wtorek, 18 sierpnia 2020

Georgia Ramon 70 % Kardamom / Cardamom Dominican Republic ciemna z Dominikany z kardamonem

Zimą 2019/20 przemierzając wzrokiem listę posiadanych czekolad, nie wiedziałam, czym się kierować. Pomyślałam, że może coś adekwatnego do pory roku? Nie goniły mnie daty, ale łypnęłam okiem na propozycje z najkrótszymi. Georgia Ramon z kardamonem? Trochę się jej bałam po GR 70 % Carolina Reaper Chili, mimo że lubię kardamon (właśnie chili też, ale bez przesady...). Planując jednak tę degustację, akurat miałam podwyższoną tolerancję na mocne smaki. I zupełnie przypadkiem stało się tak, że zjadłam ją dzień po Morinie z tego samego regionu (Morin Republique Dominicaine Yamasa Noir 63 %).
Na opakowaniu spostrzegawcze oko (huehue) dostrzeże napis: "Oko Caribe", co znaczy "eco-Caribe". Jest to nazwa dostawcy - ponoć diament pośród dostawców kakao z tego regionu.

Georgia Ramon 70 % Kardamom / Cardamom Dominican Republic to ciemna czekolada o zawartości 70 % kakao trinitario z Republiki Dominikany z kardamonem.

Po otwarciu poczułam rześkość kwiatowo-pudrowej, lekko palono-kurzowej czekolady. Kardamon nie zdradzał swojej obecności. Kompozycja wydała mi się delikatna, przywiodła na myśl pudrowe lub palono-konfiturowe maliny i truskawki. Tę przetworową paloność podkreślały drzewa i orzechy, tworzące wyrazistą, gorzkawo-poważną bazę.

W dotyku raczej matowa tabliczka wydała mi się dość suchawa. Przy łamaniu odznaczała się twardością i głośnym trzaskiem. Ujawniła nieco ziarnisty przekrój. Przy sesji zdjęciowej dostrzegłam jedną drobinkę kardamonu, a podczas degustacji innej nie znalazłam.
W ustach czekolada rozpływała się powoli. Początkowo stawiała lekki opór, potem ulegała, opływając nieco wodniście. Wydawało się, że kawałek ma "rdzeń", który bardzo długo pozostaje zwarty, zbity. Nie była tłusta. Z czasem jakby się przełamała i upuściła nieco niezbyt gładkiej kremowości, trochę się lepiąc i maziając.

W smaku przy każdym kęsie zaczynało się od powolnego rozejścia się subtelnej, zwiewnej słodyczy. Do głowy przyszła mi soczyście-wodnista, świeża i bardzo słodka gruszka. Otulały ją kwiatowo-roślinne nuty. Skojarzyły mi się z jakimś... owocowym pudrem? Niczym jakieś pudrowe maliny i truskawki. W tle przemknęło coś jakby roślinnie-wegańskiego, może trochę papierowego i...

...jednocześnie wegańsko ostrawego? Jak np. sojowe / ryżowe danie (czy nawet one same) z chili, cynamonem i pieprzem? Pomyślałam o jakiejś kaszy, czymś gotowanym. Pikanteria przypraw nie przypominała jednak kardamonu zbyt jednoznacznie. Nie była też silna. Kardamon jedynie przewijał się gdzieniegdzie niepewnie.

Szybko zaznaczyła się również gorzkość orzechów i drzew. Te drugie... były raczej drewnem, może okurzonymi drewnianymi meblami. Orzechy... raczej mniej jednoznaczne, ale i jakieś zwietrzałe... włoskie? Na pewno gorzkie. Te nuty zawarły w sobie korzenność. Postawiłabym na mieszankę kardamonu, gałki muszkatołowej i jeszcze czegoś.
Pudrowość mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa wydobyła z tych tonów nugat z orzechów laskowych, tworząc z niego bazę. Pudrowa, lekko karmelowa zrobiła się słodycz, odgrywająca w tej kompozycji nadrzędną rolę.

Gorzkość rosła, pikanteria też, jednak ogólnie nie były to siekiery, a smaki wkomponowane w czekoladę. Nagle wyraźnie odnalazłam kardamon. Owocowo-słodki motyw zaskoczył na paloną konfiturę lub... syrop do... kawy? Gorzkość zrobiła się silniejsza i nagle kardamon przeciął inne nuty, przedostając się na pierwszy plan...

By po chwili utonąć w kwiatowo-gruszkowo-malinowej toni. Cierpkość i gorzkość zasugerowała owocowe czerwone wino. Tu może i uchwyciłam odrobinkę kwasku, ale dosłownie odrobinkę. Korzenność podkreśliła nieco nugat, a jej pikantno-gorzka część weszła w tę winność. Poczułam się, jakbym miała do czynienia ze słodkim i rozgrzewającym, soczystym grzańcem.

Po wszystkim został soczyście-ostry posmak przypraw w akompaniamencie drzew i roślinności. Orzechy dopuściły tu odrobinę słodko-kwaskawych owoców, ale też goryczki kardamonu. Ta weszła jakby w cały bukiet przypraw. Te zaś... osadziły się w pudrowo-słodkim, trochę kaszowym nugacie.

Całość okazała się zaskakująco delikatna i spokojna. Zszokowało mnie, jak słodko łagodnie wyszła, jej gorzkość zaś... tak obudowana, że w wydźwięku wydała mi się niemal niegorzka. A jednak była. Żadnej realnej kwasowości. Żadnego uderzenia. Smaki płynęły i przeplatały się z wolna. Z jednej strony miało to swój urok, podobało mi się, jak w przyprawowe nuty Dominikany wszedł kardamon, ale z drugiej... miałam wrażenie, jakby inne nuty czekolady przygłuszył. Ogólnie spodziewałabym się intensywniejszej smakowo bazy. Po wyrazistych czystych i mocnym chili w GR 70 % Carolina Reaper Chilli ta była przegięciem chyba w zbyt łagodną stronę. Smaczna, ale aż nudnawa.


ocena: 8/10
kupiłam: Sekrety Czekolady
cena: 10 zł (za 50 g; dostałam zniżkę)
kaloryczność: 558 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: ziarna kakao, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, kardamon 1 %

5 komentarzy:

  1. Sa rzeczy, o ktorych tylko wspominasz, ale ktore przyprawily mnie o ciarki. Chili, zjelczale orzechy, pieprz, papier. Maliny oddalabym za truskawki calosciowo. Czekolada niby zla nie jest, ale tez nie bardzo moja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zjełczałe orzechy wbrew pozorom takie straszne nie są z tego, jak postrzegam Twoje odbieranie niektórych rzeczy. Patrz, że nawet stetryczałe wafle można odebrać nieźle.

      Też jej specjalnie za co krytykować nie mam, ale obeszłabym się bez niej.

      Usuń
  2. O mniam, ciekawa jestem jak smakuje!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię tabliczki z dodatkiem przypraw. Jeśli chodzi o samą czekoladę, to wolę taką, w której wybija się tylko jedna przyprawa, chyba że mamy do czynienia z czekoladami nadziewanymi, wtedy chętnie przywitam cały zestaw przypraw ale w nadzieniu. Jednak potrafię sobie wyobrazić, że kakao z Dominikany w połączeniu z kardamonem może dać wrażenie, że w czekoladzie są też inne przyprawy i uważam to za bardzo ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, ciekawe to jest.
      A co do przyprawiania czekolad, to w zasadzie w większości przypadków też wolę przejrzystość, ale tu natychmiast przypomina mi się Pacari Chile (https://www.chwile-zaslodzenia.pl/2018/06/pacari-chile-ciemna-60-z-ekwadoru-z.html), która była z całym bukietem przypraw i wyszła obłędnie.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.