niedziela, 7 marca 2021

baton Ma Baker Giant Bar Banana & Yogurt Yogurt Flavour Topped Oat Bar

Tego batona, razem z wariantem czekoladowym, kupiłam z desperacji. Przemierzałam sklepy w poszukiwaniu czegoś zupełnie innego, wściekła zaszłam do Rossmanna, bo w Auchanie była pusta półka moich dezodorantów i... jakoś polazłam w słodycze. Gdy dostrzegłam jogurtowo-bananowe dziwo uznałam, że pasuje do mojego dziwnego humoru. Kupiłam to, zanim nagromadziłam zaskakująco sporo bananowych słodyczy, które... wcześniej wydawały mi się raczej rzadkością. Potem jednak zaczęłam się bać... bo zlepko-batony to coś zupełnie nie w moim stylu, ciastka owsiane też, a jakiś ciastkowo-batonowy twór? Czułam, że nie będzie to w moim stylu, ale że niezbyt umiałam sobie wyobrazić, czym właściwie flapjacki są, uznałam, że sprawdzę.


Ma Baker Giant Bar Banana & Yogurt Yogurt Flavour Topped Oat Bar to owsiany baton zbożowy w polewie jogurtowej z kawałkami banana; wyprodukowany w Wielkiej Brytanii; ręcznie robiony. Sztuka waży 100 gramów.

Po otwarciu poczułam intensywny, rześki zapach soczystych bananów. Słodycz startowała więc z wysokiego pułapu, ale nie tylko za ich sprawą. Drugą wiodącą nutą była miodowa krówka i cukrowe crunchy, a więc coś duszno-zbożowego, wpadającego może nawet w delikatną, jasną chlebowość. Nachylając się nad wierzchem wyraźnie czułam jogurt, także zmieszany ze słodyczą i bananem. Słodki i pieczony zapach miał w sobie coś dusznego, coś mleczno-cukrowego, ale i ciekawego.

Ciężka bryłka osypywała się, kruszyła, ale polewa i reszta trzymały się siebie mocno. Dół sprawiał wrażenie natłuszczonego i twardego, polewa zaś miękkiej i prochowej.
Całość łamała się względnie, nie wydawała się wtedy bardzo twarda. To przejawiała dopiero przy krojeniu czy odgryzaniu kęsa. Struktura okazała się twardo-krucha i piaszczysta jak lepki, mokry piach. Soczystość napędzały drobne, jędrne kawałki bananów, które pod względem struktury do złudzenia przypominały rodzynki. Płatki wyszły niby dość twardo, jak i cała "crunchy'owata" masa (moje wyobrażenie?), ale właśnie nie do końca. To takie... zawilgocone, trochę suchawo-mączne zlepki. Przy mieleniu zębami nawet pozornie miękkawe, ale... miękko-stwardniałe? Było to dziwne. Miałkie? Trochę natłuszczone, w porywach soczyste, a w porywach... cukrowo-lepkie.
O wiele łatwiej opisać polewę, bo była twarda w pierwszej chwili, a w ustach leniwie rozpuszczająca się i plastikowo-tłusta jak to tylko możliwe. Okazała się prochowa do bólu. Typowa najtańsza biała polewa.
Dziwnie się to jadło, bo polewa rozpuszczała się powoli, a obleśnie było ją gryźć. Bazę z kolei zębami musiałam długo mielić, a i to był twardy do końca. Niby rozpadła się i z grubsza się poprzegryzana... potem jakoś przytykała.

W smaku od początku czułam głównie zbożowość, która skojarzyła mi się z zacukrzono-karmelizowanymi zlepkami typu crunchy. Po chwili wyraźniej wyszły płatki owsiane w wersji pieczono-prażonej. Wydały mi się podkarmelizowane w cukrze, a przy tym słodko-miodowe. Drapało w gardle, a jednocześnie brakowało temu wyrazistości (jakiejkolwiek). Nagle... na myśl przyszła mi "dziwna krówka". Jednocześnie zbożowość ciągle podszeptywała coś chlebowego i... ciastowego?

Przypomniałam sobie słodkawo-karmelowe ciasta banana bread, czyli chlebki bananowe. Do krówkowo-owsianego wątku po paru chwilach dołączyły bowiem banany. Za ich smakiem oczywiście stały drobne kawałki, które tak dodano, że w sumie rewolucji nie przeprowadziły. Te w samej flapjackowej części były surowo-świeżymi i słodkimi bananami, niosącymi trochę rześkości. Dosłownie widziałam czarne i świeże sztuki, niestety w ilości lichej. Dodały słodyczy, ale i rozgoniły skojarzenie z tą cukrową, zwykłą, która niebezpiecznie wisiała nad wszystkim innym.

Niestety, cukrową, nieprzyjemną słodycz nakręcała polewa. To dosłownie bananowy plastik, który kompletnie wszystko zacukrzył. Trochę ją oddzieliłam od reszty i okazała się strasznie, muląco cukrowo-słodka i naaromatyzowana sztucznym bananem. Nie mocno, ale jednak. Jednocześnie, spróbowana osobno wydała mi się kwaskowato jogurtowa, ale też... jak tania polewa, po prostu. Kiedy zaś nie dzieliłam, jogurtowy element prawie wcale uciekał, kwasku nie czułam, a pozostawała tandeta i właśnie do naturalnego banana dołączył aromat.

Słodko-mlecznawy, polewowy motyw dołożył słodyczy i przygłuszył resztę, także potencjalnie ciekawy krówkowo-zbożowy element. Bliżej końca, gdy polewa się rozpuściła eksponując swój smak zrobiło się nieprzyjemnie cukrowo, co skojarzyło mi się ze zbożowymi batonami-zlepkami.

Po zjedzeniu został posmak pieczonych płatków, mączna zbożowość... pewna karmelowość i delikatny, ale jakże irytujący motyw sztucznych bananów. Czułam też tanie zacukrzenie, nieprzyjemnie tłustawo-prochowy posmak.

Produkt to dziwny. Intrygujący, ale do pewnego stopnia. Potem już zaczął mnie męczyć i odpychać. Jedno wiem na pewno: jak nie lubię crunchy, zlepków i batonów ogółem, tak i flapjacki są nie w moim stylu. Siląc się na obiektywność, ten nie miał wielkich wad - na słodyczowym rynku widzi mi się jako coś przeciętnego. Do flapjacków i w ogóle produktów podobnych nie mam jak się odnieść. Lata temu jadłam Ania Baton Crunchy Owsiany, co było smaczną ciekawostką, a to coś... do pewnego stopnia tak się kojarzyło.
Ale ogólne przesłodzenie, kruszenie się i jednoczesne natłuszczenie wraz z paskudnie słodką, prochowo-tłustą polewą, która jogurtem ledwo co smakowała, sprawiło, że trudno jest tym zachwycać się nawet jako ciekawostką.
Zjadłam 1/3, resztę oddałam Mamie. Ona kiedyś lubiła crunchy, wyjadała płatki w polewie jogurtowej z płatków Nestle Fitness, a jednak i jej baton ten niezbyt podszedł. "Był dziwny, ale tak dziwny, że po prostu nie chce się czegoś takiego jeść, taka niefajna nowość. Uwierzę za to, że może komuś tam smakuje. Bananów to ja tu nie czuję. Krówek czy pieczonych nut też nie, a te płatki jakąś obrzydliwą konsystencję mają. Tylko polewa smaczna, ratuje sytuację, choć bardzo słodka." Uznała, że byłoby lepiej, by był "jak normalny baton po całości oblany", ale ja jestem zdecydowanie przeciwna.


ocena: 3/10
kupiłam: Rossmann
cena: 3,99 zł (promocja)
kaloryczność: 491 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: płatki owsiane 32%, polewa jogurtowa 22%, (cukier, tłuszcze roślinne: częściowo i całkowicie utwardzony olej palmowy, proszek jogurtowy 9%, serwatka w proszku, lecytyna słonecznikowa, aromat naturalny), tłuszcze roślinne: olej palmowy, olej słonecznikowy; złoty syrop, cukier trzcinowy, banany 4%, gliceryna roślina, mąka sojowa, aromaty

12 komentarzy:

  1. Jak Ci pisałam, na warianty z polewą nie skusiłam się właśnie z uwagi na polewę. Niestety ich nieprzesadną przyjemnościonośność widać nawet przez opakowanie. Ubolewam, że sam baton również nie grzeszy zacnością. Między nim a flapjackami Brynmora W OGÓLE nie ma porównania. Szkoda, że w Twoje menu nie wkradł się jeden z tych drugich. Z drugiej strony chyba jednak dobrze, bo to nie Twoje produkty i musiałabyś mi złamać serduszko.

    Lubię sztuczne banany, ale plastik z nich to przesada. Cukrowość, proch, ech. Mnie to nie zaintrygowało, bo znam lepsze produkty z tej kategorii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że i dobry niezbyt mi podszedł przez typ, więc mała bieda, że akurat trafiłam na złego. Cieszę się, że to Ty trafiłaś na smaczniejsze. Straszne, gdy produkt wydaje się Twój, a rozczarowuje. Łatwiej wzruszyć ramionami, gdy już podchodząc do testu było "może będzie dobrze, może źle".

      Mnie od sztucznych bananów wykręca. Żeby było śmiesznie: latami Mama upierała się, że ich nie cierpi, a ja "ej, trochę sztuczna bananowa nuta nie jest taka zła, ważne, że bananowa". A gdy przyszło nam się z paroma takimi rzeczami zmierzyć, okazało się, że o wiele lepiej znosi chemiczne banany. Ja odpadam.

      Usuń
  2. Miałam go. Czterem koleżankom wydałam się dziwna, bo wcale mi nie smakował,tzn na początku nawet trochę, ale potem to już nie, nie dojadłam do końca- a one wszystkie się zachwycały. Dla mnie za twardy, zbyt suchy, polewa brrrr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Nie ma w nim nic smacznego, a żeby się zachwycać? Zapytałaś, co je tak zachwyciło? :>

      Usuń
    2. To osoby które bardzo rzadko jedzą cokolwiek słodkiego.. Więc pewnie wystarczył sam fakt, że słodkie...

      Usuń
    3. A to już inna sprawa. Smutne, jak ktoś sobie czegoś odmawia, a potem rzuca się na byle co.

      Usuń
  3. Chemiczność smaków bananowych to koszmar :/ kocham banany więc na każdy produkt z ich dodatkiem reaguje euforią a potem zawód... no cóż raz się uda raz nie ale powinni się starać przecież to ich marka stawiana jest na szali w przypadku bubla ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja już wyleczyłam się z kupowania bananowych rzeczy. Jak jakieś obecnie widzę, skręca mnie, bo właśnie prawie zawsze tak sztucznie wychodzą. Oczywiście, żeby dojść do tego wniosku musiałam jeszcze na ze dwie paskudy trafić, ale lepiej późno niż wcale.

      Usuń
    2. Są takie bananki w czekoladzIe.... taka pianka jakby, żółta. Tzn może w polewie one są, nie w czekoladzIe. Ale ja je taaaaak lubię. Miałaś je może kiedyś? Chociaż u mnie to może być z sentymentu do czeskich słodyczy, bo tam je poznałam.... FIGARO., je robi, Orion, jacyś też inni producenci, nie patrzw na firmę, wszystko zjadam :)

      Usuń
    3. Kojarzę z widzenia, konsekwentnie od lat omijam. Obrzydzają mnie takie rzeczy. Pianki to w ogóle twór taki, że na samą myśl o nich mnie mdli.
      Obecnie słodyczy, które nie są czekoladami nie kupuję prawie wcale, a od wspomnianych tworów - mimo polecań - ja wciąż nawet się nie zbliżę.

      Usuń
    4. Rozumiem :) Byłam ciekawa Twojej opinii. :)
      Pytałam Cię niedawno - prosiłam raczej, o polecenie godnych uwagi czekolad. Ty mi określiłaś kilka. Mam je teraz wypisane na takiej kartce, która wisi na lodówce :)

      Usuń
    5. Mam nadzieję, że uda się coś z tego znaleźć. Dorzucę jeszcze, że w Auchanie pojawiły się ostatnio Mulate w bardzo korzystnej cenie 13 zł (https://www.chwile-zaslodzenia.pl/2019/04/mulate-88-ciemna.html). Za tyle warto brać.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.