czwartek, 12 marca 2020

lody Syrenka smak Czarny kokos

Przy najbardziej bazowym smaku lodów Syrenka, jakie otrzymałam w ramach współpracy, w małym opakowaniu (Kokos), postanowiłam sięgnąć po... niby podobny smak, ale jednocześnie chyba najbardziej niespotykany. Czarny kokos! Podobne, a jakże... intrygujące. To był drugi smak, który kupiłam razem z Podwójną czekoladą. Pamiętałam, jak smakowała mi czekolada Vosges Super Dark 72 % Coconut Ash & Banana, w czekoladach lubię węglowe nuty, kokosa ogólnie też, więc nic nie stało na przeszkodzie, bym miała odkryć kolejne ulubione lody. A że czarny to mój ulubiony kolor...

Lody Syrenka smak Czarny kokos to "lody wegańskie na bazie nerkowców 6% i kokosa 31% z dodatkiem zwęglonych łupin kokosa 2%".
U mnie w pudle 500 ml / 430 g.

Po otwarciu poczułam delikatny, słodki zapach kokosa. Z czasem, wraz z jedzeniem, wydał mi się bardziej kokosowo-orzechowy, wciąż jednak delikatny.

Masa lodowa była twarda i dość dziwna, bo gęsta jak mocno zastygły krem / polewa. Rozpływała się powoli, jakby... nie tyle rozpływając się, co mięknąc na coraz mniej zimny, gęsty, dość tłusto-ciężki krem o aksamitnej strukturze. Tylko pod koniec z lekko węgielno-pylistym efektem. Właściwie lody te topiły się jedynie do pewnego stopnia, przypominając rzadkawe masło orzechowe. Nie wykazały ani odrobiny wodnistości. Wyglądało to trochę jak smoła, brudziło na czarno... wszystko wokół. Lody były gładkie, bez dodatków / grudek, ale trochę jakby trzeszczały / skrzypiały za sprawą "miazgowości" i węgla. To bardzo dziwna konsystencja, ale w żadnym wypadku nie zła. Raczej intrygująca.

Smak, jak i zapach, niespecjalnie pasował do tego, co widziałam. Od początku był bowiem łagodny, wyważony i dość słodki. To słodycz delikatnego, lekko palonego karmelu. Szybko się rozchodziła, mieszając się ze złudnie mlecznym motywem.

Ten był zespojony z naturalnym kokosem. Początkowo sprawiał wrażenie dość śmietankowego / mlecznego, z czasem wyróżnił się wyraźnie jako kokos: miąższ, cały orzech, a nie jedynie wiórki. Trafiłam na goryczkę, którą przez większość czasu przypisywałam paloności (karmelu), ale z czasem odezwał się ewidentnie olej kokosowy. Wyraźnie wyczuwalny, a jednak nienachalny. Obok niego doszukałam się węgielnego posmaku.

Wmieszał się w orzechowy smak. Ten podkreślał "orzechowość" samego kokosa, "tłustą mleczność", by po pewnym czasie zagrać jako nerkowce same w sobie. Wraz z kokosem i paloną słodyczą karmelu tworzyły urocze połączenie.

Smakowały intensywnie w swej łagodności, wyszły tak "czysto". Słodycz cały czas trzymała się bowiem przystępnego, a więc nie za mocnego poziomu. Lekka goryczka zaś podkreślała ich charakter. Pod koniec każdego kęsa (łyżeczki?) wnosiła mocniejszy smak węgla, a także niecodziennie, goryczkowato-kokosowy.

Po zjedzeniu pozostał posmak orzechowo-kokosowy z węgielnym motywem. Czułam lekką paloność jakby kokosowego karmelu. Oprócz tego, został lekko suchawo-pylisty, węgielny efekt.

Całość bardzo mi smakowała; bardzo podobne do Kokosowych, ale Czarny Kokos wydał mi się mniej słodki. Z racji tego, jak lody prezentują się także z wyglądu, uważam je za lepszą propozycję.
Podobało mi się, że miały ambitniejszy, głęboki smak, a także ich konkretna kremowość: że nie były jak typowe lody, a jak dziwnie płynąco-ogrzewający się krem z kokosa i nerkowców.
Jedynym zarzutem jest to, że cechuje je masywność i w sumie ciężkość. Uważam je za niezwykle sycące, co można uznać za plus, jak i za minus (zależy, czego się oczekuje). Biorąc pod uwagę całokształt i to, że nie jestem zbyt "lodowa" (zimnego / chłodnego jedzenia w ogóle nie jem, bo nie lubię; czasem właśnie tylko lody, ale takie bardzo topiące się), nie przeszkadzało mi to.


ocena: 9/10
kupiłam: Auchan
cena: 22,99 zał zł (za 500 ml / 430 g)
kaloryczność: 305 kcal / 100 g
czy kupię znów: mogłabym kiedyś

Skład: rozdrobniony miąższ kokosowy, woda, cukier trzcinowy nierafinowany, orzechy nerkowca, nierafinowany olej kokosowy, tłuszcz kakaowy, zwęglone łupiny orzecha kokosowego sól

2 komentarze:

  1. Skusiłabym się z uwagi na kolor, ale mogłabym się rozczarować. Konsystencja dziwna i daleka od mojej. Smakiem jestem zdziwiona, bo - jak Ty - po zobaczeniu lodów spodziewałam się czegoś innego, mocniejszego. Dawno, dawno temu jadałam świeże kokosy. W wieku przedszkolnym prosiłam dziadków, żeby mi rozłupywali, jak mieli (nie pamiętam skąd). Niestety niewiele pamiętam. Tylko mniej więcej konsystencję. Chyba chciałabym tu porządny kop węgla.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny wpis. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.