcjonuje.

      Usuń
  4. Ulubione masło naszej młodszej siostry :) Nam smakuje ale bez szaleństw, bo i tak wolimy to 100% masełko bez dodatków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jadła lidlowe? Te to dopiero jest boskie!
      Ja to na te masła 100 % bez odrobinki soli to patrzę tak, że to w sumie... orzeszki i wolałabym po prostu zjeść orzeszki. Nie mówię, że mi te 100 % nie smakuję, ale to dla mnie "krem orzeszkowy / z orzeszków", a masło orzechowe w moich oczach ma mieć ten trochę "podregulowany" smaczek. Ot, takie zboczenie w patrzeniu na takie produkty.

      Usuń
    2. Kiedyś to z Lidla było naszym ulubionym ale wtedy masła orzechowe nie były tak łatwo dostępne :) Już dawno go nie jadłyśmy, więc trudno nam jest je teraz ocenić :)
      W sumie to też rozumiemy Twoje podejście :D Dlatego jak to z Biedry jest akurat w szafce u naszych rodziców to sięgamy po nie z chęcią :)

      Usuń
  5. Niestety nie robi na mnie wrażenia, jako że jestem niemasłowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zobacz ja jestem masłoorzechowa, a i tak bez większego wrażenia.

      Usuń
  6. W komentarzach to trochę jak fochy małego dziecka - to jest be, z Lidla jest najlepsze! Weź pod uwagę że ludzie mają różne gusta i uszanuj to, nie obrzydzaj innym produktu. Mi nie smakuje masło z Lidla, a z Biedronki jest super pod względem smaku i konsystencji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz jest jak "foch małego dziecka". Co obrzydzam? Widzisz tu jakieś obrzydzanie? Lidlowe jest smaczniejsze. Kropka. To mój blog i moje zdanie, nie mam zamiaru tu brać czyjegoś zdania, bo wtedy stracił by sens i nie byłby już blogiem z moimi opiniami.

      Usuń
    2. Pisanie, że coś jest oślizgłe JEST obrzydzeniem
      Koniec kropka. A z ciebie jest dziecko i tyle.

      Usuń
    3. Nie pisz, że jestem dzieckiem, ponieważ mojej daty urodzenia nie znasz i tyle. Nie, nie jestem dzieckiem.
      Twoja postawa jest za to dziecinna ("moja racja jest mojsza!). Napisałam, że było wręcz oślizgłe. Napisałam też, że oleiste. Opisałam, co czułam, dodając: " Nie zła, ale coś mi w niej nie grało, coś prawie obrzydzało.". Sama nie jestem obrzydliwa i np. surową rybę też uważam za oślizgłą, ale bardzo ją lubię. W tym maśle orzechowym oślizgłość mnie obrzydzała, więc to napisałam. Nadal nie rozumiem, w czym masz problem.
      Gdyby ktoś mi powiedział, że coś jest "tłuściutkie jak rozpływające się, cieplutkie masełko" - mnie by z kolei coś takiego obrzydziło. I co z tego? Robię jakiś problem? Nie. Czy coś takiego, jak wolność słowa nie istnieje?

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.