poniedziałek, 22 marca 2021

Luximo Premium 72 % Ekwador Czekolada gorzka / ciemn z kawałkami karmelu i solą morską

Nie lubię Millano-Barona, aczkolwiek parę ich czekolad produkowanych dla Biedronki pozytywnie mnie zaskoczyło. Gdy jakiś czas po kupnie Moser Roth Dark Caramel Sea Salt dostrzegłam analogiczny smak w tymże markecie właśnie, kupiłam z przekonaniem, że na pewno tragedii nie będzie. Luximo Premium 70 % z solą morską była naprawdę dobra, więc mimo że Luximo Premium 72 % z kawałkami karmelu mi nie podeszła, myśląc o dzisiaj prezentowanej, czułam się... bezpiecznie. Wreszcie przynajmniej słuszna zawartość kakao, a nie jak w podlinkowanej już MR.

Luximo Premium 72 % Ekwador Czekolada gorzka z kawałkami karmelu i solą morską to ciemna czekolada o zawartości 72 % kakao z Ekwadoru z solonymi karmelem, produkowana przez Baron-Millano dla Biedronki.  Występuje jako 126-gramowa czekolada podzielona na 6 mini-tabliczek.

Rozchylając papierek poczułam słodkie, delikatne kwiaty i gorzki zapach spalenizny, jak również gorzkich orzechów... laskowych? Odnotowałam też tanie karmelki... nie do końca czysto karmelowe, ale chyba z sugestią soli. Potem pomyślałam także o kawie i węglu. Po przełamaniu umocniły się karmelki, do których dołączyło przypalone masło i karmelowo-cukierkowa sztuczność. Sól wszystko to podkreślała, przekładając się na lekką rześkość. Wszystko to miało niestety dość tani wydźwięk bez polotu.

Twarda, ale sprawiająca wrażenie dość tłustej tabliczka elegancko, głośno trzaskała przy łamaniu. Ujawniała przekrój z dużą ilością lśniących kawałków karmelu koloru ecru ("brudnobiałych").
W ustach rozpływała się powoli. Początkowo trochę stawiała opór, ale w końcu miękła na gęsty krem. Trochę oblepiała podniebienie i usta, kojarząc się z miękkawą, ciepłą plasteliną. W kremie tym bliżej końca odnotowałam pyłkowość; pewnie trzeszczałaby, gdybym czekoladę gryzła.
Dość szybko zaczęły wyłaniać się większe i mniejsze kawałki karmelu. Nie wydawało się, że tabliczka to zlepek-ulepek, ale na ich brak narzekać nie można. Rozpływały się w miarę spójnie z resztą, a chrupnięte szybciej nie sprawiały większego kłopotu.
Karmel bowiem był szkliście chrupiąco-trzeszczący, mimo że się rozpuszczał. Zostawał do końca i wtedy dał się poznać jako wręcz skrzypiący, chrupiący, ale już dość miękkawy i trochę na krótko przylepiający się do zębów. W sumie nie irytował.
Soli było niewiele, musiała być bardzo drobna i rozpuszczająca się wraz z otoczeniem, ALE... W 3 na 5 tabliczek soli prawie nie było, a jak już to w ilości i formie zupełnie do przeoczenia w większości. Trafiłam tylko (aż?) na 5-6 kryształków i płatków wielkości karmelu skumulowanych w dwóch mini tabliczkach (i to ze 4 w jednej, 1 w drugiej...). Rosyjska ruletka? Bez komentarza.

W smaku przywitała mnie delikatna słodycz o wydźwięku kwiatów i cukru pudru oraz gorzkość spalenizny i palonej kawy. Zdarzało się (nawet bardzo często), że za nimi zarysowała się lekka słonawość lub karmelkowość, gdy odgryzając kawałek akurat trafiłam zębem na karmel.

Najprędzej i najkonsekwentniej rozchodziła się łagodna i przystępna gorzkość. Połączyła w sobie nieco spaloną nutę z węglem i odległymi, zgorzkniałymi orzechami. Wydała mi się w tym nieco kakaowo niegłęboka, ale w sumie nie w negatywnym sensie. Pomyślałam o przypalonym cieście kawowo-czekoladowym, może pierniku, zrobionym niestety ze sporą ilością masła. Dodano do niego trochę kawy i kawą prawdopodobnie się przy nim raczono. Nie wykluczyłabym, że to kawa z mlekiem, bo i jego posmak wyłapałam.

Po pewnym czasie, mniej więcej w połowie rozpływania się kęsa, gdy spod czekolady wyłaniały się kawałki karmelu, rosła słodycz, Masło, trochę palone i dość natrętne, nabrało znaczenia, wychodząc na przód. Trzymała się go lekka mleczność i sztucznie cukierkowa nuta niby karmelu. Do głowy przyszły mi głównie cukrowo-sztucznawe, maślano-tanie karmelki. Ich słodki, coraz bardziej maślano-mleczny smak rósł. Wyszedł jakoś mało wyraziście, słodko-słodko, i nijako. Odrobinka soli, pojawiającej się przy nim bardzo rzadko, epizodycznie, podkreśliła w nim... niekarmelowość.
Gdy jednak raz czy dwa trafiło mi się nieco więcej soli (na całe opakowanie przypadły dwie mini tabliczki, w których były duże kryształki), zwróciła uwagę na drobną cierpkość czekolady.

Zza dodatku wychyliła się jakby mleczna nutka. Słodycz rosła, i choć nie była bardzo za silna, wyszła natrętnie. Wyraźnie czuć wanilię, ale też przytłaczający, kwiatowo-pudrowy i cukrowy motyw. Jakby i mleczne karmelki, i ciasto oprószyć zamiecią cukru pudru. To zaś zasugerowało pewną mleczność samej bazy.

Bliżej końca ciasto kakaowe podjęło walkę z cukierkami, ale bez efektu. Ciasto (piernik?) na pewno posypano cukrem pudrem, bo bliżej końca słodycz zrobiła się zwyklejsza, nudna, lecz wciąż nie zacukrzająca. Gdy czekolada już zniknęła, zostałam ze słodkim, mało karmelowym karmelem. Wzrosła jego cukierkowość, wydał mi się nijako-mlecznawy. Gdy przyspieszałam językiem jego rozpuszczanie się, trochę podgryzłam, wydał mi się jeszcze bardziej mleczny. Czyżbym wyłapała namiastkę słonawości? Tak mało, że nabrałabym się, iż to tylko iluzja, acz raz i drugi autentycznie poczułam szczyptę soli (podkreślającą maślaność i mleczność, nie karmel).

W posmaku oprócz po prostu słodkiego i cukierkowych, mleczno-maślanych karmelków został posmak delikatnej, palono-rozpuszczalnej kawy oraz leciutka cierpkość.

Czekolada wyszła dość budżetowo, bez polotu, ale sama w sobie raczej zadowalająco. Mimo maślaności w smaku, nie była bardzo tłusta. Sama w sobie przesłodzona nie była tak bardzo, to karmel ją przesłodził. Na szczęście jednak ilościowo nie było go tyle, by miał odciągać uwagę od bazy. Paloność... zostawała w sferze przyjemnej, poprzypalano-węgielnej, jeszcze nie czystej, okropnej spalenizny. Karmel mi jednak nie odpowiadał. Czysty cukier zabarwiony cukierkowością oraz mlekiem i masłem? Sól też okazała się problematyczna. Dodali ją okropnie: jakby kilka gigantycznych kawałów miało załatwić sprawę, a przez większość czasu miałam wrażenie, że o soli zapomnieli, ale... do takiego "karmelu" nie pasowałaby. Powinni lepiej ją wmieszać, drobniejszą. Coś tu nie zagrało, ale ogółem źle nie było.
Okropny był strach, że skoro zjadłam prawie całą mini tabliczkę i nie trafiłam na sól, to w końcu zamiast karmelu, chrupnę jej kulę... I to się powtarzało. Dwie były jakby bez soli, jedna ogólnie wyszła bardzo wypełniona... w tym solą. Beznadziejnie rozlokowali dodatki.
Jadłam sobie jadłam od biedy, ale gdy w przedostatniej tabliczce trafiłam na gigantyczną bryłę soli równą całej grubości tabliczki... straciłam apetyt.
Karmel z tej czekolady był jeszcze mniej karmelowo-palony (nawet po kolorze to widać) niż w Luximo Premium 72 % Ekwador Czekolada gorzka z kawałkami karmelu ciemna z Ekwadoru, a bardziej mleczno-maślany, przez co cała tabliczka wydawała się jeszcze mniej kawowo gorzka.
Zdecydowanie jednak wyszła o wiele lepiej niż Moser Roth Dark Caramel Sea Salt - Luximo miała ambitniejszy smak samej bazy, karmel dodano w odpowiedniej ilości i całość reprezentuje wyższą jakość. Spokojnie mogłaby mieć 7, gdyby nie problem soli.


ocena: 6/10
kupiłam: Biedronka
cena: 4,99 zł (za 125g)
kaloryczność: 529 kcal / 100 g; 1 mini tabliczka (21g) - 111kcal
czy kupię znów: nie

Skład: miazga kakaowa, cukier, kawałki karmelu 15% (cukier, syrop glukozowy, tłuszcz mleczny, sól, naturalny aromat, lecytyna sojowa), sól 0,5%, lecytyna sojowa, ekstrakt z wanilii

6 komentarzy:

  1. Jadłam raz. Kupiłam z ciekawości lecz mi nie podeszła. Tak jak piszesz dodatki z d*** rozlokowane.z tą różnicą że ja na te bryłę soli trafiłam już w pierwszej sztabce... no i reszta do murzynka mamy poszła... Kafle o okropny. Wydźwięk całości sztuczny... nue. Pozostaje przy tej marki Auchan. Wciągam ją do 80% gorzkiej co dnia ;)
    Inne warianty tych z biedry miałaś? Malinowa jest identyczna... zero sprawiedliwego podziału dodatku. Jedna ma tyle tych malin że czuć tylko ich kwasek. Inna w ogóle. No może 2 , 3 kawałki... zasładzając całość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie zrozumiem dodawania złych słodyczy do ciast, ale i ojciec tak robi. Przynajmniej to, co mu oddaję znajduje jakieś zastosowanie.

      "Wciągam ją do 80% gorzkiej co dnia" - łączysz? Że jedną po drugiej? Nie degustujesz tak jak ja, że codziennie coś innego, więc... lubisz urozmaicenia tak po prostu?

      Inne, ale nie z tych z podziałem na mini tabliczki. Te mają dodatki nie w moim typie przy nie mojej jakości. Kiepska czekolada i maliny = nie widzę sensu kupowania i zaprzątania sobie nią głowy.
      Linia zwykłych tabliczek już jest lepsza, ale też, np.... tu zobacz aktualizację: https://www.chwile-zaslodzenia.pl/2019/03/luximo-premium-czekolada-ciemna-70-z.html
      Mogę więc jedynie mówić o tym, co było kiedyś. Teraz strach wracać, a i nie jestem w stanie polecać / odradzać.

      Usuń
    2. Sama z kawałkiem karmelu mdli. Zagryzana gorzką czekoladą już nie a idealnie współgrają ze sobą ;)

      Usuń
    3. Jak dla mnie brzmi okropnie. Wtedy wyraźnie nie czuć, czym która smakuje. Cenię sobie czysty smak dobrej czekolady. I smaków ogółem nie mieszam, choć wiem, że ludzie to robią.

      Usuń
  2. No na pewno ten wariant :P Najgorsza forma dodatku i jeszcze sól. Ja na pewno trafiłabym na kostkę z samą solą. Na pierniki ostatnio miałam ochotę, ale miałam do wyboru suche (głównie Koperniki) albo w opakowaniach po 500 g, także odłożyłam zakup na później. Kawa always git (byle nie kwach z ekspresu ani wędzona szynka z Lidla). Karmelki niet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na sól z domieszką kostki.
      Też bym zakup odłożyła.
      Kawa - lepszy kwach z ekspresu czy wędzona szynka?

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.