środa, 12 stycznia 2022

OH WOW! Chocolate Salty Hazelnut Caramel Intense mleczna nadziewana solonym karmelem i mleczno-orzechowa z kawałkami orzechów laskowych i solą

Obecnie nadziewane czekolady zaciekawiają mnie tylko w porywach. A jednak czasem dopuszczam też zjedzenie takich. Lubię połączenia dziwne i ciekawe, jednak... w jedzeniu lubię też logikę. Raczej nie lubię kontrastów, przesady, szokowania... ale czasem i to może zagrać. Do czekolad tej marki, przypadkiem znalezionych w Auchanie, podeszłam z lekką ostrożnością, acz też ciekawością. Niby nie lubię, gdy mi zbytnio udziwniają formę tabliczki, nie podoba mi się łączenie "różnych kostek" w obrębie jednej, ale... To, że na wstępie z założenia mi nie pasuje, nie oznacza, że nie jest tak przemyślane i wykonane, że końcowo do mnie nie przemówi. Poza tym, czasem mam wrażenie, że pchanie i nugatu, i karmelu do jednej kostki to "za dużo słodzideł" na raz. A właśnie może podzielenie tego to jakieś rozwiązanie? Na spodziewane zasłodzenie psychicznie nastawiłam się już kilka dni wcześniej, więc pozostało mieć nadzieję, by było to pozytywne zasłodzenie. Tylko jakoś zaś umknął mi fakt, że na dosłownie dwa dni przed tą wleciała Soder Garden Liquorice, a więc propozycja również z solą (z którą to ostatnimi czasy już nawet w czekoladach często mi nie po drodze). I z kolei tak sobie pomyślałam, że rzadko robią chyba czekolady z solonymi orzechami laskowymi - raczej arachidowe solą... Co do obecności soli w tej tabliczce podchodziłam więc neutralnie - mogło zagrać.

OH WOW! Chocolate Salty Hazelnut Caramel Intense to w 43 %ach (9 kostek) mleczna czekolada o zawartości 31 % kakao nadziewana solonym karmelem (11%) i w 36 %ach (6 kostek) mleczna czekolada o zawartości 31 % kakao z kremem z orzechów laskowych (2%; wtopionym w miazgę jak rozumiem) z prażonymi kawałkami orzechów (2%)  i solą (0,2%), produkowana przez WAWI GmbH.

Zaraz po otwarciu poczułam bardzo słodki i wyrównany duet nugatu z orzechów laskowych oraz karmelu o kajmakowych zapędach. Oba wirowały na głęboko mlecznej, czekoladowej scenie. Co więcej, całościowo wydało mi się to prażono-ciepłe, może złudnie korzenne gdy skupiałam się na orzechowych częściach. Nasiliło się to zwłaszcza przy podziale - wystarczyło, że łamałam tabliczkę (a nie poszczególne kostki). Wyraźnie czułam też skondensowane mleko, kajmak (mleczny) - to na pewno rozchodziło się to od kostek z karmelem. 

Czekolada w dotyku wydała mi się tłusta, aż lepkawa, choć nie topiła się w dłoniach. Zaznaczała jednak, że zaraz z ochotą zmięknie. Wydała mi się  konkretna jedynie w sposób, w jaki mogą być czekolady / czekoladki nadziane czymś bardzo gęstym, zwartym. Nie trzaskała ani trochę, ale też nie wgniatała się. Całościowo wydała mi się trochę miękkawo-krucha (i trochę się kruszyła).
Składała się z 9 wyraźnie wyższych i nieco ciemniejszych kostek nadziewanych półpłynnym... niemal stałym i lepkawym karmelem oraz z 6 niższych i jaśniejszych z dodatkami (te prześwitują na spodzie jako plamki orzechów i zmielone kropeczki / skórki). Także fragmenty czekolady między kostkami wypełniały orzechy. Różnice w kolorze widać zwłaszcza na spodzie, co odkryłam w trakcie degustacji. Były miejsca, gdzie spód był czekoladą z orzechami, kostka zaś była nadziana karmelem - takie zazębianie się świetnie wyszło, harmonizowało.
Gdy odgryzałam kawałek kostki karmelowej, zdarzyło jej się pyknąć (nie wgniatała się, utrzymywała formę). Sama zwykła czekolada w ustach rozpływała się gęsto i kremowo, w średnim tempie. Zalepiała bardzo. Była tłusta w mleczno-maślany sposób.
Zwykła czekolada nadziana była karmelem, który w ustach przedstawił się jako gęsto-lepki, spójnie mieszający się z czekoladą. Trochę ją rozrzedzał, przyspieszał rozpływanie się całościowe. Wydał mi się gładko-śliskawy, tłusty w sposób śmietankowy. Z kostek nie wypływał, nie ciągnął się, nie męczył. Trzymał się ich grzecznie. Dodali go bardzo mało w stosunku do grubej i treściwej czekolady (da się zrobić kęsa tak, by na nadzienie nie trafić - raz w ogóle trafiłam tak, że pomyślałam, że kostka jest w ogóle oszukańcza). Ilość czekolady przytłaczała nadzienie - szkoda.
6 kostek z dodatkami to nie ta sama czekolada. Już przy odgryzaniu kawałka dała się poznać jako wgniatająca się. Miękła łatwiej i bardziej niż zalepiała, to pozostawiała lepko-śliskawe smugi. Była tłustsza i gęstsza w maślany sposób, bardziej kremowa i z wyczuwalnymi drobineczkami - to pewnie przez wtopioną miazgę z orzechów (jakby abstrahując od bazowo gładkiej czekolady wyraźnie czuć drobinki i skórki orzechów). Kawałki orzechów w nią wtopione były chrupiące. Dodano ich średnią ilość, raczek nie za dużo, wielkości zróżnicowanej. 
Sól rozpuszczała się integralnie z otoczeniem, bo kryształków jako takich nie zarejestrowałam.

W smaku czekolada zwykła startowała od wysokiej słodyczy aż cukrowej, którą trochę ugłaskała pełnym, naturalnym mlekiem. Dosłownie tsunami mleka. Wydała mi się aż lekko śmietankowa, nieco maślana... i maślano-karmelowa? Mimo wszystko w gardle cukier zaznaczał swoją obecność jeszcze nim popłynął karmel.

A gdy już to zrobił, czułam drapanie. Nadzienie karmelowe szybko się odezwało, ale na pierwszy plan nie wychodziło. W szczytowym momencie jedynie prawie się z czekoladą zrównywało na chwilkę. Było cukrowo słodkie, mało palone i jeszcze raz cukrowe. Kontynuowało mleczny wątek czekolady, serwując mi kajmak i skondensowane mleko karmelowe (wyobrażenie). Z czasem zaczęła pobrzmiewać w nim szczypta soli, jeszcze podkreślając maślaność. Epizodycznie słoność rosła, ale i tak minimalnie; potem zupełnie się chowała, uszlachetniając słodycz, podkreślając jej łagodną karmelowość. Zdarzyło się nadzieniu mignąć jakąś gorszą nutką, ale kryło się to w dominującej cukrowo-mlecznej czekoladzie.

Gdy jednak karmel zniknął, sama czekolada wydawała się jeszcze bardziej cukrowa (choć wciąż też mleczna).
Ta część pozostawiała cukrowy i leciuteńko słonawy posmak głównie mlecznej czekolady, a tylko z echem kajmako-karmelu, w którym już mignęła drobna sztuczność.

Czekolada orzechowa zaś wydała mi się również bardzo słodka, ale bardziej stonowana, wyważona w nugatowo-orzechowy sposób. Odebrałam ją bardziej jako śmietankową niż mleczną. Dość szybko się zaczynało: nugatowy motyw orzechów laskowych raz po raz upuszczał subtelną słonawość. Chwilami ewidentnie czułam delikatnie posolony nugat, chwilami to zanikało, że wręcz zapominałam, iż taki on jest. Sól nieśmiało pojawiała się, słabła i znikała. 
Do głowy przyszła mi "czekoladkowa nutka", która odlegle przypominała cukierki czekoladowo-orzechowe. Z kolei przy kawałkach orzechów i ich skórkach odnotowałam prażono-ciepły akcent. Odrobinka soli to podkreśliła.
Kawałki orzechów smakowały wyraźnie słodkimi, mocno prażonymi sobą, ale ogółem nie były bardzo wyraziste. Sól pojawiająca się wśród nich podkreślała prażoną nutę. Kawałki orzechów i ich skórki w trakcie rozpływania się kęsa niewiele wnosiły, ale gryzione po czekoladzie tonowały cukrowość smakową.
Posmak po tej był raczej czekoladowo-orzechowy, giandujowaty i mocno orzechowo laskowy od kawałków.

Fragmenty "łączeń" określiłabym jako zwykłą mleczną, ale z dodanymi kawałeczkami orzechów - tam na sól jakoś nie trafiłam.

Gdy zjadłam karmelową kostkę po nugatowej, wydawała się jeszcze słodsza i jakby coś w jej słodyczy sztucznego się wyłamywało i pokazywało. Po niej zaś orzechowa wydała mi się... jeszcze bardziej orzechowo-nugatowa. Ich smaki napędzały się wzajemnie na leciuteńko posolonej i zacukrzonej czekoladowej płaszczyźnie.
Podkradanie się orzechów pod część karmelową dało miły efekt.

Całościowo po obu czułam przecukrzenie i słonawość, ale też pewne ciepło. Obie związała mleczno-maślana, przecukrzona czekolada.

Z zaskoczeniem muszę przyznać, że to... spójna tabliczka-kompozycja. Nie lubię zamieszania, ale tutaj w sumie go nie było. Przyjemnie było zjeść kostkę taką, kostkę taką... nie było między nimi drastycznych różnic: słodkie wręcz uroczo i cukrowo, ciepłe, mleczno-maślane. Słodko prażone kawałki orzechów do chrupnięcia i niebrudzące nadzienie karmelowe (kojarzące się z kajmakiem) nieźle zamknęły w sobie odpowiednią, nieprzesadzoną ilość soli. Ona dodatkowo wszystko złączyła, nie narzucając się. Nugatowość i karmel w jednej kostce - to to mogłoby być za dużo, ale tak? Wyszło zaskakująco harmonijnie i przejrzyście. 
Może to nic ambitnego i żadne odkrywanie nut, ale miła tabliczka i odkrywanie jej smaków. Kompozycja-zabawa, nie do końca w moim typie, ale z ciekawości można zjeść, bo jakościowo nie mam gigantycznych zarzutów... Mam takie, że sporo kostek karmelowych była oszukańcza i wypełniona skąpo. Ilościowo parę rzeczy zmieniła: ilość nadzień / wsadów i koniecznie cukru. Niestety, całość była aż irytująco słodka (dla mnie), jednak z drugiej strony to słodycz zrozumiała dla wariantu. W dodatku nie zawalili z solą, ale i tak... chwilami ta słodycz nieco mnie męczyła. A jednak całość była na tyle niecodzienna, że większość zjadłam (parę kostek poszło do Mamy; te oszukańczo-prawienienadziane ok. 3 - tak, przełamywałam, szukając karmelu - oraz 2 najmniejsze orzechowe). Mama stwierdziła, że "bardzo słodkie, to fakt - te czyste niby z karmelem za słodkie, bo prawie tylko czyste - szkoda; ta czysta czekolada po prostu smaczna, zwykła; natomiast orzechowe... smakowały mi bardziej, też słodkie, ale takie wyważone w tym i ciekawe były". Jak powiedziałam jej, że kompozycja była solona, uniosła brwi (nie potwierdziła, nie zaprzeczyła).
Lepiej zrobili orzechową część - słodka, wyważona, wyraźnie i naturalnie orzechowa, nieprzesadnie najeżona i interesująco słonawa. Serce jednak rwie się do niemal kajmakowego smaku i takiego gęstego karmelu - tylko, że tego akurat pożałowali... a i nie wiem, czy przy większej ilości nie wyszłoby na jaw coś mniej miłego.
Co ciekawe, całość jest interesująca jako kompozycja, ale uważam, że sprawdziłaby się też jako dwie oddzielne tabliczki, a wykonane porządniej (o np. mniejszej gramaturze?).
Po tej, a także po pewnych zmianach dot. gustu i odbioru słodyczy, trzeci posiadany wariant oddałam Mamie, nawet nie otwierając.


ocena: 7/10
kupiłam: Auchan
cena: 7,79 zł (za 90 g)
kaloryczność: 547 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, laktoza, syrop glukozowo-fruktozowy, śmietanka, prażone kawałki orzechów laskowych, miazga z orzechów laskowych, słodzone mleko skondensowane (mleko skondensowane, cukier), masło, lecytyna sojowa, sól kuchenna, solone masło (masło, sól kuchenna), stabilizator: pektyna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową.