Czasami trafiam na coś, co pokazuje, że może być tanio i pysznie, ale ostatnimi czasy zrobiłam się strasznie sceptyczna w kwestii niektórych firm. Czuję bunt przeciw "dokładaniu cegiełki", czyli kupowaniu produktów zawierających szkodliwe substancje. Pewnie, trochę nie zaszkodzi, ale... czy pchając niektóre składniki producenci po prostu nie kpią z konsumentów? Niech to pytanie zawiśnie w przestrzeni, a ja przedstawię Wam czekoladę, na którą tak właśnie łypałam nieprzychylnie, ale bez której Mama nie chciała wyjść z Biedronki ("to musi być pyszne!").
Baron Luximo Premium Czekolada z nadzieniami o smaku Irish Cream to "czekolada z nadzieniami (52 %) o smaku irish cream", czyli ciemna czekolada o zawartości 50 % kakao z nadzieniem stałym i płynnym, które mają imitować "irish cream" (likier z whisky i śmietany, często z mlekiem skondensowanym i, z tego co wiem, często dodawany do kawy). Produkowana przez ZWC "Millano" Baron dla Biedronki.
Kawałek jednej kostki spróbowałam podzielić na warstwy i... byłam w szoku, jak obrzydliwe były. Lepiej tego nie robić, bo gdy wszystko ze sobą się przegryza, odbiór jest lepszy mniej tragiczny.
Środek... był zróżnicowany, choć głównie słodki.
Najpierw do głosu dochodziła stała warstwa. Smakowała straszliwie słodko, ale nie cukrem. To takie... zasłodzone mleko, karmelo-toffi tak słodkie, że prawie bez smaku i wreszcie cukrowy alkohol, dodatkowo ujmujący potencjalny smak. Słodycz i alkohol oraz alkohol i słodycz w jakimś tam mleczno-karmelowawym wydaniu.
Po wszystkim pozostawał posmak silnego alkoholu oraz plejada posmaków z margaryną na czele, ale i z jakimiś sztucznymi karmelami, sztucznymi, landrynkowymi owocami w tle.
Czekolada wyszła... dziwnie. Zarówno w konsystencji, jak i w smaku. Ona była tak nieokreślona, dziwna, zawoalowana, że aż miałam problem z napisaniem recenzji. Dużo alkoholu, ale w sumie spirytusem nie waliła. Po prostu słodka, różnymi słodyczami, ale nie samym cukrem. Posmaki... okropne! Jakie? Nie wiadomo. Przesłodzone likiery i owocowa guma w tabliczce... Okropne. Szkoda, że przywołało to wspomnienia z dzieciństwa ze straszliwą gumą, nie zaś z Pawełkiem, którego lata temu lubiłam (a którym czekolada pachniała).
Tak jak obiecałam, większość (bo ja dałam radę tylko dwóm kostkom) wróciła do Mamy, ale w sreberku (opakowania zawsze zostawiam sobie). Gdy ona zasiadła do jedzenia tego, zapomniała już, że to TA Luximo, którą tak chciała. Stwierdziła, że była to "bardzo smaczna, alkoholowa śliwkowo-piernikowa czekolada", ale... jadła, jadła i po połowie uznała, że jednak jej nie smakuje.
ocena: 2/10
kupiłam: Biedronka
cena: jakieś około 6 zł (za 265g)
kaloryczność: 515 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie
Skład: cukier, miazga kakaowa, tłuszcz roślinny w zmiennych proporcjach (palmowy, shea), nadzienie o smaku irish cream 12% (syrop glukozowo-fruktozowy, syrop glukozowy, mleko zagęszczone słodzone: mleko, sacharoza; spirytus 5%, substancja utrzymująca wilgoć: glicerol; kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, cukier palony, aromat naturalny, substancja żelująca: agar; aromaty), tłuszcz kakaowy, mleko w proszku odtłuszczone, serwatka w proszku, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, lecytyna sojowa, ekstrakt z wanilii, aromaty
MOże tych posmaków nie da się do niczego dopasować, bo są sztuczne/chemiczne? Oni te paskudztwa dodają, bo w masowej produkcji to wychodzi tanio. Dziwi mnie, kto to kupuje, bo po pierwszym spróbowaniu to powinno obrzydzić i produkt i markę, czyli nie powinno sie opłacać. No chyba, że to na prezent dla kogoś, kogo się nie lubi :)~
OdpowiedzUsuńPS Jakie to wielkie...
Kogo się nie lubi? Hchyba raczej dla kogoś, kogo chce się otruć. :P
UsuńWłaśnie też nie rozumiem, kto i po co...
Właśnie taka sztuczność, sztuczna słodycz i sztuczny tłuszcz, straszne.
A no wielkie. Wielkie okropieństwo.
Mam uraz do wszystkiego co Barona, ze względu na wspomnienie smaku jedynych dostępnych na rynku kalendarzy adwentowych xD
OdpowiedzUsuńMój uraz do Barona teraz to już chyba nigdy nie osłabienie. Tyle tragicznych rzeczy próbowałam, że aż dziwne, że tyle tego jest. Smaczne się trafiają, ale nie ma sensu ich szukać wśród tego wszystkiego.
UsuńWidziałam ale przeszłam obojętnie... Baronowi nie ufam ;)
OdpowiedzUsuńObojętnie? Od tego to uciekać w popłochu trzeba! :P
UsuńWreszcie to nie ja prezentuję czekoladę, która wygląda, jakby miała sto lat, a to i tak w optymistycznym wariancie. Dłuuugo się na nią napalałam - nadal to robię - ale denerwuje mnie duży rozmiar. Lubię Irish Cream. Nie, źle. Ja ten likier KOCHAM. I Pawełki też uwielbiam, więc na pewno nie odebrałabym tabliczki równie źle. Ciemna czekolada Barona? Nie mam zdania, bo zawsze trafiałam na mleczną (myślałam, że tu też taka jest). Kryształki czegokolwiek na minus.
OdpowiedzUsuńW tym wyglądzie najbardziej przeraża mnie, że... termin był długi (to w końcu mamina czekolada, u mnie mogłaby czekać długo, ale...). Nie wiem, co z nią.
UsuńW tym problem, że ona z Irish Cream nie miała nic wspólnego... Pewnie aż tak źle byś nie odebrała, ale dobrze na pewno też nie.