niedziela, 5 listopada 2017

Jutrzenka Anabela krówka mleczna

Zawsze lubiłam krówki, jednak ostatnimi czasy zaktualizowałam to w swojej głowie. Przy Cukrówkach uznałam, że chyba jednak po prostu krówek nie lubię; co jakieś spróbowałam, to mi nie smakowały. Przestałam więc szukać "krówek idealnych", ale przypadkiem zaszczepiłam pomysł znalezienia takich Mamie. Raz uparła się, wpychając mi obiekt dzisiejszej recenzji, do którego byłam nastawiona... sceptycznie (łagodnie mówiąc). No, ale wzięłam. Choćby po to, żeby je zjechać i przekonać się, że rzeczywiście już nie lubię krówek.

Anabela krówka mleczna to "pomadki mleczne niekrystaliczne produkowane przez Jutrzenkę dla Biedronki. 
Teraz jak widać mają nowe opakowanie, a w składzie na pewno jest masło, a nie margaryna.

Jedną krówkę pozwoliłam sobie nosić przez dwa dni w torebce, poddając próbie jej wytrzymałość. W końcu to dość istotna kwestia w sprawie krówek, zwłaszcza tych sklepowych, często pojawiających się "na wagę".

Po rozwinięciu papierka poczułam łagodny zapach mlecznej krówki.

Cukierek aż lśnił, odrobinkę się lepił, a przy próbie nadkrojenia czy przełamania wydał mi się twardy. Po zahaczeniu zębem, tudzież przy późniejszym przeżuwaniu, wszystko wychodziło na jaw. Otóż wierzch był jedynie twardawy, łatwo ustępujący pod naciskiem zębów, a wnętrze... mokre i mięciusie, ciągnące się - mniej lub bardziej (bardzo, bardzo!).
Krówki miały zwartą strukturę, wierzch robił się z czasem bardziej grudkowaty, a środek przybierał formę mokrej, ciągnącej się i mordoklejnej masy. Dwie z trzech krówek były jak na zdjęciu obok, trzecia zaś (zdjęcie na dole) bardziej mokra, niż ciągnąca, ale też mordoklejna. Uważam więc, że test trwałości zdała, bo to wciąż była bardzo przyjemna konsystencja.
Nie znikały szybko, jedną można było jeść i jeść, co uważam za duży plus.

Smakowały oczywiście bardzo, bardzo słodko, ale nie czystym cukrem. Nie jakieś tam wyjątkowo wyraziste, ale jednak nieźle wyczuwalne, mleko i masło przełożyły się na po prostu toffi-krówkowy, prosty smak. Pod koniec ciamkania krówki w ustach panoszył się słodki smak toffi i... tyle.

Po zjedzeniu trzech pomadek nie został żaden nieprzyjemny posmak, a ja nie czułam się, jakbym zjadła właśnie czysty cukier, tylko właśnie toffi-krówkę.

Uważam te krówki za zaskakująco dobre. Konsystencja niemal idealna, smak typowo krówkowy, taki, jaki pamiętam sprzed lat. Już myślałam, że nie lubię krówek ogółem, ale to jednak nieprawda. Mimo że sama bym ich nie kupiła (bo cukierki to nie mój typ słodyczy), to te mi smakowały. Można? Można!

 ocena: 9/10
kupiłam: dostałam
cena: -
kaloryczność: 379 kcal / 100 g; 3 szt. (ok. 36g) - 136 kcal
czy znów kupię: mogę się poczęstować

Skład: cukier, syrop glukozowy, mleko w proszku odtłuszczone (14%), masło (z mleka), aromat

19 komentarzy:

  1. Krówka mleczna kojarzy mi się z krówką kruchą a nie krówką ciągutką, toffi - moim rodzicom również. Tato i siostra lubią tylko krówki ciągutki, wiec te bym im nie posmakowały. Ja za krówkami nigdy nie przepadałam a te toffi to w ogóle mi nie smakowały i nie smakują, tak samo jak toffiefie i wszystko co ma toffi ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. PS Te krówki zbyt bardzo się ciągną ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre toffi lubię, koronnym przykładem jest jeden z moich ulubionych Zotterów, Coffee Toffee, ale to co większość producentów nazywa toffi, a jest to zazwyczaj olej palmowy z cukrem (czyli pewnie i te wszystkie toffifee, które np. moja mama kocha) to blee.

      Usuń
  3. Jadłam je niedawno - wydały mi się zbyt cukrowe i trochę za mało mleczne. Nie pasowała mi też w nich ta "mordoklejkowość" :P Ogólnie krówka nie do powtórki, jadłam już o wiele lepsze...

    OdpowiedzUsuń
  4. no tego to też się nie spodziewała! Nie jadłam ich dawno, ale niech Cię diabli biorą bo narobiłaś mi apetytu, choć też jakoś wybitnie krówkowa nie jestem! Jeżeli u Ciebie zgarnęły takie noty to muszę ponownie je zakupić dla samej siebie... Zwłaszcza, że to zdjęcie z ciągnącym wnętrzem jest obłędne *____* Kolejne wielkie zaskoczenie! I to do przetrawienia!

    PS Hahaha test wytrzymałości mega! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko patrz na skład! Ostatnio mama się zirytowała, bo chciała kupić je w wersji w słoiku, a tam już była margaryna.
      Siebie samą zaskoczyłam!

      Haha, taak, ten test to szczyt mojej pomysłowości.

      Usuń
    2. Ooo dzięki za zwrócenie uwagi! Będę pamiętać!

      Wymiatasz ;D

      Usuń
  5. O panie, taka opinia i ocena dla krówek u Ciebie to rzeczywiście ewenement. Ja zdecydowanie wolałabym te opisane jako pierwsze, bo ciągnąca się mordoklejka nie kusi mnie ani trochę - wręcz przeciwnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale pamiętaj, że to ocena "jak na inne słodycze", bo gdybym miała wybierać te krówki czy np. Zotter z 7/10, nawet sekundy bym się nie zastanawiała i wzięła bym Zottera.

      Usuń
  6. Ja też jestem za kruchymi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łe, według mnie w kruchych cukier jest bardziej napastliwy.

      Usuń
  7. Wow ta konsystencja <3 Coś czuję, że byłabym nimi zachwycona i muszę je kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy Ty przypadkiem i słodyczy z mlekiem nie zaczęłaś jakoś ograniczać?

      Usuń
    2. Zaczęłam, ale ograniczać a nie eliminować :D

      Usuń
  8. Cieszę się że w końcu znalazłaś krówki, które Ci smakowały:) Muszę przyznać że konsystencja jest bardzo dobra a do tego skład też przyzwoity:) Do tego są w Biedronce? Jakoś nie rzuciły mi się w oczy:/ Koniecznie muszę poszukać:)
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na krówki to rzeczywiście przyzwoity.
      Ja właśnie myślałam, że to takie zwykłe biedronkowe krówki.

      Usuń
  9. Kiedyś je pewnie jadłyśmy ale nie pamiętamy naszych odczuć ;)
    Póki co królują u nas krówki z Super Krówka <3

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.