środa, 16 września 2015

Bellarom Milk Chocolate meets Neo mleczna z kakaowymi ciastkami Neo

O tym, że lidlowe podróbki wielu produktów są rewelacyjne, słyszałam już niezliczoną ilość razy. Sama jeszcze tego nie sprawdziłam, chociaż kilka produktów mam już na oku. Czy pojawią się recenzje? Chciałabym zrobić kilka porównań, ale kiedy do tego dojdzie - nie mam pojęcia.
Na razie uwzięłam się na konkretną rzecz. Dokładniej mówiąc, na lidlowa czekoladę, której w moim suwalskim Lidlu nie ma, najwidoczniej cywilizacja jeszcze tam w pełni nie dotarła.

Będąc u mojego taty, w okolicach Krakowa, pierwszym poczynionym krokiem byli zaciągnięcie go do Lidla po Bellarom Milk Chocolate meets Neo, czyli mleczna śmietankową czekoladę z kakaowymi ciastkami Neo.
Fenomen Oreo wywołał fale produkcji podobnych markiz, a Neo takimi właśnie są, produkcji lidliwej. Rzekomo lepsze - mam w planach porównanie ich z Oreo, ale to nie dzisiaj.

Przy okazji warto przyjrzeć się też samym czekoladom Bellarom. Ich producentem jest Weinrich, czyli producent "czekolad z lepszej półki", między innymi Vivani (powiem tak: tymi tabliczkami jestem oczarowana, ale recenzje jeszcze nieprędko). Czyli, można powiedzieć, że nie mamy tu do czynienia z tylko "lidlową podróbką", a czymś znacznie ciekawszym. 

Dzisiaj zajmiemy się ta 200-gramowa czekoladą, którą wydobyłam niemal z czcią zarówno z tekturki, jak i pozłacanego papierka. Naprawdę zaskoczył mnie jej wygląd: ogromne kostki, przypominające kostki Lindt'a, które wręcz uwielbiam. Mało tego, Bellarom są straszliwie grube - mają chyba centymetr!

Czekolada jest dość ciemna, jak na mleczną, ma odrobinę więcej kakao niż przeciętna czekolada - 34 % (te średnie przeważnie mają do 30 %) . Na spodzie jest cała masa wystających sporych ciastek, co według mnie zapowiada coś bardzo dobrego.

Zapach był bardzo zachęcający do zatopienia w niej zębów - bardzo mleczny, z nutami słodko-kakaowymi.

Oczarowana wizualną i aromatyczną stroną, połamałam tabliczkę. Z niemałym trudem.
Wreszcie pierwszy kęs znalazł się w moich ustach. Czekolada zaczęła dość szybko się rozpuszcza. Było to przyjemnie doświadczenie, gdyż odrobina tłustawości ułatwiła ten proces. Nie było to żadne obrzydliwy tłuszcz, a delikatny, mleczny wręcz, tłuszczyk. Czekoladę odebrałam jako kremową i wyraziście śmietankową. Świeżą śmietankę czułam i do tego niepotrzebny byk miodowy na opakowaniu. Słodycz była dość stonowana, a chociaż koniec koncie znalazła się całkiem wysoko w hierarchii smaków, tabliczki nie mogę nazwać przesłodzoną. Nutka kakao była delikatnie podkreślona przez te słodycz właśnie.
W porządku, nie jest to głębia kakao, jakiej można uświadczyć w ciemnych, dobrych czekoladach, ale jak na ten przedział cenowy - jakość smaku jest doskonała.

Dodatkiem, który sprawił, że zainteresowałam się tą czekoladą, są kakaowe ciastka Neo. W tabliczce zatopione są większe i mniejsze kawałki, ale jest ich naprawdę sporo. Zaznaczają kakao jeszcze wyraźniej, a i same ten posmak jeszcze uwydatniają. Są goryczkowate, mają smak solidnie wypieczonych ciastek z ogromną ilością kakao.
Gdy szybko wprawimy w ruch zęby, ciasteczka zdążą jeszcze przyjemnie chrupnąć, ale gdy pozwolimy każdemu kawałkowi rozpuszczać się w jego własnym tempie, herbatniki robią się miękkie i przyjemnie rozpuszczają się wraz z czekoladą, może minimalnie wolniej. Sprawiają wrażenie wilgotnych i są w pełni bezpieczne dla wrażliwych podniebień. Skojarzyły mi się z ciastem brownie, co chyba najlepiej oddaje ich smak i konsystencję.

Słodycz i śmietankowość czekolady doskonałe współgrają z kakaowymi ciasteczkami. Wszystko tworzy to połączenie, na punkcie którego oszalałam. Ta czekolada jest mistrzostwem w swojej kategorii. Zjadłam sama prawie całą tabliczkę (oczywiście nie na raz, bo przez moje i czekolady gabaryty nie dałabym rady czysto technicznie), a warto zauważyć, że większość dużych tabliczek zaraz po spróbowaniu kilku kostek, oddaję rodzinie.

Ta czekolada sprawiła, że postanowiłam obniżyć ocenę Milkom Oreo (100 g i 300 g), ponieważ jest od nich znacznie lepsza. A nie mogłabym przecież pokrzywdzić ją taką samą oceną.


ocena: 10/10
kupiłam: Lidl
cena: 5.89 zł (za 200 g)
kaloryczność: 545 kcal / 100 g 
czy kupię znów: tak

Skład: cukier, tłuszcz kakaowy,  ciastka kakaowe 18% (mąka pszenna, cukier, tłuszcz palmowy częściowo utwardzony, kakao w proszku, syrop glukozowy, mleko w proszku odtłuszczone, żółtko jaja w proszku, substancje spulchniające: węglany sodu, difosforany, sól, aromat), śmietanka w proszku 13%, miazga kakaowa, mleko w proszku pełne 4%, serwatka w proszku, lecytyna sojowa, naturalny aromat waniliowy

33 komentarze:

  1. Dobrze, że udało ci się ją znaleźć. Z tego co wiem to ona raz się pojawaia a potem na długo znika. U mnie już dawno nie widziałam
    Nawet nie wiedziałam o połączeniu Bellarom z Vivani. To teraz nie będę się dziwić jakość B. Serio, za taką cenę to ta tabliczka to mistrzostwo.
    A teraz kupuj wersję kawową, koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiona! Razem z zapasem dziś zrecenzowanej, bo ostatnio w moim Lidlu była dostawa. ;)

      Usuń
  2. charlottemadness16 września 2015 05:41

    Widziałam ją u Czeko i już wtedy miałam na nią "chrapkę". Wygląda i brzmi na prawdę zachęcająco.Widziałam u siebie ją w Lidlu ale pudełko było strasznie uszkodzone a wewnątrz czekolada połamana ;/. Teraz ostatnio zapomniałam o niej i się nie przyglądałam czy dostali nową dostawę

    OdpowiedzUsuń
  3. Milka Oreo nie przypadła mi do gustu, ale tej z ogromną ochotą bym spróbowała, ze względu na te kawałki ciasteczek^^ I głupio mi się przyznać, ale nigdy nie zaglądałam na półki z czekoladami w Lidlu... Czas to zmienić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidl ma naprawdę dobre czekolady, więc warto zajrzeć tam czasem.

      Usuń
  4. Ta czekolada zdeeecydowanie wygrywa z Milką Oreo :>

    OdpowiedzUsuń
  5. Napisze tak ja kupiłam tą czekoladę jak były ostatnio upały i nim ją doniosłam do domu to już była taka miękka ,spróbowałam i sie rozczarowałam nie była dobra:( . Czytałam tyle pozytywnych opinii o niej a mi nie smakowała winię o to upały,pewnie miały na nią jakiś wpływ.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie śledziłam drogi produkcji czekolad z Lidla, śledziłam za to desery (te a la Grand Dessert, które wycofano ;( ). Nic dziwnego, że to wyższa półka, bo smakują na 10/10, co tu dużo gadać? Tej jeszcze nie jadłam, bo 200 g. Jeśli mama nie kupi dla siebie i Julki, to ja raczej też nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie lubię czekolad, których nie mogę zjeść sama, ale... ta jest poza skalą. To zdecydowanie moja faworytka z ogólnodostępnych w marketach czekolad.

      Usuń
  7. Wow, jestem w szoku skoro piszesz, że jest lepsza od Oreo. Jako, że Milkową kocham, to powiem Ci, że naprawdę rozbudziłaś moją ciekawość. Do tej pory zachwycałam się tymi czekoladami jednak ich rozmiar sprawiał, że odkładałam na półkę. Nie zawsze duże znaczy lepsze w moim przypadku. :D Teraz jednak już sobie nie odmówię, bo jestem niesamowicie ciekawa.
    Poza tym czekam z niecierpliwością na Vivani, bo mam je pod ręką i w razie pozytywnych recenzji sama pobiegnę do mojego eko sklepu i kupię. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz tam w tym sklepie może Vivani białą z wanilią? Jeśli tak, to wierz mi.... to czekolada stworzona dla Ciebie!
      Moje kolejne recenzje Vivani będą dotyczyły raczej ciemnych czekolad, więc... :P

      Usuń
  8. Lepsza od Milki Oreo? pewnie dzięki braku przesłodzonego kremu :D
    Kostki ma super, takie jak lubię, nic więcej nie powiem, po prostu mega kusi. Tylko rozmiar, trochę duża, a i w Lidlu, do którego mam dostęp nie widziałam, prędko nie spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, najpierw ta czekolada z ciasteczkami bez kremu wydawała mi się "niepełna", ale kiedy ją spróbowałam... teraz widzę, jak bardzo przecukrzony mleczny krem (i sama Milka zresztą) zepsuł efekt kakaowych ciastek.

      Usuń
  9. Naprawdę nie poczułaś w tej czekoladzie nut jakby z kiepskich jakościowo świątecznych figurek albo kalendarza adwentowego? Nasza tabliczka właśnie takie aromaty miała i obie je wyczułyśmy od razu. Jesteśmy skłonne teraz uwierzyć, że tylko z naszą czekoladą było coś nie tak :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi nie smakowała i nie wiedziałam czy ona ma tak,że jest nie smaczna czy upał tak zadział,ale widzę ,że i Wam nie smakowało:)

      Usuń
    2. Może cała partia jakaś felerna wyszła?

      Usuń
    3. Nie wiemy i pewnie się nie dowiemy, bo drugi raz jej na pewno nie kupimy ;)

      Usuń
    4. A ja bym zaryzykowała. :P

      Usuń
  10. O rety jestem z nią zachwycona! *.* Nigdy nie widziałam jej w Lidlu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie wiesz co robić, gdy ją w końcu zobaczysz. :D

      Usuń
  11. U czoko u niej czytałam i śliniłam się strasznie. Teraz Ty, a u mnie w Lidlu jak ich nie było, tak nie ma :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To okrutne z ich strony! Ostatnio u mnie były (recenzję dawno temu pisałam), zrobiłam zapas, a jak znowu poszłam... już ani śladu. Może... dostawcy i pracownicy Lidla wyjadają wszystkie sami, zanim dowiozą na miejsce? xD

      Usuń
    2. Możliwe! Już kiedyś przyłapałam na chowaniu sobie rzeczy (jak były markowe buty :P).

      Usuń
    3. Bez skrupułów są po prostu i tyle. :P

      Usuń
  12. Kurde, też jej nigdy w Lidlu nie widziałam. Jak w końcu gdzieś dojrzę - na pewno od razu kupię! Muszę ją przetestować!

    OdpowiedzUsuń
  13. Może i bywam w Lidlu raz na rok, ale to nic nie zmienia. Z premedytacją zachodzę na dział czekolad i z wnerwieniem z niego wychodzę. Brak, brak, brak.

    Podróby Oreo z Biedronki jadłem i są mocno przeciętne. Neo, jak widzę, zyskuje jednak poparcie. Czoko zafundowała cios cegłą, teraz Ty doprawiasz drugą. Nie chcę wierzyć, że to jest lepsze od Milki z Oreo. Wolę sobie to wmówić. Dla bezpieczeństwa ;) Chociaż jakość B. mnie naprawdę MOCNO zaskoczyła przy innych wyrobach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Największą wadą Lidla są właśnie te braki i nierówne dostawy! :(

      Usuń
  14. O matko, aż się oplułam.. bo słyszałam, że jest smaczna, ale brałam to z przymrużeniem oka... Ale teraz jakbym przejrzała na oczy :O O matko, również muszę ją mieć, bo kocham wszystko co z dodatkiem ciasteczek! Jeżeli przebija milke to musi być mistrzostwo. Nie dziwi mnie tylko , że jest z lidla, bo osobiście wolę ich podróbki twixów jak oryginały, i to je kupuje od paru lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, niektóre produkty Lidl ma po prostu rewelacyjne i to nie podlega dyskusji!

      Usuń
    2. O tak, tak! ( kiwa głową jak głupia xDD)

      Usuń
  15. Mniam, mniam :) Bardzo lubię takie kiełbasy, a po nią muszę lecieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiełbasy? xD Noo, po tę tabliczkę to w podskokach! :D

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.